Co ta „Ida” z nami wyprawia! Nie dość, że film Pawła Pawlikowskiego podzielił naród na przeciwne obozy za filmem i przeciwko mimo zdobycia Oskara. A 40  reżyserów jak Czterdziestu Rozbójników napadło na premier Szydło za to, że jej się „Ida” nie podoba. Nie dość, że 92 (!) krytyków wysłało protest do prezesa TVP Jacka Kurskiego za danie komentarza przed emisją w TVP o niedobrej dla Polski wymowie filmu. Jakby nie dość było swarów narodowych dochodzi następne nieszczęście: Grażyna Torbicka rozważa odejście z Telewizji Polskiej! Bożesz!

  Moim zdaniem byłaby to strata dla TVP. I teraz piszę serio. Uważam panią Grażynę za sympatyczną osobowość telewizyjną a jeszcze w dobrym stylu. To jedna z tych niewielu prawdziwych gwiazd TVP jakie chce się oglądać. Ładnie i wdzięcznie unika kontrowersji nawet kiedy nie powinna omawiając filmy. Jest niczym oszlifowany brylant w cierniowej koronie prezesa Telewizji Polskiej. Niechby dalej tam lśniła.

  Przykro mi, że mam udział w tym nieszczęściu. Otóż kroplą która ponoć przepełniła puchar pani Grażyny był mój komentarz przed emisją „Idy”, oprócz komentarzy Piotra Gursztyna, dyrektora TVP Historia i Macieja Świrskiego, szefa Reduty Dobrego Imienia. Ja mówiłem w swoim imieniu stwierdzając m.in., że film został zrobiony z żydowskiego punktu widzenia. To ma być kropla, która przelała puchar: „żydowski punkt widzenia”.

  Kto oglądał film ten wie, że opowiada o dylemacie młodej Żydówki, czy ma zachować przybraną tożsamość polsko-katolicką, czy raczej wyjechać do Izraela. Pokazuje także bankructwo życiowe jej żydowskiej ciotki, za stalinizmu morderczyni sądowej polskich patriotów, kilkanaście lat później osoby wypalonej, która popełnia samobójstwo. Film jest tak opowiedziany, aby publiczność wniknęła w psychikę obu Żydówek i wzruszyła się ich losem. To z jakiego punktu widzenia został zrobiony, jeśli nie żydowskiego?  I co jest złego w żydowskim punkcie widzenia dla Grażyny Torbickiej? Bo dla mnie nie ma nic. Wspomnijmy „Skrzypka na dachu”, muzikal i film na motywach powieści Szolema Alejchema o biednym mleczarzu Tewje i jego córkach. Czy pani Grażyna także obruszy się na spostrzeżenie, że jest to opowieść z żydowskiego punktu widzenia, skoro dzieje się w Rosji?

  Jakaś inna pani, tym razem nie gwiazda, oburzyła się że „zasugerowałem żydowskie pochodzenie reżysera”. Otóż życiorys Pawła Pawlikowskiego podaje Wikipedia, zaś on sam mówi dla brytyjskiego dziennika „The Guardian”, że pochodzi z polskiej matki i ojca żydowskiego. Temu podwójnemu pochodzeniu przypisuję fakt, że stara się on zachować uczciwość  w przedstawieniu konfliktu między obu naszymi nacjami, lecz obraz Polski i Polaków jest okropny według mnie i wielu innych widzów. Czemu? Nie bądźmy dziećmi. Żydowski składnik tożsamości reżysera okazał się w tym razem silniejszy od polskiego, ciekawszy i bardziej korzystny dla kariery. Wielu widzów zagranicą może też odnieść wrażenie, że Polacy prowadzili Zagładę a nie Niemcy, których nie widać. Dlatego Reduta Dobrego Imienia zażądała umieszczenia przed filmem planszy informacyjnej ale reżyser odmówił. Planszę dała Telewizja Polska aby pokazać widzom, o co chodzi w tym sporze.

  Film i plansza zostały nadane w autorskim programie Grażyny Torbickiej pt. „Kocham kino”, jednak bez jej zgody. Rozumiem przykrość autorki cyklu. Lecz przez 33 lata pracy zaskarbiła sobie tyle słodyczy od TVP, że może wybaczyć  gorzką kroplę. Mam nadzieję, że przeczyta te słowa, przemyśli i zostanie. A jeśli gwiazda odejdzie z Telewizji Polskiej, to jednak nie przeze mnie.  

  

  

   

 

  

  

  

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl