Przyszli, ale i odejdą! To tak, jak z ciążą pozamaórnej czy dolnej. Trzeba przetrzymać. Zgaga dokucza, ale przecież nie trwa wiecznie. Władza trzyma na wysokich – jak barowe – stołkach swoich ulubionych pochlebców. Ci prześcigają się w chamstwie i eskalacji czynów niegodnych.       

 

Zastanawiające na co jeszcze czekają przeciwnicy. Przecież potrafią liczyć, jako zaradni i praktyczni: ósmego dnia w tygodniu nie ma, zamknijcie więc zohydzoną przez ordynarną babę budę. Won! Nasz kolega pisze delikatny list do Ministra Kultury, żeby odbył rozmowę dyscyplinującą. Krzysztof Kłopotowski, elegancki konserwatysto zjedź na ziemię z nowojorskiego drapacza: przestań być naiwny. Albo przeczytaj sobie wywiad i obejrzyj całostkę wykonaną piórem „śledczego” Marcina Kąckiego (zdjęciowo – tekstową), którą wyprodukowała i maksymalnie zareklamowała „Gazeta Wyborcza”.

Tak trzymać! Brońcie Tomasza Lisa przed „hienami”, Mariana Kubalicę przed wyrzuceniem z TVP, a dyrektor teatru z Poznania ufundujcie pomnik. Ciekawe, czy znajdzie się chętny, by was bronić. Szczury instynktownie spieprzają z tonącego okrętu. Wasz już tonie. A wokół rekiny rozdziawiają paszcze. Gdzież wrodzony instynkt samozachowawczy, który pozwalał tak świetnie brać zakręty? Dotychczas!

Pa-pa-pa Panie Passent. Już wystarczy. Odpłynęła Rapaczyński, bo i po co ona skoro na negocjacje z Rywinem już się nie zanosi. Zgasła Łuczywo - szara eminencja. Od czasu do czasu zionie jeszcze gościnnie w telewizji nienawiścią Stasiński, albo ostre polecenia wykonuje „pistolet” Czuchnowski. Pora jednak wymyślić coś nowego. Zresztą Palikot i tak was przebił. Jemu jednak wkrótce zostanie tylko walcować z Grodzką, która go na pewno przytuli. Wypalił się chłopina.

Ale kontynuujmy życzenia. Panu ministrowi Nowakowi, by nie urwał koła w autostradowej dziurze, gdy pędzi sobie immunitetowo z Gdańska do Warszawy. Nie ścigaj się Pan Panie Ministrze z eurodeputowanym Jackiem Kurskim, bo ten jest młodszy i ponoć bardziej lubią go kobiety. A przecież panie zawsze mają rację. No, może z wyjątkiem pani Marszalek Kopacz, która teraz chyłkiem przebiega sejmowymi korytarzami jakby rzeczywiście uznała, że zrobiła coś złego. Podobnie jak bezkompromisowa kiedyś pani Julia (nazwisko Pitera), która do walki z korupcją nie tyle miotły używa – ile pod nią wlazła.

Franca na wardze zniknie. Choć choroba może ta się przedłużyć, gdy infekcja przejdzie z górnej na dolną.

Na razie starzy wyjadacze i ci, którzy doszlusowali (choćby piechotą) biorą na przeczekanie. Podobnie było po strajkach lubelskich kolejarzy w 80-tym, ale może tym razem będzie inaczej. Czy młodzi mundurowi zechcą strzelać? A może nawet bić nie będą chcieli.

Panie Premierze co w końcu ma Pan do stracenia: dwudziestokrotnie mniejsze zarobki niż bankier z pańskiego Gdańska? Nie będzie musiał Pan spotykać się z panem Grasiem! Albo denerwować się uśmieszkiem Schetyny. Liczy Pan na panią Gronkiewicz proszę Pana? Ona tylko raz pojedzie metrem pikującym ze skarpy głęboko pod Wisłę. W takim pociągu nikt nie ustoi. Pasażerowie lecieć będą na pysk. Poleci też pani prezydent. I trzeba będzie w końcu górą zbudować most. Aby to przewidzieć nie potrzebna jest wielka wyobraźnia. Wystarczy odmierzyć np. krokami na Świętokrzyskiej odległość od Nowego Światu do skarpy i potem do rzeki.

Niestety żurnaliści, specjaliści budowlani, jeszcze tego nie zauważyli. Podobnie zresztą jak i kilku innych rzeczy. Ale życie i tak wymusi rozwiązania racjonalne.

Pozamaciczna ciąża to wielkie nieszczęście, ale się zdarza. Pozarozumne działania to najwyraźniej choroba wirusowa, szczepionki nie wymyślono. Ale nawet gdyby była – to za co ją kupić, gdy kasa pusta. Sam kasjer – minister wkrótce wróci do Albionu. Będzie mu tam lepiej, bo w Anglii wkrótce mają wprowadzić cenzurę. My zaś – sieroty – zostaniemy z przestronnym gmaszyskiem, które nieźle trzeba będzie dofinansować by mury ogrzać a tłumy pracowników nakarmić. Szczawiem?

 

28.03.2013      Stefan Truszczyński

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl