Sprzedaż prasy prawicowej i lewicowo-liberalnej, mówiąc w uproszczeniu, odpowiada preferencjom wyborczym Polaków. Tytuły sympatyzujące z obozem rządzącym mają niższe nakłady, bo jest ich więcej, a walczą o tego samego czytelnika.

Największe spadki sprzedaży dotknęły ostatnio trzy wiodące tygodniki opinii o wrażliwości konserwatywnej: „Sieci” (Fratria), „Gazety Polskiej” (Forum) i „Tygodnika do Rzeczy” (Orle Pióro). W styczniu br. tygodnik „Sieci” sprzedał się w 36 416 egz., aż o 30,23 proc. mniej w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej - wynika z danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy. „Tygodnik do Rzeczy” rozszedł się w nakładzie 32 385 egzemplarzy - spadek o 17,76 proc., a „Gazeta Polska”- w nakładzie 22 920 egzemplarzy, i w tym przypadku sprzedaż okazała się niższa o 26,54 proc. w porównaniu ze styczniem 2018 r.

Pozostałe tygodniki opinii również odnotowały spadki sprzedaży, jednak nie tak drastyczne. „Tygodnik Powszechny” (Tygodnik Powszechny) stracił niewiele ponad 5 proc. nabywców i utrzymał sprzedaż na poziomie 29 124 egzemplarzy, a „Wprost” (PMPG Polskie Media) odnotował stratę 9 proc. nabywców, tak że w styczniu sprzedał 15 721 egzemplarzy.

W pozycji lidera w segmencie tygodników opinii utrzymuje się niezmiennie „Gość Niedzielny” (Instytut Gość Media). Jego średnia sprzedaż w styczniu br. wyniosła 113 255 egzemplarzy. I spadła raptem o 2,23 proc. Podium uzupełniają dwa tygodnik o wrażliwości liberalno-lewicowej.  „Polityka” (Polityka), której wynik sprzedażowy zmniejszył się o 5,85 proc. do 95 902 egzemplarzy i „Newsweek Polska” (Ringier Axel Springer Polska) ze sprzedażą na poziomie 85 507 egzemplarzy, po wzroście o 0,23 proc. – jedynym w zestawieniu.

Mowa tu o tzw. sprzedaży ogółem, obejmującej zarówno nakład w wydaniu drukowanym, jak i egzemplarzy e-wydań oraz wszystkich form prenumeraty. 

Zatem, z wymienionych tu tytułów sprzyjających obozowi Zjednoczonej Prawicy, czyli „Tygodnik do Rzeczy”, „Sieci”, „Gazeta Polska”, „Wprost” i „Gość Niedzielny”, w styczniu do odbiorców trafił nakład w wysokości 221, 2 tys.  egzemplarzy. Tytuły o wrażliwości liberalno-lewicowej, czyli „Polityka”i „Newsweek Polska” sprzedały się w nakładzie 181, 4 tys. egzemplarzy. Dodając  doń „Tygodnik Powszechny”, reprezentujący Kościół otwarty i na pewno nie sprzyjający Prawu i Sprawiedliwości, łączny nakład prasy obozu tzw. progresywnego nie przekroczył 211 tys. sprzedanych egzemplarzy. Czyli, w dużym uproszczeniu, można przyjąć, że sprzedaż prasy prawicowej i lewicowo-liberalnej odpowiada preferencjom wyborczym Polaków.  Pojedyncze tytuły prawicowe mają nakłady niższe, ponieważ jest ich więcej i kierują swoją ofertę do podobnego adresata. Muszą więc ze sobą ostro konkurować. Dochodzi do niesmacznych kłótni „w rodzinie”, absurdalnych niekiedy ataków między dziennikarzami skupionymi wokół braci Karnowskich a kolegami po piórze współpracującymi z Tomaszem Sakiewiczem.

Ale to nie jedyny powód. Najważniejszym jest czas powstania danego pisma. Premiowane są tytuły istniejące na rynku od lat. Tylko w ten sposób wyrabia się u czytelnika przyzwyczajenie, nawyk kupowania, poznania jego potrzeb i preferencji poznawczych. W ten sposób, na przestrzeni lat, buduje się wzajemną więź, która następnie przekazywana jest kolejnym pokoleniom.

Nastąpiła ogromna polaryzacja społeczna i wynikająca z niej polaryzacja mediów. Powstały dwa plemiona, silnie się zwalczające i nie przebierające w środkach. Ludzie wybierają media, które potwierdzają ich poglądy. Czytają, słuchają i oglądają to, w co wierzą. Znawcy tematu nie mają wątpliwości, jesteśmy świadkami powstania nowego zjawiska identyfikacji „tożsamościowej”, silnego uzależnienia się od świata polityki. To rozleniwia. Oba plemiona. Ostra wymiana zdań w mediach społecznościowych dowodzi, że przeciwne poglądy jeszcze bardziej wzmacniają nasze własne. Poza tym tkwienie w dobrze znanym środowisku zawęża sposób widzenia świata. I stąd m.in. wynika kolejna przyczyna kurczenia się rynku prasy drukowanej - za treści swojskie, oczywiste, odtwórcze nie trzeba płacić. Coraz więcej osób korzysta z wydań cyfrowych. Już ponad 30 proc. osób dorosłych regularnie czyta prasę w sieci, z czego tylko niewielki procent wykupiło abonament. Wraz za migrującym czytelnikiem do Internetu, podążyli reklamodawcy. Z szacunków Izby Wydawców Prasy wynika, że w ciągu dekady wpływy z reklam w prasie drukowanej spadły niemal o dwie trzecie, zaś w sieci wzrosły ponad dziesięciokrotnie.

Tę tendencje potwierdza raport ZenithOptimedia, który przeanalizował preferencje korzystania z prasy i czas, jaki poświęcamy na jej czytanie. Nad tradycyjną gazetą spędzamy dziennie niewiele ponad kwadrans. Dekadę temu poświęcaliśmy temu zajęciu ponad pół godziny. Zdecydowanie chętniej zaglądamy do Internetu, dziennie spędzamy w sieci ponad dwie godziny. Dlatego większość gazet proponuje czytelnikom wydania cyfrowe. I od atrakcyjności oraz tempa wdrażania nowych technologii umożliwiających wygodny dostęp do treści w wersji cyfrowej  zależy dzisiaj, które wydawnictwa wygrają batalię o uwagę czytelnika.

Mniejsze budżety tradycyjnych redakcji i spadek ich popularności uczyniły Internet obiektywnie lepszym medium. W sensie szybkości, gdyż informacje docierają do odbiorców z minuty na minutę, a nie z tygodnia na tydzień. To medium jest też bardziej dostępne – nie trzeba wychodzić z domu, by zapoznać się z bieżącymi wiadomościami. Nie bez znaczenia jest także multimedialność.  Przeglądanie aktualnych informacji wzbogaconych o filmiki, grafiki, zdjęcia i komentarze są o wiele atrakcyjniejsze dla reklamodawców i odbiorców, niż statyczna wersja papierowa.  

Tendencja kurczenia się rynku prasy drukowanej utrzymuje się od lat na całym świecie, i jest nie do zatrzymania. Nie ma alternatywy dla łączenia różnych form dotarcia do odbiorcy. Internet sukcesywnie trawi tradycyjną prasę. Szansą na przetrwanie tradycyjnych mediów jest umiejętność dostosowania się do aktualnych realiów rynku, czyli uzupełnienie wersji papierowej o wydania w sieci, rozwój aplikacji na telefony czy audiobooki. Słowem, tradycyjne tytuły prasowe skazane są na prowadzenie podwójnego życia. W wersji papierowej – by nie stracić starszych czytelników i w sieci, by pozyskać nowych.

Przedwczesne natomiast jest ogłaszana śmierci prasy w wydaniu papierowym. Gazety tradycyjne staną się po prostu produktem luksusowym, relatywnie droższym. Dostępnym dla osób, które będą chciałby celebrować kontakt z prasą, słysząc szelest papieru i czując lekki zapach świeżej farby drukarskiej. Na korzyść tych ostatni przemawia wciąż większa wiarygodność i poziom zamieszczanych tam artykułów.  

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl