Generał Jaruzelski to zbawca Polski”, a wprowadzenie stanu wojennego było „heroicznym czynem”, dzięki któremu „w błyskotliwy sposób” udało się w krótkim czasie „odbudować z popiołów polski dom” . Kto to napisał? Tekst rosyjskiego dziennikarza Andrieja Wypołzowa został zamieszczony na portalu regnum.ru w związku z ubiegłoroczną rocznicą wprowadzenia stanu wojennego. Autor pisze dalej, że „legendarny stan wojenny” to wielkie zwycięstwo Polski wspieranej przez Kreml nad „siłami antypaństwowymi” finansowanymi przez amerykańskich imperialistów. Amerykanie chcieli posłużyć się Polakami w starciu z „demokratycznie wybranymi władzami w Polsce”. Dlatego lansowali Andrzeja Gwiazdę - „trockistę” i „radykalnego fundamentalistę”.
   Już sam tytuł - „Awanturnikom trzeba związać ręce: polskie zwycięstwo nad pierwszym Euromajdanem” - musi szokować.  Bo autor żałuje, że stanu wojennego nie udało się powtórzyć w 2014 r., kiedy to znów za amerykańskie pieniędzy doszło do skutecznej „destabilizacji Ukrainy”. Ale na tym nie koniec rewelacji: „Polscy ekstremiści” stworzyli w całym kraju „sieć organizacji terrorystycznych”. 17 grudnia owi „ekstremiści” i „awanturnicy”, w liczbie 200 tys., mieli dokonać szturmu na Warszawę i zdobyć budynek Telewizji Polskiej. Ale szczęśliwie zjawił się zbawca Jaruzelski, który zapobiegł wybuchowi „krwawej wojny domowej”, która miała stać się „detonatorem zniszczenia
globalnego systemu geopolitycznego na planecie
”.


„Uratował 200 tys. Polaków”


   Jakże podobnie brzmiał Leszek Miller w TVN 24 w programie „Kawa na ławę” w 2013 r.: „Interwencja sowiecka była realna i kosztowałaby życie 200 tys. Polaków” – mówił ówczesny szef SLD. - „Generał Jaruzelski według CIA
uratował tyle istnień ludzkich. Mam wrażenie, że panom brakuje kolejnych pomników. Że bylibyście zachwyceni, gdyby Polska wtedy spłynęła krwią. Mielibyście gdzie składać kolejne wieńce. Jeżeli oczywiście byście żyli. Wielu
z tych, którzy demonstrują teraz pod domem generała, mogłoby się nie urodzić, bo ich rodzice by zginęli
”.
   Jaruzelski z okazji swoich 90. urodzin miał gościć w Sejmie, ale ostatecznie – ze strachu przed „ekscesami” – z planu zrezygnowano. Impreza odbyła się w hotelu Hyatt, które obecny w programie TVN 24 Robert Kwiatkowski z Europy Plus tak relacjonował: „To było spotkanie z historią, człowiekiem, który przeżył i współtworzył trzy epoki. Spotkanie godne byłego prezydenta Polski”.

   W tej samej „Kawie na ławę” Jaruzelskiego krytykował były minister sprawiedliwości i poseł PO Jarosław Gowin: „Donosił na kolegów w czasach stalinowskich, przeprowadził czystkę antysemicką w polskiej armii, poprowadził armię PRL na Czechosłowację, wprowadził stan wojenny. To panowie uważacie za godne?Gowin podkreślił, że w 1981 r. groźby interwencji sowieckiej nie było, co jednoznacznie wynika z archiwów KGB.

 

„13 grudnia nie obchodzimy”

 

   I jeszcze Radio ZET (11 grudnia 2009 r.). Gospodyni programu Monika Olejnik pytała: „O generale Jaruzelskim Jarosław Gowin mówi zdrajca, Janusz Kurtyka – pracował w służbie, w interesie imperium sowieckiego, co pan na to”. Gość Grzegorz Napieralski odpowiadał: „Ta dyskusja, która toczy się wokół generała jest już nie tyle niepoważna, co też nieprzyjemna i myślę w ogóle niepotrzebna”. Polityk SLD dodał jeszcze jedno: „To, co stało się wtedy w tych trudnych dniach w Polsce spowodowało, że dzisiaj 13 grudnia nie obchodzimy, nie pamiętamy
katastrofy, która mogła się wydarzyć, że mogło dojść do wkroczenia wojsk radzieckich na teren naszego kraju
”.
   Mam tylko nadzieję, że Grzegorz Napieralski się mylił. Bo kolejne rocznice katastrofy 13 grudnia obchodzimy. Nie wymyślonej, hipotetycznej katastrofy „wkroczenia wojsk radzieckich” w 1981 r., bo one wkroczyły 17 września 1939 r. , a potem wracały do podbijanej ponownie od 1944 r. Polski i zostały u nas w postaci wielu garnizonów w sile kilkudziesięciu tysięcy żołnierzy. Obchodzimy rocznicę katastrofy wypowiedzenia przez Jaruzelskiego wojny narodowi – własnymi rękoma – zgodnie zresztą z sowieckimi oczekiwaniami. Choć widzę, że z roku na rok ta tragiczna rocznica jest obchodzona coraz słabiej. I wciąż prawie połowa badanych – według Centrum Badania Opinii Społecznej - uważa wprowadzenie stanu wojennego za słuszne. Myśląc w ten sposób należałoby pochwalić pozbawienie życia ok. 100 osób, przyklasnąć innym ofiarom - tysiącom wyrzuconych z pracy i zmuszonych do emigracji z PRL. Logiczne byłoby oddanie hołdu sprawcom wielu popełnionych wtedy komunistycznych zbrodni, którzy zresztą nigdy nie zostali rozliczeni.

Tadeusz Płużański

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl