W tym roku program Maja na Foksal był tak bogaty, że część imprez musiała się odbyć już w czerwcu. Ostatnią było spotkanie z polską dziennikarką mieszkającą na Tajwanie Hanną Shen połączone z projekcją dwóch filmów o  Chinach: „W Imię Konfucjusza” i „Trudno uwierzyć”.

W „Imię Konfucjusza”, film wyreżyserowany przez Chinkę Doris Liu, pokazuje jak pod pozorem nauki języka chińskiego i poznawania kultury chińskiej, za pomocą Instytutów Konfucjusza (IK), Chiny próbują promować komunistyczną ideologię na zagranicznych uczelniach i łamać zachodnie standardy. Obraz przedstawia debatę jaka na temat Instytutów Konfucjusza i związanych z nimi zagrożeń odbyła się w Kanadzie.

- Instytuty Konfucjusza istnieją także w Polsce, a jest bardzo mała świadomość na temat ich działania. Próbowałam zainteresować tym problemem Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, ale nie było odzewu – tłumaczyła Hanna Shen. Mówiła, ze Chiny próbują eksportować swój nowy socjalizm do Europy, walczą z zachodnią cywilizacją, szczególnie z chrześcijaństwem, a mało kto dostrzega te zagrożenia. Wiele państw w trosce o dobre relacje, szczególnie gospodarcze, z Chinami, przymyka oko na to co dzieje się w tym kraju. Przykładem na to miał być drugi film zaprezentowany na Foksal.  „Trudno uwierzyć” w reżyserii Kena Stona, pokazuje, że w Chinach kwitnie proceder pozyskiwania organów do transplantacji od więźniów politycznych, przede wszystkim członków ruchu Falun Gong . W dokumencie wystąpił m.in. lekarz, który pobierał narządy od osób zaraz po egzekucji. Autorzy filmu zauważają, że rozwój chińskiej transplantologii zbiegł się w czasie z masowymi prześladowaniami członków Falun Gong. – Tymczasem chińskich lekarzy zaprasza się na światowe konferencje transplantologiczne i traktuje się ich jak równorzędnych partnerów. Nie zauważa się, że dzieją się tam rzeczy niewłaściwe. Zanika nasza moralność – podkreślała Hanna Shen.

Podczas dyskusji po projekcji filmów zauważono, w obliczu postępującej inwazji gospodarczej Chin, potrzebna jest ostrożność. – W Polsce powinna odbyć się debata na ten temat. Trzeba patrzeć na przykłady innych krajów, np. Malezji, które otworzyły się na chińskie inwestycje i niewiele na tym zyskały – zauważyła Hanna Shen.

jka

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl