Podstawową zasadą demokracji są nie tylko powszechne wybory (niech cały lud decyduje w głosowaniu powszechnym), i tą drogą uzyskanie większości. Większości w głosowaniu i większości jako konsekwencja tego w parlamencie. O takiej sytuacji  decydują  miliony głosów. Miliony obywateli. Którzy bez nacisku, bez wywierania na nich żadnego wpływu wyrażają w ten sposób swoją wolną wolę.  Opozycja, to inne prawo demokracji.  Dostaliśmy mniej głosów, nie jesteśmy przy władzy, nie rządzimy.  Ale mamy równe prawo do zabierania głosu, nie tylko w parlamencie. Dyskusja, z poszanowaniem zasad demokracji jest po wyborach jej najważniejszym przejawem.  Nie krzyki, a konkretnie przekrzykiwanie się, jak niedawno w Sejmie. Ale przede wszystkim pokazywanie swoich argumentów i w ten sposób przekonywanie do swoich racji.  

A  gdzie  tam przekonywanie do swoich racji? Argumenty? Spieranie się na argumenty? Większość  to siła? A skąd? My pokażemy, jak kilka osób (dosłownie kilka) potrafi dzień po dniu  rozwalać  demokrację,  grać na nosie milionom  wyborców?  „Demokracja”, to my „pewne grupy, pewne kręgi...”?

Nie  zgadzacie się Państwo?  A  co i powiedział kilka dni temu, odpowiadając na pytanie  jeden z  profesorów?

-Jedna partia ma większość w parlamencie? Konstytucyjną większość? No i co z tego?

Znakomicie.  Doskonała wręcz  wykładnia  demokracji. I tego jak należy ją  rozumieć.  Po  co  wybory, po  co  głosy milionów, po co ten cały wysiłek i starania, jak wystarczy  jedno „no i co z tego?”.

Od początku w sprawie Trybunału Konstytucyjnego tak naprawdę, to wypowiadało się  kilka osób.  Niektórzy z tytułami profesorskimi. Niektórzy bez tych tytułów. Czy to ważne?  Oczywiście, to nie był żaden głos w dyskusji.  A  raczej to lekceważące „no i co z tego?”, które  charakteryzuje tę pewną  grupę...

W  imieniu  Komitetu Obrony Demokracji, to taki KOD, na określenie  zasad  demokracji jako „no i co z tego” też wypowiada się jeden człowiek.  Słownie jeden.  Nikogo innego nie dopuszczają  do  głosu, bo niby dlaczego. Przecież nie o demokrację tu chodzi?!  Obserwując  te  działania  bliżej  jest do  nazwy Komitet  Obalania Demokracji, bo to jest dopiero prawdziwy KOD do zwalczania demokracji,  legalizmu,  wolnych wyborów.

No  właśnie,  kto  te  osoby  spod  znaku  KODu  wybierał?  Kto im dał jakikolwiek  mandat?  Czy to nie przestroga  dla  pięknej idei  demokracji, iż  wystarczy wyjść na ulicę, wziąć  kilka  transparentów (och-transparentów), na byle jakiej tekturze  wymalowanych  wymyślonych na chybił trafił haseł i już!  Demokracja  załatwiona, demokracja  powalona?!  Co  tam miliony głosów, my „rządzimy”.

A  tego  KODu  jakby coraz mniej? Na demonstracje niewiele  osób przychodzi. KOD  sam upada  pod  ciężarem swoich fałszywych haseł? Oby jak najszybciej. Acha, jeszcze  jedno?  Na czym ma polegać owo naruszanie  demokracji w Polsce?!  Czy  ktoś  potrafi  to  wymienić?  Chociaż  5  przykładów?  Jakoś  nikt  się nie zgłasza, nikt nie wie o co chodzi? Ale za to ile  szumu? Prawda?  Wystarczy  wyjść na ulicę, by o tym mówiono, by  zwracano na to uwagę?!  Coraz bardziej wydaje się, że  „fałszywy szum” w  demokracji,  to  jej  immanentna  część  składowa?

A  Trybunał Konstytucyjny?  Wystarczyło posłuchać w  dn. 07 listopada 2016 r. głosu jednej z pań  sędzi.  Nie to by krzyczała, by zmuszała do popierania jej racji. Powiedziała krótko: „dość z  tym naruszaniem prawa w Trybunale Konstytucyjnym”? Nie było żadnego buntu, czy też odmowy?  Jak sędzia może  brać  udział w  obradach  składu sędziowskiego, który przede  wszystkim jest niezgodny z  zapisem Konstytucji  RP, ale także  ustawą?  W  sprawach, gdzie tematem są  zagadnienia  związane z  samym Trybunałem Konstytucyjnym (a  tak było w  dn. 07-11-2016 r.)  jedyny dopuszczalny skład,  to  15  sędziów.  Skład 5  sędziów  wydający orzeczenie  jest po prostu contra legem.

I robią nam wodę z mózgu tak jak chcą.

No tak, ale  ta  „fałszywa opozycja”, czy  tez  „fałszywa  demokracja”  wykorzystuje-jak może maksymalnie-środki społecznego przekazu  do opisu, jak  to kilkoro sędziów  naruszyło  Konstytucję, a  nawet przepisy prawa pracy.  Jak widać  gadać można nawet  wtedy,  gdy  takich naruszeń nie było i być nie mogło! Prawo pracy w  ogóle nie może tu mieć  zastosowania!  Ot  takie wybiórcze „rzucenie przepisem” w  dziennikarzy.  Niech to upowszechnią. Nie się  dzieje jak najwięcej. A że  absurdalnych rzeczy.  To,  co z tego.

Niestety, obecna „fałszywa opozycja” i  „fałszywa demokracja”  pokazuje jeszcze  jedną  fałszywą  drogę.  To  donoszenie na własny kraj do  organów Unii Europejskiej. Przecież w polityce  wszystko się zmienia. Prędzej, czy później.  I co ?  Czy to ma być  lekcja dla kolejnej opozycji, po następnych wyborach: jak nie dajemy sobie rady w kraju,  to wyprowadzamy  wszystko na  „szerokie wody  europejskie”.  Tak  tyle  „wody”, że  każda niedorzeczność się  zmieści.  I  sprawa  załatwiona?

A  te wywiady dla niemieckiej prasy?  Czy naprawdę można być tak naiwnym, nawet jak jest się laureatem Nagrody Nobla? Mimo całego gadania w  Unii  daleko  do  demokracji, do równych praw  wszystkich państw!  Co do tego nikt nie ma, czy nie powinien mieć  żadnych złudzeń.  Oczywiście, że Niemcy są  jednym z najsilniejszych  państw w Unii Europejskiej. A  jak są silni, to tę siłę chcą  okazywać.  Po co niemiecki kapitał nabył prawie  wszystkie  terenowe  dzienniki w Polsce.  Te  byłe w  większości  peerelowskie organy?  Czy tylko dla zysku?  Tylko dla pieniędzy?  Takich możliwości jest bardzo  wiele i to na innych polach?  A  czy nie dlatego, by  móc  narzucać  swoje  poglądy polskiemu społeczeństwu? Ech, narzucać?  Czy nie  sterować  polską  opinią publiczną?  I w ten sposób  sprawować  rząd  dusz w Polsce?

Oczywiście ten  wywiad, którego udzieliło  kilka osób, to nie by pokazać  obiektywnie  sytuację w Polsce?  Od  tego  jest parlament i wiele, a  nawet  bardzo  wiele organów, czy  organizacji.  Czy to znowu nie jest stanowisko „fałszywej demokracji” w Polsce?  Oczywiście, Niemcy to wykorzystują. I to mocno wykorzystują!  W  to im graj, że  polityczny  outsider w Polsce mówi o  tym, by Polskę  wywalić  z  Unii  Europejskiej?  A dlaczego nie?!  Czy Niemcom to by  przeszkadzało?  Jak widać nie, skoro to publikują?

I  jeszcze  jedno, bardzo ważne!  Skoro już  się przedstawia argumenty, choćby jednej strony, to dlaczego nie przedstawić  argumentów i drugiej strony?  To już  starożytni, mający doświadczenie w tej materii mówili: audiatur et altera pars! Wysłuchajcie drugiej strony!

Niemcy mają jej  słuchać? Po co ? Czy nie lepiej namieszać w Polsce?  Z KODem, laureatem nagrody Nobla, czy polskimi europosłami? Wszystko jedno. Mieszać i już!

 
 

Andrzej Dramiński

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl