Jolanta Flach, dziennikarka „Tygodnika Podhalańskiego” z 25-letnim stażem, została pobita w trakcie wykonywania obowiązków dziennikarskich na spotkaniu w zakopiańskiej karczmie Harenda.

20 czerwca w Harendzie odbyło się spotkanie parafialne w sprawie odwołania miejscowego proboszcza ks. Antoniego Staszeczki. Miało ono charakter otwarty, a zaproszenie do udziału znalazło się na Facebooku. W pewnym momencie prowadzący spotkanie ksiądz Kazimierz Podsiadło powiedział, że ustalenia tego zebrania nie mogą przedostać się do mediów, wskazując na dziennikarkę. Wówczas niektórzy z zebranych zaczęli ją szarpać, popychali, ciągnęli za włosy, zabrali jej dwa telefony, notes z notatkami i dyktafon, którym nagrywała przebieg spotkania.

– Szarpało mnie kilkadziesiąt osób i nikt mi nie pomógł – powiedziała w rozmowie z portalem sdp.pl.

Dopiero przybycie policji uspokoiło uczestników zebrania. Policja sporządziła notatkę z zajścia, ale zachowanie policjantów dziennikarka i jej szef uznali za niewłaściwe. Redaktor naczelny „Tygodnika Podhalańskiego” Jerzy Jurecki powiedział portalowi sdp.pl, że policjanci potraktowali ją jak agresora, zarzucili jej kłamstwo i pozostawili na miejscu: – Policja powinna jej zapewnić bezpieczeństwo, a oni ją zostawili w otoczeniu tych ludzi. Tak nie powinno być. 

Jolanta Flach następnego dnia zgłosiła się na badania na SOR. Lekarz stwierdził „mnogie powierzchowne urazy barku i ramienia, urazy kończyny górnej prawej i lewej, uraz klatki piersiowej”. Dzień później dziennikarka zawiadomiła prokuraturę o naruszeniu nietykalności cielesnej podczas wykonywania czynności służbowych, uniemożliwienia wykonywania obowiązków dziennikarskich oraz kradzieży dyktafonu, albowiem odnalazły się tylko dwa telefony, z których – jak mówi Jolanta Flach – wykasowano nagrania i zdjęcia.

Według słów Jerzego Jureckiego, kiedy pojechał on do kościoła i poprosił ks. Kazimierza Podsiadło o zwrot dyktafonu, ksiądz odmówił: – Najpierw usłyszałem, że go komuś przekazał. Nie pamięta komu. A potem, że w ogóle go nie miał – mówi Jurecki. Dodaje, że nie przypomina sobie takiej historii, żeby parafianie pobili dziennikarkę.  

Komenda Powiatowa Policji opublikowała w tej sprawie oświadczenie http://zakopane.policja.gov.pl/pl/aktualnosci/oswiadczenie-dotyczace-interwencji-z-udzialem-dziennikarza z którego wynika m.in., że „Na miejscu policjanci zetknęli się z dwiema wersjami zdarzeń do jakich miało dojść przed ich przybyciem […] Uczestnicy spotkania oświadczyli, że jest to zamknięte spotkanie wyłącznie dla parafian. Na drzwiach wejściowych do lokalu znajdowała się kartka informująca, że lokal jest nieczynny. W momencie, kiedy dostrzegli, że nieznana osoba, nie będąca parafianką uczestniczy w spotkaniu i nagrywa jego przebieg, jedna z osób tam przebywających podeszła do niej i poprosiła o opuszczenie lokalu. Na tym tle miało dojść najpierw do utarczek słownych, następnie do przepychanki, podczas której kobieta uderzyła jedną z osób, które chciały, aby opuściła lokal. Miało to być spowodowane podejrzeniem, że ta osoba zabrała należący do niej dyktafon. Inna wersja wydarzeń została przedstawiona przez panią redaktor. Powiedziała policjantom, że jest przedstawicielką lokalnej prasy i przyszła na spotkanie zaproszona przez jednego z uczestników, w celu przygotowania materiału prasowego. Zaprzeczyła, jakoby miała kogokolwiek uderzyć. Sama zaś miała być szarpana, a uczestnicy spotkania usiłowali ją wynieść z lokalu. Z uwagi na ilość osób znajdujących się w lokalu nie była w stanie wskazać kto konkretnie miał naruszać jej nietykalność cielesną.  Dodała, że podczas zdarzenia został jej skradziony dyktafon i dwa telefony. Pani redaktor oświadczyła, że nie potrzebuje pomocy medycznej, nie posiadała widocznych obrażeń ciała”.

Policja stwierdziła również, że „W ocenie policjantów w czasie interwencji nie groziło już pani redaktor żadne niebezpieczeństwo, nie było konieczności przewożenia jej radiowozem”.

Kilkakrotnie próbowaliśmy skontaktować się telefonicznie z księdzem Kazimierzem Podsiadło, aby prosić go o komentarz, ale telefon Parafii Harenda w Zakopanem milczał. Jutro w „Tygodniku Podhalańskim” mają ukazać się dwa artykuły: jeden Jolanty Flach o zebraniu i kontekście sprawy, drugi ma być komentarzem Jerzego Jureckiego na temat opisywanych wydarzeń.

*****

Komentarz Marka Palczewskiego:

Niezależnie od tego, jakie były przyczyny incydentu, doszło do ataku na dziennikarkę wykonującą swoje obowiązki służbowe, co jest czynem nie do zaakceptowania i godnym potępienia przez stowarzyszenie dziennikarskie.  Tym bardziej, kiedy dzieje się to – jak sugeruje dziennikarka – z inspiracji księdza, organizatora spotkania. Tę sprawę powinno dokładnie zbadać i zająć odpowiednie stanowisko Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

Marek Palczewski

27 czerwca 2018

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl