Na Twitterze, w prasie i telewizji wciąż nie brakuje głosów, które szargają pamięć Żołnierzy Niezłomnych. Ten medialny atak najczęściej ma miejsce w okolicach 1 marca -  Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych.  

Przede wszystkim dzięki młodym Polakom, a także m.in. dwóm śp. profesorom: prezydentowi RP Lechowi Kaczyńskiemu i prezesowi Instytutu Pamięci Narodowej Januszowi Kurtyce odzyskaliśmy w dużej mierze pamięć o wyklętych przez komunistów Żołnierzach Niezłomnych. Ci polscy żołnierze, którzy nie chcieli sowieckiej okupacji Polski, wrócili za sprawą dedykowanego im święta. Wrócili w chwale, jako bohaterowie narodowi. A dzięki IPN, ze szczególną rolą prof. Krzysztofa Szwagrzyka wracają również ich zmasakrowane szczątki wydobywane z bezimiennych dołów śmierci. Istnieje jednak w naszym kraju margines, który będzie wojsko II Rzeczpospolitej uważał za element bandycki i przestępczy.

Poniżej przedstawię Państwu wyniki mojego głębokiego – o czym jestem przekonany – rozpoznania problemu: Kto opluwa Wyklętych? Ważny jest jeszcze czas: atak na naszych żołnierzy, a tym samym na wartości, które sobą reprezentowali, następuje niezmiennie w okolicach Ich święta – Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych, ustanowionego 1 marca, na pamiątkę zamordowania w 1951 r. w katowni przy ul. Rakowieckiej w Warszawie IV Zarządu Głównego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość – organizacji bezpośrednio kontynuującej ideę i czyn Armii Krajowej. To oficjalne państwowe święto w hołdzie tym, którzy „z bronią w ręku, jak i w inny sposób, przeciwstawili się sowieckiej agresji i narzuconemu siłą reżimowi komunistycznemu”.

Bandyci z NSZ contra oswobodziciel Jaruzelski

Spójrzmy na najnowsze – tegoroczne przykłady opluwania. 1 marca 2018 r. na konferencji w Kielcach Włodzimierz Czarzasty powiedział: „SLD jest jedyną formacją w Polsce, która o żołnierzach wyklętych będzie mówiła, że byli wśród nich ludzie uczciwi walczący o swoją godność, o swoją wizję kraju. Ale były też świnie, mordercy, złodzieje i gwałciciele. Byli ludzie, którzy zabili 187 dzieci. Dlatego żaden PiS, żadna manipulacja przy historii nie zdejmą tego jarzma Żołnierzy Wyklętych”– stwierdził szef SLD.

I dodał: „Dzisiaj Sojusz Lewicy Demokratycznej w wielu miastach w Polsce zapala 187 symbolicznych świeczek, bo tyle - według danych Instytutu Pamięci Narodowej - dzieci zostało wymordowanych przez Żołnierzy Wyklętych”.

Trudno dziwić się opinii SLD. Wszak to bezpośredni spadkobierca zbrodniczej partii PPR/PZPR, która mordowała Wyklętych. I cyfra 187 dzieci jest zapewne wzięta z komunistycznej propagandy.

Podczas tej samej konferencji w Kielcach lider SLD w Świętokrzyskiem Andrzej Szejna mówił, że „nie powinno się wykorzystywać historii Polski do dzielenia Polaków”. Takim dzieleniem jest zdaniem Szejny uznawanie przez Polaków Żołnierzy Wyklętych za bohaterów: „Sprzeciwiamy się wynoszeniu na ołtarze niektórych Żołnierzy Wyklętych, a pomijaniu bohaterstwa wielu innych osób, szczególnie żołnierzy Armii Krajowej, Armii Ludowej, Batalionów Chłopskich czy Gwardii Ludowej”.

I dalej: „Według prawicy są to bohaterowie. Według nas Brygada Świętokrzyska niestety zasługuje w wielu przypadkach na potępienie. Kierowane są wobec niej zarzuty o współpracę z Wehrmachtem i Gestapo. To brygada, która wymaszerowała i uciekła z Polski w momencie, kiedy inni - tacy jak generał Wojciech Jaruzelski, żołnierze Wojska Polskiego - oswobadzali nasz kraj z okupacji niemieckiej”.

Bandyci z NSZ contra oswobodziciel Jaruzelski. Państwu zostawiam komentarz w tej sprawie.

Szumlewicz i Senyszyn

Idźmy dalej. Działacz i polityk lewicowy Piotr Szumlewicz napisał na Twitterze (1 marca 2018): „Pamiętamy, że Bury, Ogień, Łupaszka to zbrodniarze, którzy haniebnie zapisali się w historii kraju. Warto natomiast w tym dniu przypomnieć o tysiącach cywilów bestialsko wymordowanych przez wyklętych”.

I jeszcze prominentny polityk (powinno być chyba polityczka) SLD Joanna Senyszyn też na Twitterze (2 marca 2018): „mija dzień honorowania bandytów, którzy mordowali ludność cywilną, w tym dzieci”.

To nie pierwszy „wybryk” Senyszyn w tej sprawie. W marcu 2015 r. mówiła na antenie TVN 24: „Ci żołnierze Wyklęci zabili tylko 1 tysiąc radzieckich żołnierzy, a 30 tysięcy Polaków, w tym kobiety i dzieci. Gwałcili je, mordowali, rabowali. (…) Trzeba również czcić pamięć ofiar Żołnierzy Wyklętych, których wcale nie było tak mało”.

Polityczka SLD nawiązała w ten sposób do wypowiedzi (lapsusu?) prezydenta Komorowskiego: „Może prezydent się przejęzyczył, nie mniej jednak zabrzmiało to bardzo dobrze”.

Senyszyn tak rozwijała swoją myśl: „Musimy sobie wyobrazić tamtą sytuację. Jesteśmy po wojnie, miliony Polaków mają dość wojny, mają dość mordowania, chcą żyć, żenić się, mieć dzieci. No i nagle jest grupa, ocenia się, że 20 tysięcy osób, którzy są żołnierzami, chcą walczyć, którzy czekają na III wojnę światową”.

Pani Senyszyn się myli. Liczbę Żołnierzy Wyklętych, walczących o wolność Polski w latach 1944-56 szacujemy dziś nawet na 150-200 tysięcy. Ponadto, chęć, czy w ich przypadku bardziej konieczność walki (wielu nie miało innego wyjścia; gdyby wyszli z lasu, trafiliby w łapy bezpieki) nie wyklucza innych pragnień. Tu odwołam się do wspomnień rodzinnych. Mój Ojciec – Tadeusz Płużański, też chciał żyć, mieć dzieci, studiować, ale dla niego nie było to możliwe bez wolności własnej i wolności Ojczyzny. O to walczył u boku rotmistrza (pułkownika) Witolda Pileckiego.

Zdaniem Senyszyn Wyklęci nawet nie walczyli: „Ta grupa no tak naprawdę napada, morduje, zabiera chłopom żywność. Jednak mamy i straszne wypadki, to przecież członkowie Związku Kombatantów AK wystąpili przeciwko, by „Ognia” honorować. Oni zebrali dziesiątki materiałów dowodzących zbrodni „Ognia”. To były zbrodnie przeciwko ludzkości”.

Prezes ŚZŻAK

I tu konieczna uwaga. Joanna Senyszyn powołuje się na Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, w którego szeregach (ze szczególnym uwzględnieniem Zarządu Głównego) są żołnierze AK i Wyklęci, ale też krytycy Wyklętych (ci ostatni przeważnie z szeregów komunistycznej PZPR, PRON, MSW, po prostu nie wszyscy AK-owcy w czasach PRL zachowali się niezłomnie).

Żeby nie być gołosłownym. 1 sierpnia 2016 r., w 72. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, prezes ŚZŻAK Leszek Żukowski publicznie mówił: „Znacznie mniejsza część żołnierzy, głównie partyzantów leśnych, po stracie najbliższych, rodzin, domów, nie miała pomysłu, co zrobić ze sobą, a nie akceptując ustroju, zdecydowała się pozostać w lesie i walczyć na własną rękę aż do śmierci. (…) Obecnie faworyzowana jest nazwą Żołnierze Wyklęci ta część żołnierzy kontynuujących bezsensowną walkę i ginących bez rozkazu, podczas gdy piętnowani byli wszyscy byli żołnierze Armii Krajowej”.

„Lewica wciąż trzyma się ubecji, komuny”

W audycji w TVN 24 Józefa Kurasia „Ognia” przed Joanną Senyszyn bronił ówczesny poseł Zbigniew Girzyński, podkreślając, że to bohater, który faktycznie zabijał – ale komunistów i agentów sowieckich, wprowadzających zbrodniczy system totalitarny.

Girzyński dziękował tym, którzy 1 marca pamiętają o żołnierzach, nie godzących się z sowiecką okupacją: „Tym ludziom należy się cześć i chwała. Bo to są bohaterowie”. I dalej: „W czasie działań wojennych (…) dochodziło do pewnych incydentów, które w żaden sposób nie mogą rzutować na całościową ocenę wspaniałej postawy żołnierzy antykomunistycznego podziemia”. Wyklęci „zostali zmuszeni do walki. Gdy ujawniali się, byli mordowani. Proszę przeczytać historię Pileckiego, Nila, co zrobiono z Inką, która nie miała 18 lat”. Kwitując słowa Senyszyn, Girzyński powiedział: „Lewica wciąż trzyma się ubecji, komuny”.

„Brak interesu społecznego”

Po rzeczonym programie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przeciwko politykowi SLD złożyła Fundacja „Łączka”:

„Byliśmy przekonani, że w III RP, która mieni się niepodległym państwem polskim, nie ma miejsca na szkalowanie tych, którzy o wolność walczyli i oddali za nią życie. Że nie ma miejsca na obrażanie polskich żołnierzy - rotmistrza Pileckiego, gen. Fieldorfa, płk. Cieplińskiego, mjr. Dekutowskiego. W to, że obecne państwo polskie szanuje swoich bohaterów, wierzyliśmy aż do dnia, kiedy otworzyliśmy pocztową skrzynkę. W niej pismo opieczętowane orłem w koronie i podpisane: prokurator Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów Paweł Szpringer. W piśmie czytamy, że ten przedstawiciel państwa polskiego odmówił wszczęcia śledztwa w sprawie znieważania: "tzw. Żołnierzy Wyklętych, a przez to znieważenia Narodu Polskiego >wobec braku znamion czynu zabronionego<". Argumentował, że Żołnierze Wyklęci to nie cały Naród, a tylko jego część. Prok. Szpringer odmówił też ścigania p. Senyszyn za zniesławienie polskich żołnierzy "wobec braku znamion czynu zabronionego ściganego z urzędu" i "braku interesu społecznego w objęciu ściganiem".

Prokurator Szpringer zajął się sprawą na wniosek swojego przełożonego - Andrzeja Seremeta. A ten ostatni - prokurator generalny - chwalił się „Gazecie Wyborczej”: „Ściganie rasizmu to jeden z priorytetów”. Szkoda, że takim priorytetem państwa polskiego wiele lat po obaleniu komunizmu nie jest ściganie zbrodni tego totalitarnego systemu, ściganie także propagandy komunistycznej, która w świetle prawa podobno jest w naszym kraju zakazana.

Przypomnę w tym miejscu skandaliczną argumentację resortu kultury kierowanego w rządzie Donalda Tuska przez Bogdana Zdrojewskiego, który zablokował dotację dla Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce. Resort stwierdził, że takie muzeum nie jest potrzebne „z punktu widzenia polityki kulturowej państwa oraz aspektu społecznego” i przyznał projektowi zero punktów! Zdrojewski zachował się w gruncie rzeczy konsekwentnie, bo wcześniej honorował Zygmunta Baumana, który Żołnierzy Wyklętych ścigał jako mjr komunistycznego, zbrodniczego Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Zelt i Lis

W sierpniu 2016 r. w telewizji „Superstacja” w programie Elizy Michalik aktor-celebryta Piotr Zelt ujawnił, że boi się o swoje dziecko, „w jakim kraju będzie żyć, jakiej historii będą go uczyć”. I przestrzegał przed uczeniem o Żołnierzach Wyklętych, jakimś „Łupaszce” z Podlasia. „Powiedzmy sobie szczerze, że to byli bandyci” - oświadczył Zelt, dodając: „Kreowanie takich bohaterów i deprecjonowanie ludzi, którzy mieli niekwestionowany dorobek w odzyskiwaniu ludzkości, jest okropne”. Można było się domyśleć, że Zelt przeciwstawił Żołnierzom Wyklętym Lecha Wałęsę.

I może zostawilibyśmy celebrytę w spokoju, gdyby ta skandaliczna wypowiedź była odosobniona.

Przypomnijmy słowa dziennikarza Tomasza Lisa, który kilka miesięcy wcześniej (w lutym 2016 r.) napisał o państwowym pogrzebie majora/pułkownika WP Zygmunta Szendzielarza: „Prezydent RP oddawał dziś cześć mordercy cywilów, >Łupaszce<”.

Siostrzenica Szendzielarza Halina Morawska odpowiedziała: „Nazywając bohatera mordercą, szarga Pan nie tylko dobre imię Zmarłego w dniu Jego pogrzebu, ale również depcze Pan dorobek Żołnierza Polskiego walczącego do końca o wolną i niepodległą Polskę”. Naczelnemu „Newsweeka” zarzuciła kłamliwą komunistyczną propagandę, legitymizującą zbrodnie na Polakach. Zażądała przeprosin w mediach. Tomasz Lis nie przeprosił.

Sikorski, Klimasara, Cimoszewicz

I jeszcze marzec roku 2017.

„Jeśli Żołnierze Wyklęci, czyli szlachetni samobójcy, mają być wzorem patriotyzmu, to obawiam się, że młodzież raczej wyjedzie, niż to kupi”. Takimi słowy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych uczcił Radosław Sikorski, były szef MSZ. Sęk w tym, że dla wielu młodych polskich emigrantów Wyklęci są „wzorem patriotyzmu”.

„Wyklęci byli nierobami, którzy zamiast odbudowywać swój kraj i pracować, woleli pochować się w lasach i napadać uczciwych obywateli!” - to z kolei słowa Justyny Klimasary. Ta działaczka SLD dodała, że wśród nich „było mnóstwo bandytów, ale też dzieciobójców i pedofilów”, a „Inka” została stracona, bo była młodocianym przestępcą. I jeszcze Tomasz Cimoszewicz, poseł PO, który na Twitterze napisał, że konkurs wiedzy o Żołnierzach Wyklętych to wyraz ,,brunatnej propagandy”. To syn Włodzimierza, komunisty, później Europejczyka, i wnuk Mariana, funkcjonariusza krwawej stalinowskiej Informacji Wojskowej.

Początek drogi

Przykładów, myślę, wystarczy. Pora na puentę. A brzmi ona tak: Jesteśmy na początku długiej drogi odkłamywania historii naszej zamordowanej, przedwojennej polskiej armii.

A wszystkim opluwaczom, szczególnie wobec stanowiska prokuratury o odmowie ścigania p. Senyszyn ze względu na „brak interesu społecznego”, pragnę powiedzieć, co następuje:

Ustawa, dzięki której 1 marca stał się Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych z jednej strony pozwala oddawać hołd naszym żołnierzom, a z drugiej strony powinna powodować, że ci żołnierze znajdują się pod ochroną państwa. Bo ta ustawa określa ich jako bohaterów narodowych. Jeśli ktoś występuje przeciw bohaterom narodowym, powinien liczyć się ze słowami. A jeśli nie liczy się ze słowami, liczyć się z konsekwencjami.

Tadeusz Płużański

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl