REPORTER NA EMERYTURZE. Jak uniknąć ubóstwa.

Kilka lat temu na jednym z portali społecznościowych rozgorzała dyskusja dotycząca zależności związanych z pracą dziennikarza a ubezpieczeniami społecznymi. Poruszający temat dziennikarz kreślił dość smutny obraz rzeczywistości w jakiej przychodzi funkcjonować dużej części pracowników mediów, którzy w dużej mierze pracują na tzw. umowach śmieciowych.

 

Emerytowani dziennikarze zagrożeni ubóstwem

 

„Wygląda to tak: w danym miesiącu coś napiszę dla gazety A za 250 zł, dla gazety B za 70 zł, dla gazety C za 100 zł itp. W żadnym przypadku nie jest to nic regularnego, a umowa o dzieło lub licencyjna jest podpisywana, jeśli już, dopiero po fakcie. Efekt jest taki, że tak na dłuższą metę nie da się pracować, bo np. taka osoba nie ma ubezpieczenia zdrowotnego ani nie opłaca składek emerytalnych” –  napisał dziennikarz.

W konfrontacji ze spadającymi na łeb na szyję zarobkami w redakcjach, nie sposób nie odnieść wrażenia, że dziennikarze stąpają po dość kruchym lodzie. Potwierdzają to analizy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. – Z naszych prognoz wynika, że dziennikarze są jedną z najbardziej zagrożonych ubóstwem grup zawodowych na emeryturze – przyznaje Wojciech Andrusiewicz, rzecznik prasowy ZUS.

Trafną diagnozę tego stanu rzeczy można przeczytać w dalszej części dyskusji. Padają w niej konkretne argumenty:

- że dziennikarze sami godzą się na pracę na umowach o dzieło,

- że nie protestują, gdy proponuje się im niekorzystne warunki umowy,

- że brakuje tej grupie odpowiedniego rzecznika ich interesów,

- że koszty założenia i prowadzenia własnej działalności gospodarczej są zbyt duże.

„A potem mijają miesiące, lata i tak już człowiekowi się nie chce...” – konkluduje jeden z uczestników rozmowy.

 

Płacę składki, mam emeryturę

 

Oczywiście trzeba przypomnieć, że umowy, na których pracuje nie mała część dziennikarzy mają swoje zalety – zarówno dla wydawców, jak i reporterów. Chodzi rzecz jasna o możliwość odliczenia od podatku 50-procent kosztów uzyskania przychodów, które powodują, że wierszówka jest nieco większa niż zarobki innego pracownika zarabiającego tyle samo  brutto.

W dodatku w społeczeństwie funkcjonuje stereotyp, że ubezpieczenia społeczne są wymysłem socjalizmu i mają na celu ograbienie podatnika. - To fałszywe przekonanie – przekonuje Wojciech Andrusiewicz. Zauważa, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych funkcjonuje od 1934 roku i nigdy nie zawiódł. - Nie dość, że przed wojną zintegrował systemy zabezpieczenia społecznego po trzech zaborach, to w czasie II wojny światowej działał, choć pod okupacją niemiecką, pomagając Polakom w tak dramatycznym okresie naszej historii – podkreśla Andrusiewicz.

Wyjaśnia też, że dokonywane na przestrzeni lat zmiany w ubezpieczeniach społecznych doprowadziły do indywidualnego podejścia do kształtowania przyszłej emerytury. Jej wysokość jest dziś uzależniona od ilości i wysokości składek płaconych w czasie całej swojej aktywności zawodowej.  To oznacza, że o realnym poziomie świadczeń z ubezpieczeń społecznych decyduje, w przypadku pracowników, w pierwszym rzędzie wysokość dochodów.

W Polsce, przy około 24 mln osób zdolnych do pracy, wskaźnik zatrudnienia jest ciągle niski, jeśli będziemy go porównywać z krajami Unii Europejskiej. Z danych Eurostatu wynika, że wskaźnik zatrudnienia Polaków w wieku od 55 do 64 lata wynosił w 2012 roku 38,7 proc. (pięć lat wcześniej było to 29,7 proc.). Jednak w tym samym czasie średnia unijna była znacznie wyższa. W krajach UE pracowała bowiem prawie połowa osób w tym przedziale wiekowym (48,8 proc.). Natomiast tak często przywoływani obywatele Niemiec górują nad swoimi rówieśnikami niemal dwukrotnie. Nasi zachodni sąsiedzi w przedziale 55-64 lata wskaźnik ten mają wyśrubowany do 61,5 procenta.

W dodatku liczba osób unikających płacenia składek jest w Polsce stosunkowo duża. - A przecież im mniej jest płaconych składek, tym mniej jest przychodów, które trafią do emerytów. Bo to nie ZUS płaci emerytury. Płacą ją ci, którzy mają pracę i płacą składki – obrazuje sytuację Andrusiewicz.

 

Emerytalna pewność

Dziś, co starsi dziennikarze mogą jeszcze skorzystać z tzw. wcześniejszej emerytury. Emerytura w obniżonym wieku, z tytułu wykonywania pracy dziennikarskiej, wynoszącym 55 lat dla kobiet i 60 lat dla mężczyzn, przysługuje – po spełnieniu wymaganych w tych przepisach warunków – również w przypadku osiągnięcia podanego wyżej wieku po 2010 r. Dotyczy to osób urodzonych po 31 grudnia 1948 r. Trzeba jednak spełnić łącznie kilka warunków:

Udokumentować okres składkowy i nieskładkowy wynoszący 20 lat dla kobiet i 25 lat dla mężczyzn, w tym co najmniej 15 lat okresów pracy dziennikarskiej,

Nieprzystąpienie do otwartego funduszu emerytalnego albo złożenie wniosku o przekazanie środków zgromadzonych na rachunku w OFE za pośrednictwem Zakładu, na dochody budżetu państwa,

Rozwiązanie stosunku pracy.

Wysokość emerytury przysługującej na podstawie tego przepisu obliczana jest według nowych zasad określonych w art. 26 ustawy lub w wysokości mieszanej – na podstawie art. 183 ustawy o emeryturach i rentach.

Oczywiście nie każdy dziennikarz chce i może skorzystać z prawa do wcześniejszej emerytury. Składki, które płacą dziennikarze dziś „przydadzą się” przy naliczaniu emerytury przyznawanej w standardowym trybie – tak zwanej nowej emerytury.

Warto przy tym wyjaśnić, że obecny system zabezpieczenia społecznego w Polsce jest swego rodzaju hybrydą. - To połączenie umowy społecznej gwarantującej emeryturę na zasadzie redystrybucji, a więc ci, którzy pracują płacą składki, które są wypłacane w formie świadczeń emerytom, przy jednoczesnym powiązaniu zapłaconych składek z wysokością świadczenia w myśl zasady: ile płacę, tyle korzystam, a więc im dłużej pracuję, tym krócej korzystam ze świadczenia, ale co niezwykle istotne, jest ono wyższe – wyjaśnia Wojciech Andrusiewicz z ZUS.

Podkreślić przy tym należy, że żyjemy coraz dłużej, a co za tym idzie coraz dłużej przebywamy na emeryturze. Dziś przeciętny Polak dożyje 82 lat, a Polka – 84. Oznacza to, że przy przejściu na emeryturę w wieku 67 lat, mężczyzna będzie ją pobierał przez ok. 15 lat, a kobieta – 17. Jak więc widać „szanse” – jak to niektórzy dziennikarze przewrotnie określają -  że nie dożyjemy sędziwego wieku są bardzo małe. Za to szanse na pobieranie emerytury i to przez długi czas są bardzo duże. Weźmy zaś pod uwagę, że na starość zapewne nie będziemy zdolni do wyrobienia takiej wierszówki jak w wieku 20, 30, czy 40 lat. Pisać nadal będziemy mogli, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy stwierdzić, że za to pisanie w wieku 70 lat już utrzymać się nie zdołamy. A co jeżeli pół życia pracowaliśmy za kamerą lub mikrofonem, a nasz głos i aparycja nie pozwalają na starość wykonywać dotychczasowej pracy? I dodajmy do takiej sytuacji brak składek na koncie emerytalnym lub ich minimalną ilość. Obraz mamy, niestety, opłakany. Trzeba myśleć albo o mało ambitnej, ale i mało wyczerpującej pracy, za niestety małe pieniądze, albo – w ostateczności - musimy się zdać na opiekę państwa. Tak czy inaczej przyszłość przy braku składek rysuje się mało kolorowo.

I tu niektórzy mogą powiedzieć: ale emerytura będzie wcale nie wysoka. Może i będzie niewysoka (co zależy tylko od nas) ale będzie dla nas pewną podstawą, gwarantem, który da nam swobodę podejmowania dalszych decyzji, być może zawodowych – w ograniczonym zakresie. Emerytura jest właśnie po to, by zapewnić nam podstawę naszej starości. Wszystko, co dodatkowo zdecydujemy się odłożyć, będzie jej uzupełnieniem. Pewność jest zaś istotą powszechnego systemu emerytalnego.

Należy przy tym pamiętać, że nie ma innego sposobu finasowania emerytur niż składki i państwo, czyli obywatele. Jeśli więc mówimy, że państwo jest gwarantem umowy społecznej i wypłaty emerytur, to oznacza, że to my sami jesteśmy gwarantem tego, jaka będzie nasza.

 

Ubezpieczenia to nie tylko emerytura

Dziennikarze są szczególną grupą pracowników, dla których ubezpieczenia społeczne powinny mieć znaczenie nie tylko ze względu na godne życie na emeryturze. To zawód stresujący (wie o tym każdy, kto słyszy od naczelnego „Jak to się nie da?” Musi się dać!”), narażony na choroby (wywołane wielogodzinnym przesiadywaniem przed ekranem komputera), czy wręcz niebezpieczny (wystarczy zapytać korespondentów wojennych). -

Warto więc pamiętać, że ubezpieczenia społeczne to nie tylko emerytura, ale szereg innych świadczeń: zasiłki chorobowe, wypadkowe, czy renty rodzinne – zauważa Wojciech Andrusiewicz.

Ale o tym, kolejnym razem.

 

Tomasz Nieśpiał

Artykuł sponsorowany

 

PS: Prosimy o pytania dotyczące nietypowych sytuacji życiowych  związanych z ubezpieczeniem dziennikarzy. Postaramy się na nie udzielić odpowiedzi.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl