Dziennikarze niemieckich stacji posługują się taką samą linią obrony w każdej z  3  spraw sądowych. Chodzi o określenie „polskie obozy zagłady”, „polskie obozy śmierci”, „polskie obozy koncentracyjne”. Zarówno przed Sądem Rejonowym w Moguncji (Mainz) jak i Sądem Apelacyjnym w Białymstoku, Sądem Okręgowym w Warszawie. W pierwszym przypadku mówili o tym sami, a w drugim i trzecim za pośrednictwem adwokatów. Informacje jakie zostały zamieszczone na portalach ZDF (Zweites Deutsches Fernsehen), drugiego programu niemieckiej telewizji publicznej, jak i Tomorrow Focus Media GmbH z powyższymi kłamliwymi zwrotami otrzymywali z innych agencji prasowych do których mają  zaufanie.  To zaufanie jest na tyle duże, że - jak utrzymują pracownicy tych stacji – zamieszczono je w takiej samej formie w jakiej je  dostali. Czyli nikt ich nie  czytał przed  zamieszczeniem (o  zgrozo !)  i nikt nie poprawiał oczywistych błędów (kompletny brak profesjonalizmu). Stąd na stronach  wymienionych niemieckich  stacji pojawiły się takie określenia.  Godzące  bezpośrednio w  naród polski, uczucia jego obywateli. Poza  tym jak daleko odbiegające od prawdy. Mniejsza już, kto i dlaczego miał taki zamiar.  Ale żeby publikować takie bzdury na swoich stronach, kompletnie bez  sprawdzenia. I to takiej rangi wpadka ! Od  razu widać  fałsz w tych twierdzeniach. I to jest pierwsze kłamstwo  Auschwitz 2015.

Dalej pracownicy bronili się w ten sposób, iż twierdzili oni i ich adwokaci, że gdy zwrócono im na to uwagę, natychmiast  dokonywali zmiany i  wpisywali poprawne „niemieckie” (deutsche).  Komuś , kto  nigdy nie zajmował się  redagowaniem, czy pisaniem można takie bajki opowiadać.  Nawet  jak widać przed niezawisłymi sędziami.  Bo który z nich  wie jak wygląda  dziennikarska kuchnia ?  Z  tych pokrętnych tłumaczeń  wynika, że te  straszne zwroty  były  tak  długo,  dopóki  ktoś  z zewnątrz (w  jednym przypadku polski ambasador w Berlinie) nie zwrócił na to uwagi i nie poinformował o tym agencji. Czyli informacja, kłamliwa od samego początku „wisi na stronie”, nie czytają  jej redaktorzy i  czekają na sygnały zewnętrzne. Po pierwsze owi pracownicy niemieckich mediów chcieliby  utrzymywać, że  oni sami w ogóle nie czytają tego, co zamieszczają na swojej stronie.  A  może  nikt tego nie czyta,  to po  co  coś  takiego  redagować ?  Chyba, że ma się ukryty cel.  W końcu „polskie obozy  zagłady” (polnische Vernichtungslager) poszło w świat i „niech się buja”  ten, kogo to dotyczy.  I to  jest  drugie kłamstwo Auschwitz 2015, udawanie, że  nikt  tego nie czyta.  Trzecie kłamstwo  Auschwitz 2015  polega na tym, że fatalnie i nie-profesjonalnie  tłumaczą się Niemcy, a dopiero ktoś  im  zwróci  uwagę  i oni wtedy  to  natychmiast  poprawiają.  Czyli sami z siebie nie potrafią tego zrobić ?  Doprawdy, gdybym sam nie słyszał tego na salach  sądowych, to trudno byłoby w to uwierzyć, że  tak  działają dziennikarskie  stacje, nie tylko komercyjne, ale i niemiecka telewizja publiczna.  Niemcy  zapominali dodać, że  było  to po kilku dniach, gdy  taka nie odpowiadająca prawdzie informacja tkwiła w sieci.

Chyba nietrudno się domyśleć, że  odpowiedzialność za  te  określenia  biorą na siebie pracownicy tych stacji, skoro „natychmiast”-jak podkreślali-dokonywali zmiany.  Ale  jest  jeszcze  jedno.  Czy  taka  „natychmiastowa” reakcja  oznacza, że  dalej nie będą się określenia jak „polskie obozy koncentracyjne”  ukazywały ?  Ależ  skąd !  Właśnie będą  się  ukazywały.  Czyli  prawdę piszą inne niemieckie gazety, że  są  one  publikowane na całym świecie, co trzeci dzień. Żadna z tych stacji nie  raczyła  oczywiście poinformować „zaufanej”  agencji o  tak  rażąco odbiegającym od prawdy historycznej określeniu. A  przynajmniej  na rozprawach sądowych nikt się na temat nawet nie zająknął.  Pracownicy tych stacji potraktowali to, ot  zdarzyło się, jest im przykro i tyle.  A  gdzie  obraz  Polaków, a  gdzie nasze  uczucia i emocje, a  gdzie następstwa  tego  straszliwego  zachowania się Niemców, świadomej, niemieckiej akcji wyniszczania polskiego narodu, które  swoimi skutkami sięga na pewno przecież do dziś ?

Niemieccy pracownicy  mediów i ich adwokaci  patrząc w  oczy polskim sędziom  utrzymywali, że  to informacje  od  „zaufanej agencji”, które oni natychmiast poprawiali, sami nie, ale dopiero jak ktoś dał im przytyczka. Nikt nie mówił o  utracie  owego zaufania, ani nie oświadczał, że  niemieckie media  zmienią swoje procedury i przynajmniej ktoś jednak będzie czytał teksty przed ich ukazaniem się (a  ileż  absurdu w  twierdzeniu, że umieszczają  to „jak leci”).  Dodajmy, że  chodzi o  DPA, niemiecką, oficjalną agencję prasową i francuską agencję  ARTE.

Polski Sąd  Apelacyjny w Białymstoku w  sprawie I ACa 403/15  ogłosi  jako pierwszy  swój  wyrok w  II  instancji w  dn. 30 września 2015 r.  Dotychczas  powództwa Polaków powołujących się na  naruszenie ich dóbr osobistych sądy I instancji oddalały.

A  w dn. 22-09-2015 r. we  wtorek o  godz. 7  rano TV BBC  World News informując o oskarżeniu 91-letniej Niemki wyraźnie  wskazało „Auschwitz The Nazi  death camp”. Chociaż jakby „nazistowskie” nie miało oznaczać niemieckie. Można powoływać się naprawdę ? Niemcy, jak wam nie wstyd !

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl