Pisze chłopczyk bardzo brzydko: i niemądrze i chyba za szybko. Nie pomyślał, nie puknął się w czoło. Pisze pod najwyraźniej głupszych jeszcze od niego kuratelą szefów. A oni drukują. Pisze, by się podlizać, a może zabiegać o etat, po to by poprawić swoją pozycję w redakcji. A w tejże redakcji właśnie wyrzucają z pracy ponad setkę ludzi. Trzeba więc walczyć! Ale dlaczego tak wrednie i głupio?

                Oto mała mrówka, kapiszonek – a chce strzelać do trybuna ludu, do człowieka – historii, który w najtrudniejszych przełomowych momentach naszych dziejów mówił i śpiewał rzeszom wystraszonych ludzi: pamiętajcie żeby Polska była Polską. Otóż ten chłopczyk mówi w Gazecie Wyborczej rajcom posiadającym jakieś tam pieniążki w dzielnicy na zachód od śródmieścia i północ od Ochoty – mówi im: nie płaćcie za Pietrzaka. Tak, za barda „Solidarności” Jana Pietrzaka. Domaga się, by nie płacili za wynajęcie sali dla kultowego pieśniarza. Oto Jan Pietrzak i pan Wojtuś Karpieszuk. Byłoby śmiesznie, bo to w końcu o kabaret chodzi – ale jest bardzo smutno. Głupota, czy podłość? Oczywiście ta cała wredna pisanina w Wyborczej nie ma większego znaczenia, bo nawet płacący za występ przedstawiciel PO, która rządzi na Bemowie, uprzejmie akceptuje Pietrzaka. Dobry człowiek. Za to jego koleżanka miejscowa radna smoleński seans filmowy wpisuje w narrację PiS-owską. Chce, by za pokazywanie tego filmu płaciła partia Kaczyńskiego, bo to „bulwersujące i naganne”.

                Panią radną nikt na siłę nie ciągnie do kina. Dziwna to zresztą reakcja, bo skoro Platforma przekonuje, że film Antoniego Krauzego jest zły – powinna partia sama dopłacać aby jak najwięcej ludzi ten film oglądało. Prędzej wówczas uwierzą w pancerną brzozę.

                O ile jednak reakcje PO można jakoś tam wytłumaczyć trudno zrozumieć dlaczego telewizja – kurska olewa już nie tylko Jana Pietrzaka ale i koncert, który dał w czwartek w namiotowym miasteczku protestu przed najwyższymi sądami, które właśnie najniżej upadają. Oczywiście ludzie na ten koncert przyszli i słuchali Pana Jana. Woronicza i Plac Powstańców, czyli Wiadomości, Panorama i pokrewne - zupełnie nie obchodzi los osadzonego od miesięcy w celi z kryminalistami legendarnego działacza Solidarności – pana Zygmunta Miernika. Owszem siedemdziesięciolecie Adama Michnika to był temat dla Wiadomości, schorowany Miernik nie!

                Pani Paczusko nich się pani ocknie! Panie Kurski – co Pan wyrabia? To nie jest telewizja „wasza”. Ona była, jest i będzie ludzi dobrej woli. Chwilowe zawłaszczenie przez ludzi, którzy nie rozumieją, iż mają obowiązek informowania o ważnych sprawach nie potrwa zapewne długo. Być może pan Jarosław Kaczyński nie ogląda telewizji publicznej, nie czytał apelu Krzysztofa Ziemca. Szkoda. Może jednak ktoś podsunie mu choćby ten felieton, albo mu pod oknem Jan Pietrzak zaśpiewa.

                               04.11.2016                          Stefan Truszczyński

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl