Która stacja uprawia propagandę, a która jest obiektywna? Która sprzyja patriotyzmowi, a która wznieca niepokoje społeczne? Spróbowałem poszukać odpowiedzi na te pytania i przeprowadziłem analizę programów TVN i TVP.

Celem prezentowanego niżej raportu było porównanie przekazów informacyjnych. W okresie 23 - 25 lipca badaniu poddałem łącznie sześć wydań „Faktów” TVN i „Wiadomości” TVP. W tych dniach ukazało się łącznie 27 materiałów w serwisie informacyjnym TVN (odpowiednio w kolejnych dniach: 9,9,9) oraz 33 materiały w serwisie TVP (12,11,10). Według przyjętej przeze mnie typologii, materiały zostały podzielone wg zagadnień na opisujące:

- tragedie i dramaty

- politykę wewnętrzną

- politykę międzynarodową

- sprawy wewnętrzne

- sprawy zagraniczne

- współpracę w ramach UE

- prawo

- sport

- ciekawostki oraz sprawy interesujące ludzi (tzw. human interest stories, w skrócie HIS)

- sprawy gospodarcze

- transport.

            Zaprezentowany podział nie jest ostry i o przypisaniu do konkretnej kategorii decydowało moje subiektywne zdanie. Szukałem dominanty tematycznej w poszczególnych informacjach przekazywanych widzom.

            Jeśli chodzi o podobieństwa wśród poruszanych zagadnień, to na 60 tematów/zagadnień pierwszoplanowych poruszanych w obu serwisach, 26 spośród wszystkich 60 dotyczyło tego samego lub bardzo zbliżonego tematu, co stanowiło około 43 procent wszystkich tematów.

Rozkład w/w kategorii w serwisach obydwu stacji przedstawia się następująco:


           

            Pod względem formalnym trudno zauważyć – w analizowanym okresie - jakieś znaczące różnice w przekazach obydwu stacji. Przeważają wiadomości związane z tragedią/dramatem, polityką wewnętrzną i prawem. Stanowią one ogółem 74 proc. informacji TVN i 48,5 proc. informacji TVP. Dotyczyły one głównie: pożarów w Grecji i w Szwecji; udziału polskich strażaków w akcji ratowniczej w tym drugim kraju; głosowania w Senacie w sprawie wniosku o referendum konstytucyjne zgłoszonego przez prezydenta Andrzeja Dudę; nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym i protestów społecznych przeciwko tym zmianom. Pojęcie informacji nie zawsze jest adekwatne w stosunku do analizowanych materiałów dziennikarskich, albowiem serwisy „informacyjne” obu stacji nie składają się z tzw. czystych informacji, opartych na faktach, lecz są mieszaniną faktów, opinii, komentarzy, interpretacji, subiektywnych stand-upperów i offów, emocjonalnych relacji z miejsca zdarzenia, a niekiedy są to bardziej mini-reportaże lub felietony niż pozbawione oceny, bezstronne relacje reporterskie lub obiektywne wiadomości. Pozostaje więc zauważyć, że obiektywne informacje w tych serwisach nie występują, o ile w ogóle przyjmiemy, że takowe istnieją lub że są możliwe.

 

            Co zatem poddane zostało badaniu, jeżeli nie obiektywizm relacji? Wyjaśnijmy, że aby badać to ostatnie pojęcie w praktyce musielibyśmy przyjąć w miarę konsensualną definicję obiektywizmu (wiadomo, że takiej medioznawstwo nie wypracowało), określić, że obiektywizm jest możliwy, potrzebny, i że jest wartością warsztatową i etyczną. A jak wiadomo – powtórzę – w tym temacie powszechna zgoda nie istnieje. Dodatkową trudność stanowi interpretacja obrazu telewizyjnego, zawierającego przecież wielorakie konotacje, które należałoby objąć taką analizą. Wobec tych okoliczności zdecydowałem się na badania:

- źródeł informacji cytowanych w omawianych materiałach

- stronniczości, względnie bezstronności/neutralności reporterów/autorów tych materiałów

- ram interpretacyjnych „newsów”

- głównych idei zawartych w analizowanych przekazach (tj. wartości, czy szerzej – ideologii „kryjącej się” czy stojącej za przekazem).

 

Ad. 1. Cytowane źródła informacji.

 

            W TVN zacytowane zostały 174 osobowe źródła informacji (6,5 na materiał), a w TVP 155 źródeł (4,7/materiał). Za osobowe źródła uznałem wypowiedzi „setkowe” oraz wpisy na Twitterze. W TVN najczęściej cytowano polityków Prawa i Sprawiedliwości (33 razy), następnie świadków wydarzeń i zwykłych obywateli (24 razy), polityków Platformy Obywatelskiej (22 razy), policjantów (12 razy), sędziów (11 razy), przedstawicieli służby zdrowia (10 razy), strażaków, ekspertów i sportowców (po 5 razy). W TVP często cytowano świadków wydarzeń/zwykłych ludzi (34), następnie polityków Prawa i Sprawiedliwości (27 razy), strażaków (14), dziennikarzy (13), polityków PO (12), ekspertów (7) i policjantów (6).

 

W tabeli przedstawiają się te dane następująco:


*Objaśnienie: do kategorii „inni politycy” zaliczyłem polityków reprezentujących inne partie niż PiS i PO, prezydenta RP i polityków z kancelarii Prezydenta RP oraz polityków zagranicznych.

Wnioski

Obie stacje korzystały głównie z oficjalnych źródeł informacji. W przypadku TVN było to ponad 86 proc. źródeł, w przypadku TVP – ok. 78 procent. Wśród źródeł oficjalnych dominowali politycy (34 proc.), a na kolejnych miejscach znaleźli się: strażacy, policjanci, sędziowie, dziennikarze, przedstawiciele służby zdrowia i eksperci. Jednak częściej dziennikarze korzystali z nieoficjalnych źródeł informacji niż z wypowiedzi przedstawicieli którejkolwiek (poza politykami) grupy zawodowej. Zwraca uwagę, że zarówno stacja TVN, jak i TVP najczęściej cytowały polityków PiS, aczkolwiek TVP zdecydowanie częściej cytowała polityków partii rządzącej niż głównej partii opozycyjnej (PO) – w proporcji 2,25:1, podczas gdy w TVN proporcje te wynosiły 1,5:1. Duża ilość cytatów bezpośrednich świadków zdarzeń i wypowiedzi zwykłych ludzi związana była przede wszystkim z relacjami z pożarów w Grecji, w mniejszym stopniu z pożarami w Szwecji. Z kolei duże różnice w cytowaniu strażaków (na korzyść TVP) i sędziów (na korzyść TVN) wynikała prawdopodobnie z nastawienia obydwu stacji do wydarzeń; TVP codziennie podkreślała bardzo ważny i niemal heroiczny udział polskich strażaków w akcji ratowania lasów w Szwecji, natomiast TVN informowała o protestach, które – jej zdaniem – broniły niezależności Sądu Najwyższego. Zarówno TVP, jak i TVN obficie cytowały wypowiedzi potwierdzające tezy zgodne z narracją danej stacji. Należy bowiem podkreślić, że wielokrotnie w materiałach „informacyjnych” obu serwisów znaleźć można założone, ideologiczne lub oparte na wyznawanych wartościach tezy, do których uzasadnienia służyły wspomniane wypowiedzi źródeł osobowych, w tym przede wszystkim przedstawicieli danych zawodów (np. lekarzy czy sędziów), jak też odpowiednio dobrane wypowiedzi ekspertów lub dziennikarzy. Co do ekspertów, to trzeba zauważyć, że rzadko pojawiają się oni w analizowanych materiałach, co prawdopodobnie wynika z niechęci wielu niezależnych naukowców przed wykorzystywania ich wypowiedzi do celów walki politycznej lub propagandy informacyjnej. Z drugiej strony ta uwaga nie odnosi się do dziennikarzy chętnie wypowiadających się dla „Wiadomości” TVP, albowiem ich poglądy, a są to na ogół dziennikarze o przekonaniach prawicowych, współgrają z przekazywaną przez stację interpretacją wydarzeń, opiniami i nastawieniem polityczno-ideologicznym (konserwatywnym lub/i prorządowym).

 

            Obie stacje obficie korzystają ze źródeł informacji osobowych. W TVN na jeden materiał przypada 6,5 źródła, a w przypadku TVP 4,7. Jest to wysoki wskaźnik, świadczący również o nakładzie pracy dziennikarzy obu programów, przygotowujących materiały informacyjne. Dziennikarze obu stacji mają swoje „ulubione” źródła informacji, które cytują częściej niż inne. W TVN są nimi m.in. Bogdan Klich i Marcin Kierwiński z PO oraz Stanisław Karczewski i Ryszard Terlecki z PiS, a w TVP Joachim Brudziński, Zbigniew Ziobro, Patryk Jaki, Stanisław Karczewski i Adam Bielan (wszyscy z PiS), Bogdan Klich i Grzegorz Schetyna z PO oraz Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej Leszek Suski. Na zakończenie chciałbym zwrócić uwagę, że TVP częściej niż TVN korzystała z pozaoficjalnych źródeł informacji i ze źródeł zagranicznych.

 

Ad. 2. Stronniczość vs. bezstronność przekazu oraz ramy interpretacyjne newsów.

 

            Nie wszystkie materiały, które ukazały się w obydwu serwisach informacyjnych zostały przeze mnie poddane analizie w kontekście stronniczości lub bezstronności. Głównie – w odniesieniu do tej sprawy - skupiłem się na tych materiałach, w których występowali politycy. W analizie nie zostały więc uwzględnione materiały należące do następujących kategorii (zob. tabela nr 1.): „tragedia/dramat”, „ciekawostki”, „sport” i „współpraca międzynarodowa”. Jeśli chodzi o relacje z tragicznych pożarów w Grecji i w Szwecji, to obie stacje epatowały emocjami, ukazując rozmiar tragedii i wskazując w ostatnich relacjach na możliwe przyczyny tych pożarów (np. podpalenia). Relacje te miały charakter zbliżony do doniesień tabloidów (szczególnie jeśli chodzi o relacje z Grecji), co w tym wypadku nie oznacza krytyki, lecz wskazanie, iż w niektórych typach newsów taka tabloidowa rama jest bardziej adekwatna i jako rama human interest jest dla widza bardziej atrakcyjna i angażująca emocjonalnie. W TVN pokazywano obrazy pełne płomieni i grozy, spalone domy i samochody, roztrzęsionych emocjonalnie ludzi. Anita Werner wprowadzała w temat sloganem „Dym, płomienie, strach” i dodawała, że będzie to „Relacja z piekła”. Jeden ze świadków tragedii mówi o znalezionych na werandzie domu spalonych ludziach, którzy zastygli w objęciach, inny – „o nurkowaniu w wodzie z płomieniami na plecach”. Przedstawicielka greckiej straży pożarnej ujawniła, że „mieszkańcy i turyści nie mieli czasu na ucieczkę”. TVN na koniec tej relacji podkreślił, że „pokażemy solidarność” i do Grecji pojadą polscy strażacy, natomiast TVP podała, że Polska zadeklarowała „wsparcie Grekom”, a decyzje w tej sprawie podejmie rząd. W rozmowie dnia Komendant Główny PSP wyjaśnił, że Grecja takiej pomocy jednak nie potrzebuje. TVP akcentowała też „odwagę i skuteczność” polskich strażaków, natomiast eksperci ds. public relations zwracali uwagę, że ta akcja promuje Polskę, a Szwedzi docenili solidarność i poświęcenie polskich strażaków. 

 

            W odniesieniu do informowania o udziale polskich strażaków w akcji ratowniczej w Szwecji, warto zauważyć, że obie stacje mówiły o poczuciu dumy z polskiej pomocy, przypominały, że Polacy byli witani w Szwecji jak bohaterowie. W TVP częściej niż w TVN cytowane były źródła szwedzkie. Obie stacje podkreślały walor współpracy międzynarodowej i solidarności z potrzebującymi pomocy Szwedami. TVN zaznaczyła, że polska Straż należy do najlepiej wyposażonych w Europie, a do Szwecji wysłała największy kontyngent z krajów europejskich, natomiast TVP do tych informacji dodała jeszcze inne: o podwyżkach dla strażaków i zakupie nowoczesnego sprzętu. Wielokrotnie też podkreślała nadzwyczajność polskiej pomocy i kilkakrotnie użyła tych samych zdjęć do ilustracji swojej opowieści. Korespondencje z miejsca wydarzeń (Karbole w Szwecji) Pawła Szota z TVP były rzeczowe i pozbawione stronniczych komentarzy.

 

            Materiały należące do wspomnianych wyżej kategorii na ogół nie miały neutralnego charakteru, lecz opowiadały się po stronie bohaterów opowieści (relacji) reporterskich, Autorzy często sprzyjali wysiłkom/czynom bohaterów relacji. Tak było np. w materiałach poświęconych wyczynowi polskiego narciarza, który zjechał ze szczytu K-2 (23 lipca TVN) czy w relacji o darze serca czterech braci (24 lipca TVP), gdzie reporterzy w sposób jednoznaczny i pozytywny oceniali zachowania głównych aktorów wymienionych newsów. W TVP zdarzały się materiały o charakterze jawnie promocyjnym dla rządu: o powstaniu Narodowego Holdingu Spożywczego jeszcze w tym roku, dzięki czemu „rząd rozszerzy możliwość sprzedaży płodów rolnych”, o pomyśle dopłaty rolnikom do paliw, dokończeniu kolejnych odcinków polskich autostrad (A1), budowie szybkich dróg Via Carpatia i Via Baltica, oraz o remontach torów i stacji kolejowych. Te informacje przypominały formą i treścią biuletyn rządowy, a w przyszłości – po niewielkiej obróbce - mogłyby służyć jako spot wyborczy.

 

            Jeśli chodzi o materiały związane z polityką (a były nimi wszystkie pozostałe, nawet jeżeli dotyczyły transportu czy spraw gospodarczych), to każdy z nich można ocenić w kontekście sympatii politycznych ich autorów (lub szerzej: stacji telewizyjnej). Dziennikarze obydwu stacji na ogół nie ukrywali swoich skłonności i poglądów politycznych. Zostanie to dokładnie omówione w dalszej części analizy. W tym miejscu zasygnalizuję to, co z pewnością jest tajemnicą poliszynela: TVP sprzyja rządowi oraz Prawu i Sprawiedliwości (czasami używa też określenia Zjednoczona Prawica), a krytykuje opozycję, natomiast TVN nie kryje swojej niechęci do rządu, a w pozytywnym świetle przedstawia opozycję (szczególnie Platformę Obywatelską). Zastanawia marginalizacja innych partii politycznych, a zwłaszcza Kukiz’15, która w tych dniach w ogóle nie pojawia się w głównych serwisach informacyjnych obu stacji.

 

 TVN

 

            Jako przykład zajęcia stanowiska w sporze pomiędzy PiS a PO w sprawie Sądu Najwyższego można uznać relację Jakuba Sobieniowskiego z 23 lipca b.r. w „Faktach” TVN. Materiał rozpoczyna się od zapowiedzi odczytanej przez prezenterkę (Anitę Werner) z telepromptera: „Senaccy prawnicy ostrzegają przed najnowszą nowelizacją i na nowych pomysłach w sprawie zmian w Sądzie Najwyższym nie zostawiają suchej nitki. Piszą wprost o złamaniu konstytucji i proszą senatorów o poprawki. Wiceminister sprawiedliwości wie lepiej i uważa, że poprawki są niepotrzebne. Wie też, kto nadaje się na nowego Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego”. Ta zapowiedź tworzy ramy interpretacyjne newsa i osadza dalszą relację w kontekście prawnym i politycznym. Autor relacji – jak się wydaje – uznaje opinię Biura Legislacyjnego Senatu za słuszną. Kolejno prezentowane „setki”, czyli wypowiedzi polityków, potwierdzają wyselekcjonowany punkt widzenia. Poseł PO Michał Szczerba mówi do kamery o swoich przypuszczeniach, że „koleżanka” ministra Zbigniewa Ziobry zostanie nową pierwszą prezes SN, a także o tym, że „prezydent nie będzie miał na nic wpływu”. W drugiej części materiału prezentowane są trzy „setki” polityków PO, a całość wieńczy komentarz następującej treści: „Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego w specjalnej uchwale uznało, że zgodnie z Konstytucją to Małgorzata Gersdorf jest i będzie Pierwszym Prezesem Sądu Najwyższego. Jeszcze przez 2 lata”. Tym komentarzem Jakub Sobieniowski tworzy klamrę zamykającą materiał i nawiązuje do zapowiedzi, z której wypływa ocena sytuacji, uzasadniająca pośrednio końcowy wniosek. W kolejnym materiale, Macieja Knapika, dotyczącym ujawnienia przez posła Szczerbę danych osobowych i zdjęcia policjanta, zdaniem posła agresywnie zachowującego się w stosunku do demonstrantów zgromadzonych wokół Sejmu, akcent w relacji położony został na krytykę słów marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego, który powiedział o „świrach wokół Sejmu”, mając na myśli demonstrantów. W tym kontekście wykorzystana w materiale wypowiedź socjologa, profesora Andrzeja Rycharda, że „rządzący […] mają władzę i nie ma żadnej potrzeby, żeby wykazywali się agresywnymi zachowaniami”, jest krytyką władzy, bo to władza – jak mówi z offu Maciej Knapik „powinna tonować nastroje”, a dla podkreślenia, że tak nie jest zacytowana została posłanka PiS Krystyna Pawłowicz, która mówi o „lewackim chamstwie robiącym chlew”. Dodatkowo, aby dopełnić obraz agresywnych działań władzy dziennikarz przytacza zarzut propagowania ustroju totalitarnego, jaki postawiono kobiecie, która na biurze posła PiS Krzysztofa Czabańskiego napisała „PZPR”, przypominając przynależność posła do tej partii. Pokazując absurdalność tego zarzutu (kobiecie grożą 2 lata więzienia), dziennikarz przeniósł akcent swojej relacji z zarzutów skierowanych przeciwko posłowi Szczerbie na działania władzy, które mogą wydawać się przesadne i specyficznie ukierunkowane, bo dotychczas np. nie postawiono zarzutów za propagowanie rasizmu w czasie Marszu Niepodległości.

 

            Dzień później TVN omawiała rozdźwięk pomiędzy stanowiskiem Prezydenta a PiS w sprawie referendum konstytucyjnego, zwracając uwagę, że nawet jeśli w końcu PiS powie „tak” temu projektowi, to „trudno będzie to nazwać sukcesem Andrzeja Dudy” (relacja Jakuba Sobieniowskiego). Materiał Katarzyny Kolendy-Zaleskiej nazwany „Batalia sądowa” zaczyna się wstępem ramującym przekaz: „na ulicach znów zwykli ludzie w obronie niezależności sądów i profesor Gersdorf ma dla nich podziękowania od całego demokratycznego świata”. Przekazana idea główna sprowadzała się do konstatacji, że w Polsce nie ma demokracji, a walczą o nią protestujący przed Sejmem i w polskich miastach, a za tę walkę dziękuje im „cały demokratyczny świat”. Dziennikarka ocenia piątą nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym jako „niepotrzebną”, gdyż KRS wybierający nowych sędziów SN ma się zebrać dopiero we wrześniu. W materiale przytoczono w całości podziękowania Małgorzaty Gersdorf dla protestujących „obronie Konstytucji” i „niezależności sądów”. W kolejnym felietonie dotyczącym wyborów samorządowych Maciej Knapik przedstawia kandydatów PiS, a politycy PO stawiają im zarzuty nepotyzmu. Bogdan Klich z PO mówi o klanowości, która pojawia się w działaniach Prawa i Sprawiedliwości, a dziennikarz podąża za tą tezą i pyta polityków PiS o ich zdanie, czy synowie, ojcowie lub żony znanych polityków powinni brać udział w wyborach samorządowych. W podsumowaniu zauważa, że podobnie postępują niektórzy politycy PO, jednak proporcje czasu poświęconego politykom PiS i PO wyraźnie wskazują, że chodziło o zwrócenie uwagi bardziej na „nepotyzm” w szeregach PiS (2,30 czasu relacji przeznaczono na „prezentację” kandydatów tej partii) niż w szeregach PO (15 sekund o politykach Platformy).

 

            Dnia 25 lipca wydanie „Faktów” otwierała informacja (Jakuba Sobieniowskiego) o odrzuceniu przez Senat propozycji referendum zgłoszonej przez Prezydenta. Widzowie dowiedzieli się, że „Senat nie zgodził się z Prezydentem”, „PiS był odmiennego zdania niż Prezydent”, i „referendum nie odbędzie się”. Według Sobieniowskiego „Senatorzy PiS nie poparli wniosku prezydenta, zdecydowali o jego odrzuceniu”, mimo, że większość wstrzymała się od głosu. Marszałek Karczewski winę za odrzucenie wniosku o referendum przypisał Platformie Obywatelskiej. Tym tropem pójdzie Telewizja Polska, która również (odmiennie niż TVN) odpowiedzialnością za negatywne głosowanie obarczy PO. Jednak według Sobieniowskiego, to PiS torpedowało projekt Prezydenta Dudy, albowiem od początku czołowi przedstawiciele tej partii byli przeciwni referendum w dniu Święta Niepodległości. Sobieniowski zauważa, że „Prezydent mógł uniknąć porażki, proponując inna datę referendum, ale tego nie zrobił”. Materiał TVN nie jest oczywiście czystą informacją, lecz należy do kategorii news analysis, w której to analizie dziennikarz nie tyle przedstawia fakty, co je interpretuje i wskazuje skutki wydarzeń i podejmowanych decyzji. Analiza ma charakter subiektywny, aczkolwiek ma za zadanie uwzględnić różne punkty widzenia. Analiza przeprowadzona przez Sobieniowskiego ujawnia skłonność do przypisania odrzucenia wniosku Prezydenta partii Jarosława Kaczyńskiego, a przytoczone w materiale wypowiedzi Bogdana Klicha i Marcina Kierwińskiego (obaj z PO) pokazują, że Prezydent nie nadaje się na to stanowisko, bo jest słaby (wg Klicha) i niesamodzielny (wg Kierwińskiego); dziennikarz TVN podsumowuje, że o losach referendum zadecydował Jarosław Kaczyński.

W kolejnym materiale Katarzyna Kolenda-Zaleska przedstawia i interpretuje wiadomość o dokonanej nowelizacji ustawy o sądach, Krajowej Radzie Sadownictwa i Sądzie Najwyższym. Poglądy dziennikarki w sprawie nowelizacji są wyrażane expressis verbis. Katarzyna Kolenda-Zalewska utożsamia się z tymi głosami środowisk sędziowskich i protestujących przed Sejmem i Senatem, które mówią o końcu niezależności sądownictwa w Polsce. Dziennikarka krytykuje PiS za pośpiech przy głosowaniu nad nowelizacją, jej przyjęcie z „poważnymi błędami prawnymi” i w stand-upperze zauważa, że teraz „wiele, jeżeli nie wszystko zależało będzie od postawy samych sędziów”.

 

            W TVN w dniach 23-25 lipca ukazało się 12 materiałów, które można uznać za „polityczne” (związane bezpośrednio z wydarzeniami o charakterze politycznym, w których występują politycy). W większości z nich dziennikarze wypowiadali się negatywnie o działaniach polityków Prawa i Sprawiedliwości, natomiast brak takich opinii o politykach Platformy Obywatelskiej, którzy w kilku przypadkach oceniani są pozytywnie. Dziennikarze stacji z mniej czy bardziej ukrywaną sympatia wypowiadają się o „protestach w obronie sądów”, demonstracjach pod Sejmem i postawie środowiska sędziowskiego stawiającego opór zmianom przeprowadzanym przez PiS w KRS i SN. Zwraca uwagę zupełny brak informacji o działalności takich partii opozycyjnych jak Kukiz’15 lub SLD, aczkolwiek informacje o .Nowoczesnej też mają śladowy charakter.

 

TVP

 

            W serwisie „Wiadomości” z dnia 23 lipca pojawił się materiał Dominika Cierpioła, który wystawił negatywne oceny rządom PO w Warszawie, ze względu na tzw. dziką prywatyzację. W pewnym sensie był on wprowadzeniem do kolejnego punktu „Wiadomości”, czyli do materiału Jakuba Wojtanowskiego o wycofaniu kandydatury Kazimierza Ujazdowskiego na prezydenta Wrocławia przez Platformę Obywatelską. Autor uważa, że „Dla Koalicji Obywatelskiej ten tydzień nie rozpoczął się dobrze”, a przesłanką takiego wniosku miała być chyba informacja o wymianie dotychczasowego kandydata na innego. Wojtanowski przypomina wcześniejsze poparcie Schetyny dla Ujazdowskiego i pokazuje niekonsekwencje w działaniach PO, które uległo presji ze strony koalicjantów. Poproszony ekspert (politolog dr Bartłomiej Biskup z UW) mówi o wizerunkowym błędzie (tj. kandydaturze Ujazdowskiego), a Marcin Horała z PiS kpi z Ujazdowskiego, który może już tylko wspominać te czasy, kiedy był wśród „porządnych ludzi w Prawie i Sprawiedliwości. Na jego własne życzenie to się skończyło”. Wspomnienie Ujazdowskiego prowadzi wątek do Rafała Trzaskowskiego, który jest kandydatem PO na prezydenta Warszawy. W materiale cytowana jest wypowiedź Patryka Jakiego (kandydata PiS) o Trzaskowskim, który „gdzie nie pojedzie, to wtopa”. Dziennikarz drwi z kandydata Platformy, że ten zafundował sobie wycieczkę po Warszawie busem i „wjechał w koleiny Hanny Gronkiewicz-Waltz”, bo składa – według Patryka Jakiego – te same propozycje, co ona. Ekspert, prof. Norbert Malinowski z UKSW konkluduje, że „Rafał Trzaskowski podąża drogą Bronisława Komorowskiego”, co pozwala autorowi felietonu wysunąć domniemanie, czy w Warszawie, tak jak we Wrocławiu „koalicja Platforma Obywatelska – Nowoczesna” nie będzie musiała zrobić kroku wstecz” (czyli zmienić kandydata – M.P.). Sympatie dziennikarza są jednoznacznie określone, a doszukiwanie się w tym materiale neutralnej informacji byłoby błędem. W materiale Marcina Tulickiego (podpisanym na pasku „Bezradność i Agresja Opozycji”) politolog KUL Lech Jańczuk skomentował zachowanie posła PO Michała Szczerby, który ujawnił wizerunek i dane osobowe jednego z policjantów, nazywając je „upadkiem obyczajów i parlamentaryzmu”. W dalszej części materiału wspomniano o atakach na policję, aktach agresji i wandalizmu, skandalicznym zachowaniu „radykalnej części opozycji”, co publicysta tygodnika „Sieci” Michał Karnowski uznał za próbę „dokonania jakiegoś przesilenia w niedemokratyczny sposób”. Pretekstem – wg autora materiału – „są zmiany w Sądzie Najwyższym, utrata wpływów i pieniędzy”. Dowodem ma być wypowiedź Adama Michnika o stratach finansowych „Gazety Wyborczej” spowodowanych niedrukowaniem w „GW” reklam państwowych. Kolejne tezy Marcina Tulickiego są następujące: opozycja popada we frustrację, trwa szukanie sojuszników, głównie za granicą, w Niemczech była prof. Małgorzata Gersdorf, itd. Stopień poplątania wątków służy postawieniu kolejnej tezy, wypowiedzianej przez publicystę „Do Rzeczy” Karola Goca, że „Platforma realizowała interesy niemieckie w Polsce i niemieckie w Europie”, dlatego Niemcy chcą, żeby opozycja wróciła do władzy. Ten publicystyczny materiał, oparty na subiektywnych sądach i przypuszczeniach nie może być uznany – podobnie jak wcześniejszy – za materiał informacyjny. Jest on raczej przykładem wojny propagandowej jaką „Wiadomości” prowadzą z opozycją.

 

            Dnia 24 lipca TVP podała, że wniosek Prezydenta o referendum konstytucyjne (konsultacyjne), które miałoby się odbyć 10 i 11 listopada b.r., negatywnie zaopiniowała Senacka Komisja Ustawodawcza. Politycy PiS – jak podawał Bartłomiej Graczak – sygnalizowali swoje zastrzeżenia nie do idei referendum, lecz co do terminu. Przytoczył wypowiedź dla Polskiego Radia Marka Suskiego z PiS, który „wolałby, żeby tego dnia ludzie świętowali, a nie siedzieli w komisjach referendalnych”. Pozostałe wypowiedzi polityków PiS również wskazywały na opór wobec inicjatywy Prezydenta. Jednak – jak zaznaczył autor tej relacji – „jednoznaczny sprzeciw słychać było tylko ze strony Platformy”, aczkolwiek nie została zacytowana żadna wypowiedź polityka PO czy innej partii, która w sposób całkowicie jednoznaczny wskazywałaby na takie stanowisko opozycji. Przypomniano natomiast „frekwencyjna klapę” referendum zarządzonego przez poprzedniego prezydenta, Bronisława Komorowskiego, które pochłonęło ponad 70 mln złotych. Autor tego materiału starał się zachować dystans w ocenach stron konfliktu, jakkolwiek racje obu stron (Zjednoczonej Prawicy i opozycji) nie zostały zrównoważone. Więcej możliwości ich zaprezentowania otrzymały zarówno obóz rządowy, jak i prezydencki, a niemal całkowicie zostało przemilczane stanowisko opozycji (poza PO). Informacje o obradach Senatu w sprawie zmian w ustawie o sądach, KRS, Sądzie Najwyższym i prokuraturze opatrzone zostały nagłówkiem „Klęska opozycji, sukces zwolenników zmian”, co w sposób niepozostawiający wątpliwości określa sympatie stacji po stronie „zwolenników zmian”. Autor materiału, Jan Korab, zwraca uwagę na słabą frekwencję wśród protestujących przeciw zmianom oraz na podarcie i podeptanie przez happenerów polskiego godła (nawiasem mówiąc, interpretacja dziennikarza TVP tego wydarzenia jest stronnicza i zgodna z przyjętą krytyką opozycji). Według niego „politycy opozycji próbują rozpalać konflikt, szukając pomocy za granicą”, czego dowodem ma być wypowiedź w Senacie Bogdana Klicha, że „wprowadzenie tej ustawy może dolać oliwy do ognia i spowodować niekorzystny dla Polaków i Polski wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości”. Wspomina też o „szantażu prawników biorących udział w reformie sądownictwa” przez stowarzyszenie sędziów „Iustitia”. Autor materiału dziwi się również zaangażowaniu w wydarzenia Małgorzaty Gersdorf, bo „według prawa przestała być Pierwszą Prezes Sądu Najwyższego, gdy weszła w wiek emerytalny, stając się sędzią w stanie spoczynku”. W każdym z opisywanych wątków reporter „Wiadomości” przyjmuje punkt widzenia rządu i PiS, rzadko prezentując stanowiska odmienne. W ten sposób widz zostaje poinformowany tylko o tym, jak daną sprawę postrzega rząd, co ogranicza możliwości zrozumienia całości sporu pomiędzy rządem a opozycją.

 

            W ostatnim analizowanym serwisie TVP z dnia 25 lipca znalazła się informacja o przyjęciu przez Senat pakiet zmian w sądownictwie. Opozycja postawiła zarzut, że w debacie senackiej została pozbawiona głosu i zaskarży to do sądu (wypowiedź Bogdana Klicha z PO). Tej wypowiedzi zostały przeciwstawione inne; że „ustawa została przegłosowana zgodnie z regulaminem” (Jana Marii Jackowskiego, senatora PiS) oraz że „procedowaliśmy w normalnym trybie” (marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego). Cała relacja Bartłomieja Graczaka zawierała także informację o wpisie posła Szczerby w Internecie, ujawniającego dane osobowe jednego z policjantów biorących udział w akcji przeciwko demonstrantom pod Sejmem, i reakcję na to ministra spraw wewnętrznych Joachima Brudzińskiego, który złożył doniesienie do prokuratury. Autor relacji mówi o agresji wobec policjantów i szykanowaniu policjantów przez posłów opozycji. Jednakże większe partie materiału zawierają przede wszystkim pozbawione odautorskich komentarzy fakty, interpretowane przez aktorów sceny politycznej. W kolejnym materiale TVP przypomina, że Senat nie wyraził zgody na referendum konstytucyjne. Danuta Holecka w zapowiedzi do odnośnego materiału poinformowała, że „Wniosek Prezydenta został odrzucony głównie głosami senatorów Platformy Obywatelskiej. Senatorowie Prawa i Sprawiedliwości głosowali „za” bądź wstrzymali się od głosu”. Przepadł pomysł referendum, a z kontekstu relacji Jana Koraba wynikało, że stało się to z winy senatorów PO, bo - jak powiedział marszałek Karczewski – „żaden z senatorów Prawa i Sprawiedliwości nie głosował przeciw tej inicjatywie”.  Zacytowane przez autora relacji wypowiedzi polityków PiS usprawiedliwiały ich zachowanie, wskazując m.in. na nieszczęśliwy dobór terminu. Tekst wyjaśniał, że zaproponowali oni inny termin przeprowadzenie referendum (3 maja przyszłego roku), a prof. Jan Żaryn stwierdził, że „sprzeciwienie się referendum byłoby błędem”. Te informacje rozszerzały wiedzę, którą mógł mieć widz oglądający wcześniej „Fakty” TVN. 

 

            Publikacje w „Wiadomościach” TVP w niektórych przypadkach znalazły się na pograniczu pomiędzy materiałami dziennikarskimi a promocyjnymi czy wręcz propagandowymi. Dziennikarze przyjmujący punkt widzenia rządu lub partii politycznej, do której czują sympatię, nie realizują misji publicznej, albowiem często nie doceniają lub świadomie pomijają inny, nieprzystający do własnej wizji rzeczywistości, punkt widzenia.

           

Ad. 3. Ideologia przekazu

 

            Ideologia przekazu TVP wskazuje na to, że Prawo i Sprawiedliwość oraz polski rząd reformują bądź chcą reformować kraj. Jest to ideologia zmian w interesie całego społeczeństwa, którym próbują przeciwstawić się – nieskutecznie - siły zjednoczonej, totalnej opozycji. Polska racja stanu jest po stronie rządu, rząd ma moralne prawo i mandat społeczny do przeprowadzenia reform, które obiecywał w okresie przedwyborczym. Na razie udało mu się wcielić w życie niektóre reformy, osiągnąć sukces społeczny (względny spokój, nieobecne problemy narodowościowe) i gospodarczy (rozwój PKB, wzrost zysków z podatku VAT, rozbudowa dróg i autostrad, dobre prognozy na przyszłość). Tym przemianom usiłuje przeciwdziałać opozycja, występując przeciwko reformie sądownictwa, wszczynając rozruchy uliczne, zachowując się skandalicznie w Sejmie i w Senacie i poza tymi budynkami (casus posła Szczerby) oraz knując przeciwko własnemu krajowi z zagranicą, głównie z Niemcami, albowiem to niemieckich interesów w Europie i w Polsce pilnowała PO i poprzedni rząd, dlatego teraz Niemcom zależy na jego powrocie do władzy. Wydaje się, że najważniejszymi wartościami propagowanymi przez tę stację są: spokój i dobrobyt społeczny, solidaryzm, oraz patriotyzm przeciwstawiony wartościom europejskim.

 

            Przekaz w TVN jest oczywiście odwrócony w stosunku do wartości i ocen formułowanych przez dziennikarzy TVP. Generalnie, materiały TVN zawierają przekaz o psuciu demokracji (jeśli w ogóle nie jej likwidacji) przez Prawo i Sprawiedliwość. PiS dokonało zamachu na niezawisłość polskich sądów, unicestwiło działania Trybunału Konstytucyjnego, a teraz tłumi resztki niezależności sędziowskiej. Tylko zjednoczona opozycja może przeciwstawić się tym procesom, dlatego materiały TVN „promują” te akcje opozycji, które prowadzą do wspólnych działań tzw. Koalicji Obywatelskiej. TVN opowiada się za wolnością rozumianą w kategoriach demokracji liberalnej i społeczeństwem obywatelskim.

 

            O ile TVP częściej odwołuje się do konserwatywnego patriotyzmu Polaków, stara się akcentować dumę z przynależności do Narodu Polskiego, niekiedy w opozycji do tzw. świadomości europejskiej, o tyle TVN kładzie nacisk na działania w ramach wspólnoty europejskiej (UE), powołując się na jej prawa i demokratyczne standardy, burzone – według przekazu tej stacji – przez postępowanie obecnej władzy. Ideologie obydwu stacji spotykały się w momencie podjęcia przez polskich strażaków akcji ratunkowej w Szwecji. Obie stacje były dumne z „naszych”, wskazywały na ich zaangażowanie, ofiarność i uznanie, jakie zdobyli w kraju, któremu przyszli z pomocą.

 

Raport sporządził:

Marek Palczewski, 

medioznawca, Uniwersytet SWPS w Warszawie

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl