„Mowa nienawiści” to temat, który z dużym nasileniem powrócił do debaty publicznej po zabójstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Wiele osób nadal wskazuje, że ten mord był pochodną atmosfery wzajemnej wrogości i oskarżeń, które opanowały przestrzeń publiczną. Za propagowanie „mowy nienawiści” obwiniane są m.in. TVP,  Radio Maryja i Telewizja Trwam. W tym samym czasie promowane są lekcje i programy, które mają uczulić na „mowę nienawiści”. Jednak, co ciekawe, zwalczając zjawisko hejtu i wymieniając grupy jego ofiar, wyklucza się z tej grupy chrześcijan, szczególnie katolików oraz księży katolickich.

   Dlatego w tym kontekście bardzo ważne jest stanowisko Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP, które „stanowczo protestuje przeciwko przypisywaniu Radiu Maryja i Telewizji Trwam tzw. „mowy nienawiści” rozumianej jako używanie języka publikacji medialnej w celu rozbudzenia, rozpowszechniania czy usprawiedliwiania nienawiści i dyskryminacji, jak również przemocy wobec konkretnych osób, grup osób, przedstawicieli mniejszości czy jakiegokolwiek innego podmiotu będącego podmiotem danej wypowiedzi”.  Czytamy w nim m. in., że „przypisywanie publikacjom w w/w środkach masowego komunikowania cech tzw. „mowy nienawiści” jest skandalicznym nadużyciem i świadczy o nieznajomości treści programów obu stacji, jak i chęci deprecjonowania i niszczenia ich wiarygodności ze względu na głoszone w tych mediach wartości i sposób przedstawiania rzeczywistości. Takie działanie niszczy wolność słowa i nigdy nie powinno mieć miejsca”.

Zmarginalizowano chrześcijan, katolików i księży

   To bardzo ważny głos w tej sprawie, bo wydaje się, że temat „mowy nienawiści” stał się okazją do kolejnego uderzenia w chrześcijaństwo i katolicyzm. Jak zauważa Alina Petrowa-Wasilewicz z Katolickiej Agencji Informacyjnej, „wystarczy pobieżnie przejrzeć portale internetowe i zajrzeć do mediów społecznościowych, by stwierdzić, że w sieci jedną z najbardziej „hejtowanych” dziś grup w Polsce są katolicy, w szczególności księża katoliccy”. Tymczasem według autorów różnego rodzaju programów naprawczych życia publicznego w Polsce, raportów i lekcji w szkołach, oczywiście prowadzonych w duchu ideologów UE, najbardziej narażone na „mowę nienawiści” miałyby być m.in. feministki czy osoby prowadzące homoseksualny tryb życia. Natomiast, jak dodaje Alina Petrowa-Wasilewicz, „zmarginalizowano jednocześnie grupy takie jak chrześcijanie, rodziny wielodzietne czy osoby ubogie, których dyskryminacja została dowiedziona ponad wszelką wątpliwość”.

   „Nienawiść wobec katolików, zwłaszcza księży, która wyraża się w czynach, atakach na ich świętości oraz w słowach, jest faktem. Te zdarzenia są coraz częstsze, a jednak pozostają poza zainteresowaniem badaczy, moralizatorów, działaczy społecznych, którzy tłumaczą, że katolicka większość nie musi podlegać ochronie, a kierowany w jej stronę hejt nie jest tym samym mową nienawiści, a tylko „nienawiścią w internecie” – kontynuuje Alina Petrowa-Wasilewicz (zob.: http://www.niedziela.pl/artykul/40594/Mowa-nienawisci-%E2%80%93-katolicy-wykluczeni-z )

   Już 10 lat temu, w 2008 r., „Niedziela” zaapelowała o usuwanie komentarzy internautów nawołujących do nienawiści. Otóż po informacji o morderstwie jednego z kapłanów na popularnych forach internetowych ukazały się komentarze "podsycające antyklerykalne nastroje".

   „Dobry początek”, „złodzieje mordują złodzieja”, „Bóg dał, Bóg wziął. Może się poprawi i weźmie więcej tej hołoty” - takie komentarze pojawiły się wtedy w  Internecie.

   Wówczas, zdaniem redakcji "Niedzieli", samo zastrzeżenie, że "portal nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy", było niewystarczające. "Moderatorzy stron internetowych powinni być pociągani do odpowiedzialności za umieszczanie takich wpisów, a prawodawcy wznieść bariery uniemożliwiające na stronach internetowych podsycanie waśni, jątrzenia i obrzucania obelgami kogokolwiek" – pisała „Niedziela”.

   Ten apel „Niedzieli” też został zmarginalizowany, a nawet uznany za naruszenie wolności słowa.

Poprawność polityczna a „mowa nienawiści”

   Każde wypowiedziane zdanie, ocena, stwierdzenie czy opinia mogą wcześniej czy później uzyskać modny status „mowy nienawiści”. Słusznie zauważa publicysta „Niedzieli” Marian Florek, że „nasza scena polityczno-medialna uległa ostatnio mocnej polaryzacji. A ponadto sam język dyskursu został wypreparowany z tradycyjnych pojęć. Ignoruje się biblijny nakaz Jezusa: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi” (Mt 5, 37). Proponuje się poprawność polityczną, a wszędzie dostrzega się „mowę nienawiści””.

   Marian Florek w najnowszym, 5. numerze „Niedzieli” (3 II 2019) przywołuje opinię prawników związanych z Instytutem na rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris”, którzy zwracają uwagę na niedookreśloność pojęcia „mowa nienawiści”. Otóż, jak pisze dziennikarz „Niedzieli”,  w polskim systemie prawnym „bardziej właściwymi pojęciami są „nawoływanie do nienawiści” oraz „nawoływanie do przemocy”. Są to pojęcia, które w lepszym stopniu odnoszą się do konkretnych zdarzeń zagrażających zdrowiu, życiu czy mieniu. Również instytucje międzynarodowe stosują zbliżone sformułowanie – „przestępstwa z nienawiści””. Dlatego, komentuje dziennikarz, „jeżeli już posługujemy się kategorią „mowa nienawiści”, to nie możemy jej użyć tylko w stosunku do wybranej grupy. Grozi to ideologiczną instrumentalizacją””.

   A tak, moim zdaniem, się dzieje. W imię poprawności politycznej oraz ideologicznej instrumentalizacji „mowę nienawiści” przypisuje się mediom katolickim, takim ja Radio Maryja i Telewizja Trwam. Tymczasem warto zauważyć nienawistne komentarze forumowiczów np. „Gazety Wyborczej” czy  Onetu, które podpadają pod „mowę nienawiści”. Przecież na tych forach niemal na porządku dziennym są wyzwiska i niewybredne określenia skierowane do osób duchownych. Innymi zjawiskami są m.in. generalizacja przewin poszczególnych kapłanów i nadawanie tym poszczególnym przypadkom charakteru powszechnego. A cóż dopiero powiedzieć o tym, jak wręcz z nienawiścią określa się też samą chrześcijańską religię i jej wyznawców. Mamy tutaj do czynienia z wulgaryzmami, z szydzeniem z prawd wiary katolickiej, z kpinami wobec przekonań wiernych. I tego ci, którzy chętnie mówią o „mowie nienawiści”, nie zauważają.

Realizować ósme przykazanie Dekalogu

   Warto pamiętać, że tak naprawdę mowa nienawiści rodzi się w każdym z nas, w sercu każdego człowieka, kiedy zapomina się o  ósmym przykazaniu Dekalogu: „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”.  W Katechizmie Kościoła Katolickiego (n. 2464 ) czytamy, że przykazanie to „zabrania fałszowania prawdy w relacjach z drugim człowiekiem”. Ósme przykazanie Boże zobowiązuje do mówienia prawdy, zabiegania o nią, pielęgnowania jej, szanowania i świadczenia o niej.

   Myślę, że antidotum na fałsz i „mowę nienawiści” jest to właśnie przykazanie.

Ks. Mariusz Frukacz, dziennikarz tygodnika katolickiego „Niedziela”

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl