Jeśli mowa o wyborach do sejmu i senatu, to koniecznie należy przypomnieć...prawo. Bo przecież po to wybieramy kandydatów, których-jak widać na plakatach, bilboardach- bez liku by je poprawiali, korygowali i wreszcie uchwalali. I ma być  ono po pierwsze: najwyższej jakości, a po  drugie:  zrozumiałe dla każdego. A  jak to jest, każdy widzi.  Mówi się o inflacji prawa lub wprost, że jest ono złe, niejednoznaczne, i co chyba najgorsze, nieprecyzyjne. Szczególnie chodzi tu o przepisy podatkowe, co przekłada się na spory przed władzami skarbowymi. Czego byś nie napisał,  do jakich  wyroków, orzeczeń Naczelnego Sądu Administracyjnego, czy Sądu Najwyższego, czyli linii orzecznictwa w ogóle byś się nie odwoływał i tak zawsze „skarbówka jest na wierzchu”. Skuteczne prawo?  Tak, ale  dla  kogo ? Nie  trzeba  chyba przypominać, że z  tym koresponduje to, iż Polska ma najgorszy wynik w Unii Europejskiej jeśli chodzi o działania aparatu skarbowego. Wydajemy aż 1,6 proc. tego,  co  zbieramy  z podatków. A w Niemczech to 1,35 proc. w  Wlk. Brytanii tylko 0,73 proc. Biją  nas  na  głowę W  Arabii Saudyjskiej 1,62  proc.  Oraz w dalekiej Japonii 1,74 proc. Partia „wciąż u władzy”  wielokrotnie  zapowiadała poprawę, radykalną zmianę.  W  ubiegłym tygodniu było ostatnie posiedzenie Sejmu kończącej się kadencji. I nic z tego nie będzie. Kolejna niespełniona obietnica.  A  ile  ich  już  było ?   A  posłowie, jak wielokrotnie mogliśmy to zaobserwować, rzadko są sobą.  A  dokładnie  chowają się z  tym, co myślą, ich  rzeczywiste poglądy. To kogo my właściwie wybieramy ? Czy nie graczy, którzy przed  samymi  wyborami  mówią, co innego. A  po  nich  już, gdy  uzyskują to wymarzone miejsce na fotelu (wszyscy kandydaci mają „parcie na fotel”, ale nie wszyscy będą mogli na nim wygodnie zasiąść i naciskać guziki do głosowania). A  propos  tego naciskania.  Czy  robią  to  z  własnymi przekonaniami, czy też tak jak im  każe dyscyplina partyjna ?

Czy  zauważyli Państwo jak często  pojawia się na szklanym ekranie ktoś, kto  jest  przewodniczącym klubu ?  A  nie  ktoś  z  zarządu  partii  „ledwo wciąż u  władzy” ?  A dlaczego  „ledwo” ?  Bo  sondaże  wyraźnie  wskazują  (drugoplanowe  jest to, na ile są  wiarygodne, ale jak codziennie pokazują  je  w szklanym okienku,  to  przecież  chociażby  ten  fakt  świadczy o  oddziaływaniu na nas  wyborców), że ta „obywatelska”  wyraźnie dołuje. Bo  tak  zwaną  dyscyplinę  partyjną, czyli „zamordyzm posłów”   załatwia się  na  tzw.  klubach.  Klub  jest w  Sejmie,  łatwo go  zebrać  i przyjść  wszystkim posłom. No i wszyscy członkowie są w  Sejmie. Struktura  partyjna tak nie działa.  Zarząd  zwołuje się  poza  parlamentem. Nie wszyscy jego członkowie muszą być posłami. Słowem jest to bardziej skomplikowane, dłużej trwa i nie jest tak efektywne. A zwołanie klubu  parlamentarnego.  Wystarczy  kartka na drzwiach klubu  i już  posłowie  wiedzą, jak im się  każe  głosować.  Użyłem „kazać”.  I  to jest  najwłaściwsze określenie.  Nie liczą się poglądy posła, to z jakimi  ideami (by nie  użyć  wyrazu „programem”, bo to przywilej partii)  przyszedł na salę  sejmową.  Ważna  tylko  dyscyplina  partyjna i  by  głosować  tak, by  partia  wygrała.

Takie  parlamentarne  „ustawienie”  przekłada się  na to jak  dany poseł ma się  zachowywać, ale  i jak  tworzone są  akty  prawa.  W  ostatni  weekend  byłem na wspaniałej konferencji, gdzie  specjalista praktyk  od  naprotechnologii  dr  Tadeusz  Wasilewski mówił, że medycyna dawno przestała służyć  człowiekowi. Dla  niego zarodek jest  „jego małym pacjentem”.  Czyli  jest  tą  komórką z  której  rozwija się mały  człowiek. A  co zapisano w  ustawie ? Uwaga. „Zarobek to zlepek komórek”. To „zlepek” wyraża nie tylko pogardę,  ale  jednocześnie ma być  „terminem technicznym”.  Bo ze zlepkiem można  zrobić, co się  chce.  A  z  małym  człowiekiem już nie.  Dr Wasilewski nazwał to po  imieniu, iż  to jest skandal. Skandal uchwalony przez posłów przecież. Gdy  zapytałem dlaczego, odpowiedź  była prosta.  Bo  tego  wymagają  od  posłów wyborcy. A dokładniej, poseł ma się podlizywać  wyborcom, jeśli ma liczyć na ich głosy. Jasne ? Tak mówi lekarz praktyk, który sprzedał wszystko by zająć się naprotechnologią, bo według jego wiedzy medycznej, tylko ona jest w stanie pomóc parom chcącym mieć  dzieci. In vitro jest w dużej mierze wbrew naukowym badaniom medycznym. A poza tym, co ważne-skuteczność jest do 60 procent.  Czyli ponad  jedna trzecia przypadków przy stosowaniu in vitro jest  chybiona. Powiększa tylko  stresy i tak już podłamanych kobiet i mężczyzn. Czy nie jest ważne jak  powinno, czy  jak  powinno  być  prawidłowo.  Ale  posłowie  zapisują w  ustawach, najważniejszych aktach po Konstytucji tak by  potem  wyjaśnić wyborcom, iż  robią  to  dla  oddania  głosów na nich.  Czy to nie  jest wciskanie ciemnoty ?  A  czy my nie wybieramy osoby,  które albo się na niczym nie znają lub  idą  na  każdy  układ np.  żądany przez ich klub partyjny choćby to było sprzeczne z  konkretną wiedzą. Znakomity polski felietonista Stefan Kisielewski „Kisiel” (należy go jak najczęściej przypominać) nazywał rządy Gomułki i jego popleczników „rządami ciemniaków” (co ich  doprowadzało do prawdziwej furii).  Co z tego, że  byli wysoko, jak niewiele rozumieli z tego, co robili albo  robili  tak jak im kazano.  Czy mechanizm Anno Domini  2015 nie jest taki sam ?

W  tej chwili  pełno  głupiutkich  haseł, ale czy któryś  z posłów pokazał, co  naprawdę  zrobił w Sejmie z tego,  co  było jego programem ?  A  kandydaci  pokazali, co chcą  zrobić ?  Większość nazwisk to  ludzie bez  historii, bez żadnych  dokonań. Ot, kazano im  kandydować,  to tak zrobili. A  co potem ?  Potem wykonają wszystko, co  im kazać  będzie  partia, a  ściślej klub  partyjny.  Bo i tak cały czas są na pasku innych, nie są sobą.  Kandydaci na posłów i senatorów  teraz  pracują  (właściwsze  byłoby „pokazują się’) jak woły.  Są wszędzie.  Zanim postawimy krzyżyk zapytajmy ich samych o  ich poglądy i idee (lub czytajmy kim są) i czy  zamierzają ich naprawdę bronić. Naprawdę warto sobie zadać choćby tyle trudu. Niech się gimnastykują przed nami wyborcami, bo to jest teraz nasz czas-wyborców. Dla kandydatów jest najważniejszy każdy głos. Bo o nie walczą. Nie pozwólmy by w Sejmie nowej kadencji był brak wiedzy, ciemnota i bylejakość.


 

/-/  Andrzej Dramiński

                            Wiceprzewodniczący Zarządu Warmińsko-Mazurskiego Oddziału

                                          Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Olsztynie

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl