Był taki muzyk, bluesman, aktor. Zmarł 29 stycznia 2015 r. Miał 62 lata. I żeby opisać jego twórczość musiałbym to zrobić na...pięciolinii.

 

Co komponował, co grał, śpiewał i aktorzył można znaleźć w internecie. Ale nikt nie próbował go opisać, choćby krótko, jako zwykłego człowieka. Nie będę się stawiał
w roli jego biografa, ale opiszę to, co pozostało w mojej pamięci z naszych wspólnych spotkań.

 

A teraz, Janku, ku Twojej pamięci, jako ciekawostki dla chcących się czegoś dowiedzieć a na pohybel tym, którzy Cię krzywdzili - pięć strof, żeby się muzycznie kojarzyło:

 

1. Urodził się w Siemianowicach Śląskich jako młodszy brat Józefa Skrzeka, słynnego multiinstrumentalisty, lidera grupy SBB. Jego ojciec górnik, sztygar. Mama zajmowała się wychowywaniem trojga rodzeństwa, bo jest jeszcze siostra, mistrzyni Polski w jeździe figurowej. To typowy model rodziny jaki obowiązywał na Śląsku, jeszcze niedawno. Ojciec pracował a mama wychowywała dzieci. Jego stryj – Józef Skrzek, walczył o polskość tych ziem przez co został powieszony publicznie na drzewie w Siemianowicach przez Gestapo. Drzewo to do dzisiaj rośnie, jest i ulica i szkoła jego imienia.


2. Od najmłodszych lat, podglądając swojego starszego brata uczył się grać na różnych instrumentach – przede wszystkim na harmonijce ustnej i pianinie. I tak jak większość ludzi na Śląsku praca albo w kopalni, albo w hucie. On wybrał kopalnię, gdzie oprócz ciężkiej roboty, w wolnych chwilach, grywał na harmonijce do telefonu zwanego „świńskim uchem”, gdzie słuchał go cały oddział. Po szychcie biegał prosto do Domu Kultury ćwiczyć grę na pianinie. Z tego powstał muzyczny samorodek, naturszczyk z charyzmą na bluesową modłę. Śląską, bluesową modłę.


3. W pewnym momencie okazało się, że z niego lepszy będzie muzyk niż górnik. Rzucił pracę w kopalni - tworzył i grał. Zdobył rzesze fanów. Wypracował własny styl używając w tekstach śląskiej gwary. Zresztą cały czas się nią posługiwał. Nie wstydził się tego, co niektórym się nie podobało i traktowali go, oględnie mówiąc z przymrużeniem oka. Szczycił się tym, że jest Ślązakiem, podkreślając wartości, które w tym regionie są tak ważne. Nazywał siebie śląskim Himilschbachem. Teksty pisał o zwykłych ludziach, ich ciężkiej pracy i szarej rzeczywistości.

 

4. Żył bardzo skromnie, w małym mieszkanku w Katowicach. Tylko pokoik, przy nim kuchenka a w niej czerwony stacjonarny telefon. Ale Jego otwartość na ludzi, szczególnie tych „na dole” była niespotykana. Ufność i szczerość prawie dziecięca. Umiał się podzielić wszystkim co miał, choć nie było tego wiele. Nie uskarżał się na swój los. Przyjmował życie tak jak leciało. Za „złe dni” obwiniał siebie, nigdy innych. A umiał cieszyć się z wszystkiego: z dobrego słowa, z telefonu, który zadzwonił i zwykłego „kyksa”. Kyks to w śląskiej gwarze ciastko.


5. Piąta strofa - trzeba to spiąć. Może kluczem wiolinowym? - nieważne - kluczem, bo zamknął się pewien rozdział. Nie będzie już śląskiego bluesa z takim głosem.


A kogo będą słuchać śląscy harleyowcy? Kiedyś powiedziałeś, że jesteś ostatnim Mohikaninem...i chyba coś w tym jest. Pozostała też nadzieja. Tą nadzieją jest Twój brat Józek, którego tak ceniłeś, z sukcesów którego tak się cieszyłeś. Może on tą Twoją spuściznę pozbiera i stworzy z niej kolejne dzieło, które będzie brzmiało na miarę jego hitów.

A teraz graj, tam w niebie, w Świętej Orkiestrze i odpoczywaj na niebieskich...hałdach...

 

I bonus: od Janka Drechslera słowa do bluesa, którego już...nie zaśpiewasz...

 

Śmierć bluesmana

 

Szła do nieba dusza bluesa śląskiej ziemi.

Z węgla nuty czarowała jak alchemik.

Szła na szychtę z górnikami -

Teraz nawet węgiel zamilkł!

 

Śmierć zabrała duszę bluesa do zaświatów,

A jej ciało deski trumny tylko ma tu.

Może ciało umrzeć sobie,

Ale dusza ma się dobrze.

 

Rozłączyła duszę z ciałem śmiertka blada,

Lecz do grobu bluesa nikt nie będzie składał,

Będzie żyła śląska dusza,

Śmierć pamięci jej nie rusza.

 

Choć żałobny jest blues śląski niczym węgiel,

Rytmom serca musi śmierci podać rękę,

W bluesie śląskim życia nie brak

I śmierć nawet go uwielbia.

 

Janek, a właściwie dlaczego teraz dopiero Cię doceniamy?...pyta Grzegorz Mika.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl