Niemiecka pani profesor  zaczęła swoje wystąpienie od dowcipu na temat Radia Erewań: otóż na zadawane pytanie: „Czy można przewidzieć przyszłość?” pada odpowiedź: „Jak można przewidzieć przyszłość, jak  p r z e s z ł o ś ć   stale się zmienia!”.

Prof. dr hab. Ruth Leiserowitz, z-ca  dyrektora niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie nawet podkreślała, że jej zawód historyka się zmienia, to co piszą o ważnych i istotnych wydarzeniach historycznych się zmienia i to zależy...uwaga! od  okresów koniunktury na scenie politycznej, a nawet nastawienia i zapotrzebowania społecznego.  Wszyscy w tym bierzemy udział poprzez publikowanie książek, występowanie w mediach z różnymi tezami, obrona własnych, atakowanie cudzych poglądów. Pamięć „per se”, jak się wyraziła pani profesor z gruntu jest zafałszowana. Bo należałoby przyjąć, że jest ktoś, kto wie, co było prawidłowe albo jak to było naprawdę. Dziś  historyk inaczej pracuje, przyjmuje odmienne perspektywy i przyjęło się zaniedbywania, czy po prostu opuszczanie pewnych narracji.

Jako przykład podała byłe Prusy Wschodnie i jak traktuje się ich dzieje we  współczesnych Niemczech.  Sielankowo. O tym jak sielankowo się tu mieszkało przed wojną, ukazują się albumy z pięknymi pałacami i cudnymi krajobrazami. Dużo jest literatury na ten temat. W telewizji ukazują się regularnie programy na ten temat. Ale to jedna strona-podkreślała pani profesor. Nikt nie przypomina o tym jak się zmienił zasięg terytorialny Prus Wschodnich po przegranej Polski w 1939 r. Włączono północne Mazowsze z Ciechanowem (nazwę zmieniono na Zichenau) i Płockiem (Schröttersburg). Osiedlanie Niemców na tym obszarze, wyrzucano Żydów. Miasta miały zmieniać swój charakter. Przez wiele lat nikt o tym nie mówił  Niemczech. Okazało się , że mamy znakomitą liczbę akt i to z uwzględnieniem tych ziem. I są podstawy by zacząć  dyskusję na ten temat. I nie przemilczać go.

Radio Erewań ma rację? To czy jest prawda historyczna, nawet na styku polsko-niemieckim, czy tylko cały czas różne interpretacje zdarzeń historycznych? A  treść  podręczników historii w Polsce i Niemczech? Przecież była wspólna komisja do spraw treści podręczników  historii po obu stronach Odry? I co ? Do niczego nie doprowadziła?
14 września 2016 r. w siedzibie Polsko-niemieckiej Fundacji Pojednanie (Stiftung Polnisch-Deutsche Aussöhnung) przy ul. Zielnej w Warszawie odbyła się  konferencja „Polska i niemiecka narracja historyczna-kody pamięci”. Otworzył ją prof. dr hab. Krzysztof Miszczak, Dyrektor oraz członek Zarządu Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. Moderatorem był red. Marek Zając, sekretarz Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej. Pierwszy panel poświęcono „Falsyfikacji kodów pamięci w Europie”. Kody pamięci to pomysł prof. dr hab. Artura Nowaka-Far z Instytutu Prawa Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie:

Profesor stwierdził, iż zajmuje się tą tematyką od 2013 r. Mówił, że chodzi o aspekt miedioznawczy, prawny i językoznawczy. Włączamy w nasze badania także ludobójstwo ormiańskie.  Chodzi o skróty myślowe i pamięci jak są traktowane ważne wydarzenia historyczne.  A  dlaczego to robimy i z jakiego powodu jest to tak istotne? Nie możemy nikogo pozbawiać ich własnych rozliczeń, także katów.  A z drugiej strony co mamy przekazać naszym wnukom? Jest to istotne dla samej prawdy i nawet dla dziejów ludzkości. Jeśli były niemieckie obozy koncentracyjne to kodem mają być  właśnie „niemieckie obozy koncentracyjne”. To bardzo szczególne dla przyszłości. A  dlaczego mamy to badać? By nie nastąpiło wyzbycie się odpowiedzialności przez katów i przypisywanie jej ofiarom.  Żyjemy w kulturze Google’a”. I Polska na tym cierpi. Bo jeśli kłamstwo powtarza się wiele razy, to ono tkwi w pamięci innych. I to na całym świecie.  Niedawno pojawiło się określenie: „polska Treblinka”. Ile wysiłku, ile pracy będzie wymagało to by doszło do wiedzy bardzo wielu osób na całym świecie jak było naprawdę?

Prof dr hab. Arkadiusz Stempin z Alberts-Ludwigs-Universität odwołał się wprost do Ewangelli Św. Mateusza, rozdział 27, wers 25: „A cały lud odparł: Niech Jego krew spadnie na nas i na nasze dzieci”. Chodzi o odpowiedzialność Żydów za śmierć Jezusa. Choć  wydaje  się, że  II  Sobór Watykański jednoznacznie to rozstrzygnął, że nie ma takiej odpowiedzialności na Żydach. To w ustach wielu ten temat wciąż wraca. Jakie są właściwe powody?  Dlaczego ta tematyka mimo wszystko wraca?  O co chodzi?  Kto i co chce na tym ugrać.

Z  kolei i  praktycznej strony sprawę przedstawiał Szymon Topa, radca prawny z Kancelarii Radców Prawnych i Adwokatów „Lech Obara i Współpracownicy” z Olsztyna. Odwoływał się do tego, że dosłownie walka na gruncie prawnym rozpoczęła się już w 2009 r. Wtedy Pan Zbigniew Osewski, wnuk więźnia niemieckich obozów w Deutsch Eylau (Iławie) oraz Stutthof (Sztutowie) zjawił się w kancelarii by bronić swoich, to  jest  właśnie  wnuka, a nie bezpośrednio więźnia, dóbr osobistych. A także domagał się przeprosin. Ale  droga do wyroków była bardzo długa i kręta. Najpierw trzeba było przekonać sędziów, iż sprawy określeń: „polskie obozy zagłady”, „polskie obozy śmierci” mogą być podlegają polskiej jurysdykcji. Tu dużą  pomoc okazała prof. Aurelii Nowickiej.  Silne wsparcie okazywał także prof.  Artur Nowak-Far. I są  bardzo korzystne efekty. Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał, iż „tożsamość narodowa” i „godność  narodowa” mogą  być  zaliczane do dóbr osobistych w Polsce. I że takie określenia te  dobra w sposób oczywisty naruszają. Ale w mediach trwa walka o dobre  imię Polski i przeciwstawianie się fałszowaniu historii. Chodzi tu także o odpowiedzialność mediów. A pokrzywdzeni domagają się nie tylko zakazania takich zwrotów, ale  także zadośćuczynienia.

Prof. dr hab. Ja Żaryn, Senator RP, red. naczelny miesięcznika „wSieci Historii” potwierdził, iż na forum UNESCO przyjęto jednoznacznie, iż  gdy chodzi o Auschwitz i inne, były to „niemieckie obozy koncentracyjne”. Odwoływał się do tego, że musimy dalej pracować, by ignorantów była coraz mniej. Polacy i Niemcy są narodami historycznymi. Kody pamięci wpisują się bezpośrednio w historię takich narodów.  Tu nie ma miejsca dla fałszywych określeń. Zastanawiałem się jakich użyć  dwóch słów by określić naród polski? Dla mnie są takie dwa: „męczeństwo” i „misyjność”. A gdy zapytamy o Niemców? „Imperializm” oraz „Odpowiedzialność”. Odnosząc się do wypowiedzi pani profesor Leiserowitz powiedział, iż historia się zmienia z pokolenia na pokolenie. Bo nową rzeczywistość odnosi się do przeszłości. Żydzi po Holokauście opisali całą swoją  historię od nowa. Istotne są dwie kwestie. Pierwsze to własna tożsamość, a druga, to bycie narodem historycznym.  Niemcy włączają się do polskiej myśli historycznej na zasadzie suwerena przekazu.  Ale  ten suweren przekazu odnosi się do Polaków, jak i do Niemców.  Profesor  odwołał się do przykładu jednego z niemieckich  właścicieli ziemskich na Kaszubach. Opisywał on dwudziestolecie międzywojenne. Czyli ten najtrudniejszy okres od Traktatu Wersalskiego w 1919 r.  do 01 września 1939 r. Pisał on w swoich wspomnieniach, że „otacza się brudem”, co miało znaczyć, że wokół był polski żywioł. Odwoływał się do niekompetencji polskiej administracji. Oczywiście tak przekaz jest dla nas bardzo bolesny, ale wtedy ten Niemiec  tak to odczuwał, tak to odbierał. Wtedy to dla niego się liczyło. Ale istotna jest inna  narracja. Oparta na faktach, bo tylko prawda się liczy.

Odwoływano się  także  do początkowego stwierdzenia prof. K. Miszczaka, że  skoro Niemcy, po Brexicie, wybijają się na pierwsze miejsce w Europie, by Niemcy w swoich działaniach uwzględniali także polską narrację.

                            Andrzej  Dramiński

Drugi panel: „Narracja historyczna państwa jako element polityki zagranicznej z punktu widzenia Niemiec i Polski” konferencji „Polska i niemiecka narracja historyczna-kody pamięci” w Warszawie skomentuję w kolejnym artykule.  

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl