Merkel odtrąbiła sukces Mińska! Zaiste majstersztyk rosyjskiej manipulacji. Trzeba być geniuszem aby zmusić prawie cały świat do tego aby nie widział agresora w Rosji, by regularną wojnę prowadzoną przez Rosję na Ukrainie nazywać kryzysem na Ukrainie. Spektakl trwa.

Tuż przed wejściem w życie rozejmu świat obiegła informacja o planowanym ataku rosyjskim na Mariupol. Z Krymu miały ruszyć w kierunku granicy czołgi i transportery. Wywiad ukraiński doniósł, że planowana jest prowokacja – ostrzał terytorium rosyjskiego. Informacja ta potwierdziła się. „Według doniesień od mieszkańców, z okolic miejscowości Bezimiennoje koło Nowoazowska wyrzutnia rakietowa Grad strzela w kierunku terytorium rosyjskiego. 

To kolejna prowokacja terrorystów mająca na celu oskarżenie sił ukraińskich o prowadzenie ostrzału” –  czytamy w informacji centrum prasowego ukraińskiego dowództwa. – podał portal http://kresy24.pl/64004/separatysci-rozpoczeli-ostrzal-terytorium-rosji/

Być może opublikowanie informacji na wielu zagranicznych portalach udaremniło plan Kremla.

Putin w wielu środowiskach nawet w Polsce jest traktowany przychylnie. Istnieje też duża rozpiętość postaw - od pełnej aprobaty, poprzez jedynie nieprzychylność w stosunku do Ukraińców ( granie kartą ludobójstwa UPA), a także obwiniana USA, międzynarodowej finansjery i masonerii o dokonanie rewolty na Ukrainie, do sugerowania jedynie konieczności nie drażnienia Rosji i dbania o swoje interesy (co nas obchodzi Ukraina lepiej handlować z Rosją).

Ten ostatni argument to realizacja hasła Lenina –„ burżuj sprzeda mam sznur, na którym go powiesimy”. Co znaczy jarzmo białej czy czerwonej Rosji Polakom tłumaczyć nie trzeba. Rosyjski knut czuło na grzbiecie kilka pokoleń naszych przodków. Importowany rosyjski węgiel zabija nasze kopalnie, a za dywersyfikację eksportu płodów rolnych odpowiada rząd. Embargo na polską żywność nie pociągnęło za sobą zamknięcia naszych granic dla rosyjskiego węgla. No cóż może chciwość zamyka oczy i koniecznie chcemy finansować budowę kolejnych czołgów i wyrzutni rakiet, które swoje lufy skierują na nasz kraj. Zielone ludki już czekają. Estończycy, Łotysze i Litwini rozumieją grozę sytuacji.

Tymczasem 2 polityków - przywódcy Niemiec i Francji, bez jakiegokolwiek upoważnienia UE postanowili ułaskawiać Putina. Najgorsze jest to, że żadne państwo członkowskie UE nie protestuje, że akurat ci, którzy mają największe interesy finansowe w Rosji postanowili ośmieszając UE zdrdzić Ukrainę, aby tylko sprzedawać Rosji sznur…… Co robi „prezydent” Europy Tusk? Co robi szefowa unijnej dyplomacji? Posłuchali naszej premier Kopacz i zamknęli w szafie ryglując wcześniej wszystkie zamki? Dlaczego kompromitują Europę pozwalając na narzucanie ustroju innemu państwu? Dlaczego milczą USA i Wielka Brytania gwarantujący wraz z Rosją bezpieczeństwo i nienaruszalność granic w zamian za rezygnację z posiadania broni nuklearnej? Co dzisiaj są warte umowy międzynarodowe i gwarancje?

Agentura rosyjska i wspierający ich pożyteczni idioci ruszyli w Polskę. Na publicznych spotkaniach i w mediach przekonują, że Rosja nie jest taka zła, że powinniśmy dbać o swoje interesy ekonomiczne, a Putin jest też gwarancją ładu społecznego, tradycyjnej moralności i obrony wiary.

Kreml prowadzi politykę długofalową. Głowa cerkwi rosyjskiej była witana w Polsce w 2012r., nie jako wysłannik Putina ale jako obrońca chrześcijaństwa. Nasi biskupi uwierzyli, że wizyta patriarchy Cyryla będzie dużym krokiem w kierunku zbliżenia katolicyzmu z prawosławiem. Utoruje też drogę do odbycia pielgrzymki Papieża do Rosji. Nawet red. Terlikowski dał się zwieźć rosyjskiej propagandzie chciał widzieć Rosję jako koalicjanta w wojnie o cywilizację, a nie wroga w wojnie prawdziwej. Pisał wtedy: „Wspólny apel biskupów polskich i rosyjskich, prawosławnych i katolickich – to ważny gest. Ale jego istota wcale nie jest polityczna (niezależnie od intencji Putina, Komorowskiego czy polityków Prawa i Sprawiedliwości), ale najgłębiej religijna i moralna. Patriarcha Cyryl i arcybiskup Józef Michalik czynią – podpisując ten dokument – pierwszy krok na drodze budowania wielkiej koalicji prawosławno-katolickiej i polsko-rosyjskiej w walce o dusze Europy i przypominają, że w obecnej chwili głównym przeciwnikiem chrześcijan jest cywilizacja śmierci, w walce, z którą trzeba zwierać szeregi.” http://www.fronda.pl/a/terlikowski-budowanie-koalicji-na-wojne-o-cywilizacje,21629.html

Jakoś wszyscy zapomnieli, że poprzednik Cyryla na „stanowisku patriarchy” był w randze generała KGB. Ale wielu uwierzyło w ten spektakl i teraz w charakterze pożytecznych idiotów widzą w Kremlu obrońcę wartości.

Okazuje się, że Putina kochają także muzułmanie! Chcą, żeby meczet w Moskwie była imienia Putina. „Według przywódcy Zjednoczonego Islamskiego Kongresu Rosji, Putin to „człowiek przysłany przez Najwyższego, aby poprowadzić nasz kraj w epokę Złotego Rozkwitu, uratować świat przed zachodnim brakiem moralności i faszystowską zarazą”. – podaje portal http://niezalezna.pl/64233-chca-meczetu-imienia-putina .

Powstaje pytanie czym tak się zasłużył Władymir Władymirowicz muzułmanom, że zdradzili swoich braci Tatarów. Czyżby to było podziękowanie za wspieranie po cichu przez Rosję Państwa Islamskiego? Tylko to może tłumaczyć traktowanie Putina prawie jak proroka. Tymczasem Kreml określa Tatarów Krymskich jako intruzów i być może planuje drugą deportację. Tej pierwszej dokonanej przez Rosję Sowiecką w 1944r., połowa ludności nie przeżyła.

Rosja chce najprawdopodobniej wszcząć wojnę religijną w Europie. Być może jej zdaniem pojedyncze zamachy to za mało aby odwrócic uwagę od Ukrainy. W Rzeczpospolitej (Plus i Minus) „Dokąd deportować Tatarów” Adam Zdort napisał:  „ (…), że trudno sobie wyobrazić inne rozwiązanie problemu zagrożenia islamskiego dla Europy niż deportację muzułmanów. Dla Europy, z jej dzisiejszą wrażliwością, jest to odstręczające – z pewnością jednak nie byłoby to niczym nowym w jej dziejach. Ostatecznie więc Europa, niezdolna do odróżnienia radykalnych muzułmanów od reszty, niechętnie, lecz z narastającą szybkością ewoluować będzie w kierunku przyjęcia takich rozwiązań" – napisał amerykański politolog.

Pomysł George'a Friedmana jest śmiały i kuszący. W praktyce jednak byłby niesłychanie skomplikowany w realizacji. Nawet gdyby – dzięki „współpracy" islamskich terrorystów – udało nam się uciszyć głosy protestu naiwnych wyznawców praw człowieka, to trudno sobie wyobrazić, jak mielibyśmy usunąć z Europy wyznawców islamu.

Abstrahując już od konieczności użycia przemocy, aby taki plan zrealizować, trzeba najpierw jakoś wyselekcjonować osoby, które się będzie deportowało. Czy samo kryterium wyznania jest wystarczające? A może należałoby usunąć z Europy także zeświecczonych muzułmanów? Co z tymi, którzy się ochrzcili, czy można im zaufać? Dokąd deportować muzułmanów, którzy od pokoleń mieszkają w państwach południowej Europy i mają paszporty Unii Europejskiej?” – czytamy z przerażeniem http://www.rp.pl/artykul/1177173.html pełny tekst w Plusie i minusie. Dalej autor zastanawia się co począć z polskimi Tatarami. Kiedyś, dawno temu myślałam, że głupota ma swoje granice. Teraz coraz częściej zastanawiam się nad nową kategorią – głupota sterowana. Coś pomiędzy agenturą wpływu a pożytecznym idiotą.

Trudno pojąć jak to się dzieje, że politycy ale też zwykli ludzie słyszą tylko to, co chcą słyszeć i rozumieją słowa jedynie tak jak chcą je rozumieć. Putin od lat mówi jasno do czego dąży i jakie są jego plany. Europa od Atlantyku do Pacyfiku – pod przewodnictwem Słowian, czytaj - Rosjan. Zacznijmy go traktować poważnie. Złudzenia i mity są dla ludzkości zgubne!

PS

Do poronionych planów red. Zdorta, wysiedlenia naszych Polskich Tatarów wrócę w kolejnym felietonie.


 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl