Film o arcybiskupie Baraniaku nabiera szczególnego znaczenia dziś, w obliczu ataków na Kościół.  Pokazuje jacy byli bohaterowie Kościoła – powiedział przed rozpoczęciem projekcji Stefan Truszczyński, członek Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.  W ramach cyklu imprez „Maja Foksal” organizowanego przez SDP zaprezentowano film Jolanty Hajdasz „Powrót”.   

To trzeci już dokument tej autorki, po „Zapomnianym męczeństwie” i „Żołnierzu niezłomnym Kościoła”, o arcybiskupie Antonim Baraniaku, salezjaninie, kapelanie i sekretarzu Prymasów Polski Augusta Hlonda i Stefana Wyszyńskiego. W okresie stalinowskim przeżył on piekło w ubeckiej katowni na warszawskim Mokotowie, ale komunistyczna władza nie zdołała go złamać. Jego życie, po uwolnieniu z więzienia, było niczym słowa piosenki Antoniny Krzysztoń, która przewija się w filmie „Powrót”: Teraz trzeba po prostu wstać/ Wstać i iść/Zostawić ten cały żal i złość/Dziś/Mówić mówić na przekór im/Na przekór myślom złym…   Mimo potwornych tortur, które zrujnowały mu zdrowie, abp Baraniak pozostał pokornym, dobrym człowiekiem. I takiego zapamiętali go ludzie, do których dotarła z kamerą Jolanta Hajdasz. Tacy jak Rafał Lusina, przedsiębiorca i motocyklista, który wspomina jak arcybiskup udzielał mu sakramentu bierzmowania. Teraz by go upamiętnić zorganizował rajd motocyklowy pod jego patronatem. Są też inni. Muzyk, prof. Henryk Tritt, przyjaźnił się z abp. Baraniakiem, a wśród zdjęć, korespondencji, niczym relikwię przechowuje opakowanie po zagranicznej czekoladzie („takimi rzeczami ksiądz arcybiskup się dzielił”).  Siostra karmelitanka daje świadectwo jak abp Baraniak potajemnie wyświęcał księży z Czechosłowacji, kraju w którym komuniści zlikwidowali seminaria duchowne („gdyby to zostało ujawnione znów groziłyby mu represje”). To tylko niektórzy ze świadków pokazanych w filmie, którzy zetknęli się w jakiś sposób z tym niezwykłym człowiekiem - drobnym, pozostający jakby w cieniu, słabym fizycznie, który okazał się – jak mówi abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski, autor książek o abp. Baraniaku –  „mistrzem ducha”.  

W dokumencie jest też opowieść Eugeniusza Kosiela  organisty w kościele w Marszałach. Słyszał on o tym jak ubecy w mroźny, zimowy wieczór przywieźli umęczonego, zmarzniętego, ubranego w letni płaszcz arcybiskupa („Przywieźliśmy wam dziadka mroza” – drwili). Jolanta Hajdasz po projekcji opowiadała, że to między innymi ta historia spowodowała, że po raz trzeci zdecydowała się opowiedzieć kamerą o abp. Baraniaku. – Zapytałam pana Eugeniusza dlaczego wcześniej nie opowiadał tej historii. Bał się pan? „Nie, po prostu nikt nie chciał tego słuchać”. Ja musiałam tych ludzi wysłuchać, miałam taki wewnętrzny przymus – mówiła reżyserka filmu.

Pojawili się nie tylko nowi świadkowie, ale też ważne wydarzenia – Sejm przyjął uchwałę w 40. rocznicę śmierci abp Baraniaka, prezydent Andrzej Duda odznaczył go pośmiertnie Orderem Orła Białego, wznowiono śledztwo w sprawie torturowania arcybiskupa przez ubecję, ruszyły starania o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego i  to wszystko odnotowuje dokument Jolanty Hajdasz.

- Zrobiłam ten film, aby domknąć temat, aby pokazać, że to jest nasz Kościół, że to są nasi bohaterowie. Teraz będziemy czekać na beatyfikację arcybiskupa Baraniaka – powiedziała na koniec wtorkowego spotkania przy Foksal autorka „Powrotu”.

­- Ten brud, którego dziś jesteśmy świadkami, minie, a świadectwo o takich ludziach jak arcybiskup Baraniak pozostanie – podsumował Stefan Truszczyński.

Recenzje filmu "Powrót": Marii Giedz, Wojciecha Piotra Kwiatka

Rozmowy Błażeja Torańskiego o filmach: "Zapomniane męczęństwo", "Żołnierz niezłomny Kościoła"

 

Sfinansowano ze środków Fundacji PZU

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl