22 grudnia 2016 r., we  czwartek Sąd Apelacyjny w Krakowie ogłosił wyrok (sygn akt I ACa 1080/16) w sprawie użycia na portalu drugiego programu niemieckiej telewizji publicznej (zdf.de) określenia: „polskie obozy zagłady” (polnische vernichtungslager)  w kontekście Auschwitz i Majdanka (ten ostatni obóz Niemcy nazwali Konzentrationslager Lublin, Vernichtungslager Lublin, Kriegsgefangenenlager (jeńców wojennych) Maydanek, KL Majdanek. Powództwo w imieniu byłego więźnia Auschwitz Pana Karola Tendery (skończone 95 lat) skierowała Kancelaria Radców Prawnych i Adwokatów Kancelaria Radcy Prawnego Lecha Obary w Olsztynie. Domagano się nie tylko przeproszenia powoda, ale także  zakazu publikowania na przyszłość takich kłamliwych, ohydnych określeń przez ZDF (Zweites Deutches Fernsehen).
Występowałem w tej sprawie w postępowaniu przed Sądem Okręgowym w Krakowie (sygn akt I C 151/14), a konkretnie przesłuchaniu świadków, pracowników ZDF, w  tym, jednego tylko dziennikarza Malte Borowiack, bo reszta to pracownicy redakcyjno-techniczni, przed Sądem Rejonowym w Moguncji (Amtsgericht in Mainz).  Dziennikarz i pozostałe osoby z niemieckiej stacji przed przesłuchaniem wyraźnie byli przestraszeni i bali się. Ta samo zachowywali się na sali rozpraw. Odpowiedzi były zdawkowe „tak”, „nie”. I dalej „nie wiem”, „nie pamiętam”.  Malte Borowiack przyznał, że ten nieprawdziwy zapis usunięto natychmiast, ale po interwencji polskiej ambasady w Berlinie (zrobił to rzecznik prasowy Jacek Biegała Ambasady RP w Berlinie (ten sam, który zareagował po zamordowaniu polskiego kierowcy w Berlinie, tuż przed Świętami Bożego Narodzenia w dn. 19 grudnia 2016 r.).
Nie wiem na ile niemiecki dziennikarz  rozumiał to, tak ochoczo potwierdzając, że on nakazał tę  zmianę z „polnische” (polskie) na „deutsche” (niemieckie), iż wpływ na zmianę oczywistego i rażącego kłamstwa miały dopiero działania polskich urzędników.  Nie zauważył tego, co w wypowiedzi  niemieckiego dziennikarza na sali rozpraw w Moguncji było już tak oczywiste, że  jest haniebne, iż mimo, że informacja tkwiła z użyciem „polnische” aż 4  dni na tej stronie, czytanej przecież przez tysiące, jeśli nie miliony Niemców.  Wszak to znana i poważna niemiecka telewizja publiczna, jej cieszący się autorytetem II program ZDF!  Czy w  tak oczywistych i haniebnych sprawach Niemcy będą  reagować dopiero wtedy, gdy  wytknie im to polski urzędnik, strona polska?
Dlatego podkreślić należy, że niemiecki dziennikarz, niemieckiej telewizji publicznej w  tym momencie nie wyraził żadnej refleksji. A nawet  sprawiał wrażenie, że ten groźny przecież incydent  starał się skwitować najbardziej oszczędnie jak się dało!  Czyżby się  bał rozleglejszych pytań (do których i tak nie dopuszczał niemiecki sąd w Moguncji w sierpniu 2015 r.).
I  oczywiście nie padła żadna deklaracja (nawet z własnej i nieprzymuszonej woli, skoro i tak przyznawał, że  jest to nieprawda, że  były to „niemieckie obozy zagłady”: Auschwitz i Majdanek)z  ust niemieckiego dziennikarza przed niemieckim sądem, iż  taki fakt nie powtórzy się  już  nigdy (n i g d y  wymagałoby oczywistego stwierdzenia i przyznania).
Czuło się wyraźnie na sali sądowej, że niemiecki dziennikarz i  pracownicy redakcyjno-techniczni chcą  temat  ominąć  jaki najszerszym łukiem, bardzo oficjalnie i zimno („zimno” tu pasuje, bo pokazuje, że niemieccy pracownicy ZDF obojętnie do tematu podeszli, wykazując  zdystansowanie i dużą odczuwalny chłód).
W ogóle nie było ich wypowiedzi na temat tego, czy odnoszą to do obecnej, niemieckiej polityki historycznej?  I  czy  to  jest  część  kampanii w  ramach tejże  polityki?  Co  byłoby  olbrzymią odwagą z ich strony i przyznaniem, że  faktycznie i do końca  szczerze tego żałują. Ale nic z tych rzeczy w niemieckim w sądzie.
W  dn. 22 grudnia 2016  r. sędzia Jerzy Bess, przewodniczący składu Sądu Apelacyjnego w Krakowie orzekł, by ZDF umieściła na stronie głównej przeprosiny, konkretnie wobec Pana Karola Tendery-byłego więźnia Auschwitz. By były one zamieszczone jeden miesiąc. I by były sformułowane po niemiecku i po polsku.

Natomiast polski Sąd  Apelacyjny stwierdził, że nie ma wystarczających podstaw by zobowiązywać niemiecką stronę do oświadczenia, iż „takie określenia w materiałach publikowanych przez ZDF nigdy więcej nie powtórzą się”.

Dokładną  faktyczną i prawną ocenę tego postępowania, zakończoną wyrokiem w  dn. 22  grudnia 2016  r. zamieścimy niezwłocznie na „sdp.pl” w osobnym artykule.  Ten  wyrok, który  wymagał oczywistego upowszechnienia  wymagał jak najszerszego (właśnie: „jak najszerszego”  upublicznienia”) ze  względu na to, iż: 1.bronił tym razem wyraźnie polskiej racji stanu, 2.stanął wyraźnie po stronie polskiego obywatela, 3. stanął wyraźnie po stronie byłego więźnia  Auschwitz, 4.wyraźnie w taki sposób przeciwstawia się niemieckiej polityce  historycznej, 5. stanowi wyraźny przełom w rozpatrywaniu takich spraw przez polskie sądy, 6. i chociaż nie było zobowiązania na przyszłość by takie haniebne zwroty nie ukazywały się w niemieckich mass mediach-konkretnie w tym wypadku ZDF,  wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z  dn. 22 grudnia 2016  r.  sygn akt  I ACa 1080/16 już  teraz i w takim swoim brzmieniu stanowi bardzo poważne  ostrzeżenie  dla  innych niemieckich mediów, europejskich i światowych.

Czy warto taki temat upowszechniać?  Chyba nikt rozsądny nie ma żadnych wątpliwości.  Ale nie „media dla wybranych”.  W  dn. 22  grudnia 2016  r. TVN „Fakty” o  godz. 19:00 nie wspomniały o tym ani słowa.  To samo Polsat News w programach informacyjnych, w tym swoim głównym.  Za  to oczywiście jak najwięcej gadania o  sytuacji w Sejmie, okupacji sali sejmowej przez posłów PO i .Nowoczesnej, pełno komentarzy i wypowiedzi na ten temat.  I to przez większa część tychże informacyjnych programów.  Tak jakby polska opinia  publiczna  zajęta była  tylko i wyłącznie tym, co w Sejmie, który właśnie  zamiast dyskutować tedy kiedy trzeba, zamienia się w arenę pełną  anarchii. I  to jeszcze  popieraną przez główne  partie opozycyjne.  Jakie  partie  opozycyjne i ich siła, taka  opozycja?! Czyli marna i opierająca się na braku racjonalnych przesłanek w działaniach.  I jeszcze  te zapowiedzi protestów w  czasie Świąt  Bożego Narodzenia, Nowy Rok, święta Trzech Króli,  aż  do 11  stycznia 2016 r.  Tu nawet nie pomoże  ich zawołanie: „nie odpuścimy”!  Czego nie  odpuszczą?  Anarchii, działania z wyraźnym naruszeniem prawa.  A  nawet  właśnie, co koniecznie tu trzeba zaznaczyć-rozwalania demokracji.

Demokracja  realizuje się w  czasie dysput  w komisjach i na sali sejmowej. A  nie w  „okupacji”?! I w okupacji Sejmu?!  Ostoi demokracji?!  Jaki  jest w tym racjonalizm?

Na  szczęście  obszerne informacje o procesie i  znaczeniu tego  wyroku pojawiły się we „Wiadomościach” na TVP I (o 19:30) oraz  TVP Info (o  21:00, potem z  bardzo obszernym komentarzem o 23:06 i  wyjaśnieniem przebiegu sprawy i z wypowiedziami wielu osób zaangażowanych, czy związanych z tą sprawą oraz cały czas na „pasku”).

TVN i Polsat  całkowicie to pominęły, „oddając się okupowanemu bezprawnie Sejmowi”!  Po co? Jaki ma to sens poza robieniem beznadziejnego zamętu?!

Mecenas Lech Obara z Olsztyna wygłosił płomienną i wspaniałą mowę przed  Sądem  Apelacyjnym w Krakowie w  dn. 22 grudnia 2016 r. w swoim imieniu, imieniu Pana Karola Tendery, a także  Stowarzyszenia „Patria Nostra”, które  również z  wielkiego podziwu  godnym staraniem od wielu  lat walczy o dobre imię Polski. Koniecznie trzeba wspomnieć, iż  do sprawy przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich i doskonałe i wyważone przemówienie wygłosiła w dn. 22-12-2016 r. Mecenas Zuzanna Rudzińska-Bluszcz.

Oczywiście Pan Mecenas Lech Obara  zapowiedział skierowanie także w tej sprawie skargi kasacyjnej, bo „prawdy trzeba bronić do końca”-jak stwierdził.  A  Pan Karol Tendera po wyjściu z sali rozpraw zwrócił się do mnie bym koniecznie napisał o tym, iż  Pana Karol Tendera  prosił w listach  Pana  Donalda  Tuska i rządzącą na początku tego procesu Platformę Obywatelską”, by podjęły działania w  obronie dobrego, polskiego imienia”.

-Niech Pan napisze w moim imieniu, że nic nie zrobili. Nic i już!  Dopiero ja 95-letni, były więzień  Auschwitz przy szlachetnym wsparciu  Pana Mecenasa Lecha Obary i Pana Mecenasa  Szymona Topy z tej samej olsztyńskiej kancelarii, stowarzyszenia „Patria Nostra”  musiałem walczyć  o dobre imię Polski. O dobre imię wszystkich Polaków.  Przecież ja występowałem w imieniu Narodu Polskiego-zakończył.

Czy propagandowe media obchodzą prawdziwe sprawy Polaków? Propaganda, jak to propaganda, szybko  zakończy się porażką. Przecież prawda, tak ważna dla nas  wszystkich Polaków, mimo różnych przeciwności (Pan Mecenas Lech Obara oświadczył, że  walka trwała w sumie ponad 10 lat, bo takie sprawy są 3, a już w dwóch wniesiono skargi kasacyjne) i tak zwycięży.

 

       

                            Andrzej Dramiński










 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl