Ciekawa lekcja bolesnej, zapomnianej historii. Nie tylko przejmująco opowiedziana, ale też dramatycznie wyśpiewana. A jej bohaterkami były młode, piękne, odważne kobiety, o których opowiada dr Teresa Kaczorowska w swojej najnowszej książce „Dziewczyny Obławy Augustowskiej”. Tak wyglądał wtorkowy wieczór kolejnego wydarzenia z cyklu „Maj na Foksal”. 

- To ważna, reporterska pozycja, poświęcona zbrodni, która przez wiele lat była przemilczana i do dziś niewyjaśniona. „Dziewczyny Obławy Augustowskiej” to kontynuacja książki „Obława Augustowska” Teresy Kaczorowskiej – mówił prowadzący spotkanie red. Stefan Truszczyński.

Dr Teresa Kaczorowska przez wiele lat zajmowała się Zbrodnią Katyńską, przy tej okazji pojawił się też temat Obławy Augustowskiej. – Gdy jeździłam po Suwalszczyźnie, z której pochodzę, ze swoją książką o Katyniu, ludzie prosili mnie, abym zajęła się tematem Obławy Augustowskiej – opowiadała Teresa Kaczorowska. - To była największa akcja eksterminacyjna w wyzwolonej Polsce – dodała.

Przeprowadzono ją w lipcu 1945 r. Jej celem było zniszczenie podziemia niepodległościowego, działającego na terenie trzech powiatów północno-wschodniej Polski: suwalskiego, augustowskiego i sejneńskiego. Wykonawcami, na rozkaz z Moskwy, byli żołnierze Armii Czerwonej, wspólnie z NKWD, żołnierzami Ludowego Wojska Polskiego i miejscowymi funkcjonariuszami UB. Nie wiadomo: ile dokładnie osób zginęło, jak zostali zabici, gdzie są ich groby. – IPN prowadzi śledztwo, ale napotyka ono na problemy. Wszystkie dokumenty są w Rosji lub na Białorusi. Nie ma zgody na przeprowadzenie ekshumacji w rejonie pasa przygranicznego, gdzie mogą być groby ofiar – wyjaśniała dr Kaczorowska.

Na liście ofiar Obławy Augustowskiej sporządzonej przez IPN widniało 539 nazwisk. Większość to mężczyźni. Kobiet było tylko 27. – Postanowiłam spróbować się dowiedzieć kim one były? Dlaczego zaangażowały się w ruch oporu? Jeździłam po miejscowościach, w których mieszkały, szukałam ich rodzin. Nie było łatwo. Młode dziewczyny, często niezamężne, bezdzietne nie zostawiły po sobie następnych pokoleń. Z tych strzępków układałam swoje reportaże – opowiadała Teresa Kaczorowska.

Miały od 17 do 29 lat. W tamte lipcowe dni zabierano je z pola, z ulicy, z urzędu, z domu; w dzień, pod wieczór (po zapędzeniu krów z pastwiska), budzono w środku nocy, ku zaskoczeniu rodzin, które często nie wiedziały o ich działalności konspiracyjnej.

W klimat tamtych dni wprowadził zebranych we wtorkowy wieczór na Foksal Grzegorz Kucharzewski, poeta, muzyk spod Sejn, bratanek Zyty Kucharzewskiej, jednej z ofiar Obławy Augustowskiej. Zaśpiewał przejmującą, dramatyczną balladę: „To był lipiec”.

- Niedaleko miejsca, w którym mieszkam znajdował się w lipcu 1945 r. jeden z tzw. punktów filtracyjnych, w których umieszczano zatrzymanych. Krzyki bitych i torturowanych było wówczas słychać dzień i noc – opowiadał Grzegorz Kucharzewski.

Teresa Kaczorowska przedstawiła kilka bohaterek swojej książki. Na ekranie, na wyblakłych fotografiach pojawiały się uśmiechnięte twarze. Zebrani oglądali je słuchając historii krótkiego, niespodziewanie przerwanego życia. Potem przychodziły kolejne obrazy: zdjęcia domów, w których mieszkały, rodzin, symbolicznych mogił, krzyży, tablic – prób zachowania pamięci o ich męczeństwie.

- Te odważne dziewczyny pełniły w konspiracji różne role: były łączniczkami, przenosiły amunicje, walczyły z bronią w ręku, a nawet robiły leki z puszczańskich ziół na samogonie. Gdyby nie one nie byłoby podziemia niepodległościowego. Swoją książką chciałam oddać im hołd – powiedziała Teresa Kaczorowska.

jka

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl