Dwie skandaliczne publikacje. Podwójne przeprosiny. Obawa, że mamy do czynienia nie tylko z głupotą i złym smakiem, ale i z cynizmem (tak przy publikacji, jak i przy przeprosinach) oraz pewność, że to się powtórzy.

            Na facebookowym profilu Extra Żytniej pojawiło się zdjęcie wykonane 31 sierpnia 1982 w Lubinie. Czterech mężczyzn niesie śmiertelnie postrzelonego przez milicję uczestnika pokojowej solidarnościowej demonstracji. Wydawałoby się, że to zdjęcie zna cała Polska. Jednak autorom tej publikacji scena ze zdjęcia skojarzyła się z finałem pijackiej imprezy i podpisali je: „Kac Vegas? Scenariusz pisany Żytnią”.

            Po błyskawicznej fali krytyki administratorzy usunęli swoje dzieło i zamieścili przeprosiny wyjaśniając: „Historia naszego kraju jest nam bliska, aczkolwiek o tym wydarzeniu nie słyszeliśmy”. Przeprosił też Polmos i poinformował, że zerwał umowę z agencją reklamową.

            Bardzo ciekawa była dyskusja ludzi branży reklamowej na portalu wirtualnemedia.pl. Zachodzili w głowę czy to była zamierzona i w pełni świadoma prowokacja, czy też omawiana agencja padła ofiarą własnych pomysłów na cięcie kosztów poprzez zatrudnianie bez należytego nadzoru młodych i niedoświadczonych pracowników. Fachowcy zapewniali, że w ich agencji nie mogłoby się to zdarzyć, ponieważ… Nie, nie. Nie dlatego, że zatrudniają jedynie ludzi z poczuciem smaku, wiedzą i doświadczeniem. Raczej dlatego, że nie pokusili się o likwidację nadzoru, a mają też w zwyczaju uzyskiwać zatwierdzenie wszystkich swoich reklamowych posunięć przez zleceniodawcę. Odniosłem wrażenie, że branżowców nie tyle oburzyła sama publikacja, co amatorski brak zabezpieczenia sobie tyłów przez pechową agencję, która porzucona przez zleceniodawcę musi sobie sama radzić z kryzysową sytuacją.

            Drugi skandal tygodnia to czwartkowa okładka „Faktu”, a na niej bynajmniej nie zamazane zdjęcie 10 letniej dziewczynki śmiertelnie ugodzonej siekiera w głowę przez szaleńca w Kamiennej Górze. W tym wypadku, pomimo krytyki środowiska, naczelny tabloidu podtrzymywał teorię, że „taki ma być tabloid w sytuacjach nadzwyczajnych”. Fala krytyki okazała się być chyba większa niż założyła redakcja, bo następnego dnia Robert Feluś oświadczył: „Było to niewłaściwe. Tak, zrobiliśmy błąd i dlatego chcemy przeprosić wszystkich, którzy poczuli się zranieni, dotknięci tą publikacją lub uznali ją za niestosowną…”.

            Jakoś nie bardzo wierzę w szczerość obu przeprosin, a już na pewno nie wierzę, że to się nie powtórzy. Powtórzy się, bo musi. Współczesna reklama ma za duży pociąg do jeżdżenia po bandzie, aby nie zaliczyć kolejnej wpadki. Choć trzeba przyznać, że do tej pory eksperymentowała raczej w sferze seksu niż dramatycznych epizodów historii. Także tabloidy pozbawione niesmacznych zdjęć nie byłyby tabloidami. Recydywę mamy zapewnioną, bo obie sfery działalności za bardzo przypominają skorpiona, który namówił żółwia, żeby ten przewiózł go przez rzekę. W połowie przeprawy skorpion wbrew zapewnieniom jednak ukąsił żółwia. Ten mówi do niego: „Dlaczego to zrobiłeś. Przecież teraz obaj utoniemy?” „Nie mogłem się powstrzymać – odparł skorpion – Taką już mam naturę”.

Udostępnij
Tagi:
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl