ANNA PAWEŁCZYŃSKA: „Nie akceptuję żadnych totalitaryzmów! Totalitaryzm to klęska dla człowieka i świata”.

Jak miło obcować znowu z myślą i postacią prof. Anny Pawełczyńskiej. Z prof. Pawełczyńską bowiem tak trudno się rozstać. 21 czerwca minęły 2 lata od Jej odejścia w wieku 92 lat. Teraz jest okazja poznać Ją bliżej. Niemal żywy kontakt z tą wspaniałą osobą podarował nam Ryszard Surmacz w swojej  niewielkiej książeczce „Przeszłość dla przyszłości”, w której zawarł wywiady, nagrane z Panią Profesor w ostatnim roku jej życia. Do ostatniej chwili była w pełni sił intelektualnych i, co zadziwiało przyjaciół, fizycznych. Nie tylko ogarniała myślą całe swe trwające blisko wiek życie, ale znalazła siły, żeby o tym opowiadać. 

A miała o czym. W książce-rzece Surmacza czytelnicy znajdą znacznie więcej, zarówno o odmalowanych przez nią czasach II Rzeczpospolitej, w której się urodziła i wychowała, jak o patologicznych dziejach II połowy wieku XX, obozach niemieckich i życiu w PRL, które opisywała również w swych licznych pracach. Stosowała do tego znakomity aparat naukowy. Jak napisano o Niej w polskiej Wikipedii (dział Dyskusja) w odpowiedzi na wątpliwości niedowiarków, którzy nie chcieli jej tam umieścić:  „Socjolog o wielkiej przeszłości, o olbrzymim wkładzie w badanie społecznych zachowań w sytuacjach skrajnych. W zasadzie prekursorka w Polsce i jedna z prekursorek na świecie tego typu badań. Wulfstan 12:30, 22 mar 2006 (CET).” Dodajmy, człowiek wolny, jak mało kto wolny być potrafi, wolny od wszelkiego totalnego ucisku na myśl i działanie, i gotów zapłacić za tę wolność każdą cenę. Nie darmo jej trylogia o tożsamości narodowej i zagrażających jej nowych totalitaryzmach odsłania mechanizmy totalitaryzmu pseudoliberalnego, nowe zniewolenie pod fałszywą etykietką wolności. Niezrozumienie znacznej części środowiska naukowego na Jej myśli sprawiło, że odsunęła się od niego i przestała je cenić.

Pawełczyńska mówi w wywiadach Surmaczowi o podmianie znaczeń najważniejszych słów, m.in. o bezdrożach tolerancji, która „prowadzi do dewastacji idei”, a wymaga się jej powszechnego stosowania wobec mnożących się „ataków na wszelkie formy uczuciowe pogłębiające życie we wspólnotach” np. rodzinnych i narodowych, na sztukę wysoką, kulturę życia codziennego, a także na duchowość. My, codzienni zjadacze chleba, mamy te ataki radośnie tolerować. Ten mechanizm, zdaniem Pawełczyńskiej, w oczywisty sposób zagraża kulturze europejskiej jako całości.

Jak niezwykły charakter miała osoba, która pisaną przez blisko 15 lat autobiografię, zawierającą najstraszliwsze doświadczenia XX wieku, zatytułowała „Dary losu”! Ten jej charakter widać w wywiadach. Dzieciństwo i wczesna młodość w II Rzeczpospolitej, AK, socjologiczna analiza na podstawie tzw. obserwacji uczestniczącej jako więźniarki Pawiaka, Auschwitz i obozów w Niemczech, patologia PRL. Surmacz zachęcił prof. Pawełczyńską do rozwinięcia kilku wątków autobiograficznych i przemyśleń naukowych. Najpierw skłonił ją, by opowiedziała, jak ją wychowywano w kraju, który odzyskał niepodległość po 123 latach zaborów i gdzie wyrosło ostatnie, jak na razie, pokolenie ludzi w pełni oddanych wspólnocie polskiej. Jej podstawowym doświadczeniem, jak opowiada w wywiadach, było wtedy poczucie absolutnej spójności tego, czego uczyła, co mówiła wtedy szkoła i co mówił dom.

Doświadczenie kompletnie inne niż u ludzi urodzonych w PRL, dla których naturalny był permanentny rozdźwięk wartości między szkołą a domem. Codziennością w PRL, bardzo trafnie opisaną w książce przez Pawełczyńską, było też zmaganie się z rozbijaniem wspólnot, tak ważnych dla Polaków przez setki lat, a które wyznaczały również kierunki kształtowania charakteru i psychiki. Ważnym wątkiem w rozmowach z Panią Profesor jest spostrzeżenie, że sowiecki komunizm zaraził przekształconym totalitaryzmem Europę Zachodnią. „Sowiecka propaganda rozlała się po tzw. demoludach, a następnie przemieściła na zachód Europy, do Niemiec, Francji i innych krajów. Przenieśli ją ci sami ludzie, którzy wspierali komunistyczną władzę. (...). Totalitaryzm światopoglądowy ma więc korzenie w sowieckim totalitaryzmie komunistycznym.”

Jako swoją dewizę życiową Pani Profesor (przymuszana przez rozmówcę) podała zdanie „Nie ja jestem najważniejsza”. A więc umiejętność poświęcenia się na rzecz innych ludzi, grupy rodzinnej, przyjacielskiej, narodowej, ludzkiej; odpowiedzialność, słowność, powściągliwość, nawet zwykła u niej uprzejmość, itd. itd. Potwierdzić tę postawę mogą wszyscy przyjaciele i znajomi Pani Profesor, zarówno ci z Auschwitz i obozów na terenie Niemiec, jak naukowcy z kręgu Stanisława Ossowskiego, i jak grupa młodszych, czerpiących w ostatnich 30 latach z Jej mądrości i znajdujących w Niej oparcie. Jakaż sprzeczność: bycie indywidualnością kontra podsycany indywidualizm i rozbuchany egotyzm konsumenta, króla (i niewolnika) nowych czasów.  

Surmacz zręcznie prowadzi Pawełczyńską przez najrozmaitsze ważne tematy, którymi się w życiu zajmowała i praktycznie, i naukowo. Problemy przestępczości nieletnich, bo pracowała społecznie jako kurator z wykolejonymi dziećmi, a potem napisała o tym doktorat. Problemy badania opinii publicznej, tak dziś nękających nas sprzecznych sondaży, bo była założycielką Ośrodka Badania Opinii Publicznej.

 Ważne dla autora wywiadów są przemyślenia Pawełczyńskiej na temat szlachty polskiej. Temat, tępiony w PRL, ale jak widać, nie dla wszystkich przebrzmiały, on sam podjął go wcześniej w wersji „pan i chłop”, jako zadanie do przerobienia przez Polaków. Trafił w dziesiątkę. Prof. Pawełczyńska mówi: „Stosunek Polaków do polskiej szlachty oznacza tak naprawdę stosunek do samych siebie”, bo szlachta była dużą warstwą, do tego wzorotwórczą, a niemal każdy w Polsce ma jakiegoś szlacheckiego przodka.

Surmacz prowadzi w rozmowie Pawełczyńską nie tylko przez jej zajęcia i działania, ale także przez jej ważne książki, z których najbardziej poleca wydany w ostatnich latach na nowo „Czas człowieka”.

Tytuł wywiadu-rzeki to program polityczny, zarysowany przez Annę Pawełczyńską. Nie należy zaniedbywać analiz i ocen przeszłości, ale nie dla kurczowego trzymania się przestarzałych często wzorów, a dla przyszłości, dla budowania jej na tym, co dobre, sprawdzone i co może być zastosowane w nowoczesności.  

Komu mało tych tematów, znajdzie ich rozwinięcie w trzeciej części książki, która Surmaczowi udała się częściowo, bo Rozmówczyni uciekła mu do Nieba. Brakuje też czasem aż proszących się przykładów do  wypowiadanych oryginalnych tez, jeszcze więcej konkretu. Szkoda, szkoda, nie zależało to od autora. A Pani Profesor, zajęta życiem codziennym z przyjaciółmi, cyzelowaniem autobiografii, nowymi wydaniami na nowo przemyślanych książek, długo odmawiała nagrywania swych przemyśleń. Poważnie chora, ślepnąca pod koniec życia, poddana ostrym rygorom lekarskim, znaczną część słabnącej energii życiowej zużywała na utrzymanie się w jakiej takiej formie, i tylko jej część mogła poświęcić na dodatkowe zajęcia, nawet tak ciekawe, jak wspominanie całego życia i jego okoliczności. Nie mogła już sama czytać, więc codziennych licznych gości skłaniała do czytania na głos prasy i ciekawych wypowiedzi z internetu, słuchała też książek z kaset i płyt. Dzięki znakomitemu diabetologowi, dr. Golachowskiemu, zaczęła wyraźnie odzyskiwać wzrok, udawała jednak trochę, że nadal nic nie widzi, i co pewien czas wydawała osobisty osąd o czyimś wyrazie twarzy albo podśmiewała się z wzorka na złocistym krawacie. Sporo tego Jej humoru znalazło się w wywiadach Surmacza. Liczne zdania wypowiadane przez Panią Profesor to gotowe aforyzmy, które chciałoby się cytować, cytować bez końca...

A kto nie czytał jeszcze dzieł Anny Pawełczyńskiej, niech przeczyta ich mądry skrót w „Przeszłości dla przyszłości”.  Znajdzie tam też pełny spis wydań.

Ryszard Surmacz „Przeszłość dla przyszłości. Rozmowy o Polsce z prof. Anną Pawełczyńską”. Polihymnia, Lublin 2015

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl