Na sali Sądu Apelacyjnego w Krakowie w dn. 22  grudnia 2016 r. czuło się napięcie i duże emocje. Rozpatrywano zarzuty apelacyjne powoda 95-letniego Pana Karola Tendery, byłego więźnia Auschwitz. Na portalu pozwanej „zdf.de”-drugiego programu niemieckiej telewizji publicznej ZDF (Zweites Deutches Fernsehen) w sierpniu 2013 r. użyto określenia: „polskie obozy zagłady” (polnische vernichtungslager) w odniesieniu do Auschwitz i Majdanka. Karol Tendera wystąpił z roszczeniem o naruszenie jego dóbr osobistych. Podkreślamy „jego Karola Tendery”. Ma to olbrzymie znaczenie jeśli chodzi o interpretację zapisu art. 23 kodeksu cywilnego oraz art. 24 kodeksu cywilnego, który  udziela ochrony w przypadku, gdy dochodzi do naruszenia dóbr osobistych. Art. 23  stanowi: „Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności...”. A  art. 24: „Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem...”. Już w tym miejscu zaznaczam, że zwrot z  art. 23 „...jak w szczególności...” oznacza, iż nie jest to katalog zamknięty. A  o to  toczy się w  polskiej doktrynie spór, czy można  zaliczać tu  takie wartości jak „tożsamość narodowa” i „godność narodowa”.  Dlatego te sprawy były tak trudne, z prawnego punktu widzenia. Po drugie ochrona z  art. 24 może  przysługiwać tylko wtedy, gdy dobro osobiste danej konkretnej osoby jest naruszone. Czyli nie może tu być kategoria „naród polski”, bo polskie prawo takiej kategorii,  przypadku dóbr osobistych, ochrony w ogóle nie udziela.

By lepiej zrozumieć zawiłość prawniczą tego sporu, to należy stwierdzić, że-zgodnie z dotychczasowymi poglądami prawników-było napisane” Pana Karol Tendera był więźniem polskie obozu koncentracyjnego w Auschwitz”-to tylko w takim przypadku polskie prawo z  art. 23 i 24 kodeksu cywilnego mogłoby udzielić ochrony. Profesor Maksymilian Pazdan stwierdził , że  judykatura i doktryna odkrywają ciągle nowe postaci dóbr osobistych.
Taki wyjaśnienie na początku jest bardzo istotne, by dobrze zrozumieć z  jaką materią  spotykał się  Sąd  Apelacyjny w Krakowie i jakie przyjął rozwiązania? Poza tym te  rozstrzygnięcia-jak Sądu Apelacyjnego-są  nowatorskie, jeśli chodzi o dotychczasowe orzecznictwo w Polsce, a także poglądy doktryny.

Tu w tym miejscu należy się  olbrzymie uznanie  radcy prawnemu Lechowi Obarze i radcy prawnemu Szymonowi Topa z Kancelarii Radców Prawnych i Adwokatów „Lech Obara i Współpracownicy” z Olsztyna oraz Stowarzyszeniu „Patria Nostra”, również z Olsztyna za podjęcie tego tematu, nieustępliwość i wytrwałość.

Do sprawy na etapie rozstrzygania jej przez Sąd Apelacyjny w Krakowie przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich. Mec. Zuzanna Rudzińska-Bluszcz popierając w pełni dotychczasowe  stanowisko występujących w imieniu Pana Karola Tendery prawników. Przemówienie wygłosiła także Mec. Monika Brzozowska z Krakowa reprezentująca ponadto 90-letniego AK-owca oraz Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej za kłamstwa w filmie „Nasze matki, nasi ojcowie”  wyprodukowany właśnie przez ZDF. Zaznaczyła, że gdyby znalazło się określenie „żydowskie obozy zagłady” przeproszenie miałoby inny charakter, znacznie szerszy. A przede wszystkim wystąpiono by o  miliardowe odszkodowania.
Sędzia Jerzy Bess przyznał przed ogłoszeniem wyroku, iż sąd podczas n

arady sędziowskiej (3 sędziów) długo zastanawiał się nad jego treścią.
W  wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z  dn. 22 grudnia 2016 r. sygn akt I ACa 1080/16 zawarto stwierdzenie: „nakazuje pozwanemu przeproszenie powoda, poprzez zamieszczenie w języku niemieckim, na portalu internetowym  HYPERLINK "http://www.zdf.de" www.zdf.de  (i pozostawienie przez okres 1 miesiąca), na stronie głównej w ramce wyboldowaną czcionką 14 pkt na własny koszt oświadczenia o treści: „Zweites Deutches Fernsehen, wydawca portalu internetowego www.zdf.de wyraża ubolewanie z powodu pojawienia się w dniu 15 lipca 2013 r. na portalu www.zdf.de w artykule pt. „Verschollene Filmschatze. 1945. Die befreiung der Konzentrationslager”, nieprawdziwego i fałszującego historię Narodu Polskiego określenia, sugerującego, jakoby obozy zagłady w Majdanku i Auschwitz został wybudowane i prowadzone przez Polaków i przeprasza Pana Karola Tenderę, który był więziony w niemieckim obozie koncentracyjnym, za naruszenie jego dóbr osobistych w szczególności tożsamości narodowej (poczucia przynależności do Narodu Polskiego) i jego godności narodowej.”

Od razu zostały podane ustne motywy powyższego rozstrzygnięcia: „na wstępie sąd  chciałby podkreślić, że orzekamy w oderwaniu od politycznych  ocen, a także  wypowiedzi polityków dotyczących tej i innych spraw. Nie  dokonujemy też ocen i hipotetycznie ocen w sporach w innych krajach.  Sąd  dokonuje  autonomicznej  oceny niniejszego zdarzenia na gruncie prawa cywilnego, a  konkretnie w zakresie wykładni art. 24 kodeksu cywilnego.
Art. 23 i 24  kodeksu cywilnego mówi o dobrach osobistych.  Katalog tych  dóbr  jest  otwarty.  Wbrew twierdzeniom strony pozwanej,  sąd  po pierwsze:  uważa, że  takie wartości  jak godność człowieka, tożsamość  narodowa, godność narodowa mieszczą się w katalogu dóbr osobistych.  To jest pierwsze stwierdzenie, które sąd  podziela.  Kolejny element  związany ze sprawa to jest to, czy w niniejszym postępowaniu zaszła tzw indywidualizacja, to znaczy, jeśli doszło do naruszenia dóbr osobistych pewnej grupy, w  tym zakresie narodu, poprzez  sformułowania „polskie obozy koncentracyjne”, czy  powodowi służy  legitymacja czynna, a  służyłaby mu tylko wtedy, gdybyśmy uznali, że  te sformułowania też  obrażają  uczucia, dobra konkretnej osoby jaką jest powód. O ile tak, to jest to rzecz  wyjątkowa.  W  tym zakresie w związku zarzutami strony pozwanej sąd  jeszcze  raz chce podkreślić, za sądem I instancji, że w naszym odczuciu tożsamość i godność narodowa, jak już wskazano należy do dóbr chronionych. Zaś w przedmiotowej sprawie został spełniony wymóg indywidualizacji naruszenia albowiem, co najważniejsze, powód był więźniem obozu w Auschwitz, jest osobą narodowości polskiej i w sposób bardzo aktywny bierze udział w przeciwdziałaniach, aby pamięć o tragedii obozów koncentracyjnych zachowała się i nie było trwale oszczerstw i oskarżeń na ten temat.  Zawarte w zapowiedzi filmowej polskie obozy zagłady Majdanek i Auschwitz musiało dotykać powoda jako jednostki, który jako więzień przebywał w jednym z tych obozów koncentracyjnych zlokalizowanych w okresie II  wojny światowej na terenie okupowanej Polski. Powód był osadzony w obozie w Oświęcimiu w latach 1943 i 1944. Zdaniem sądu nie jest tak, że  każdy członek narodu polskiego może się czuć urażony tego typu sformułowaniem, natomiast powód, który przeszedł przez gehennę  obozu w  Auschwitz poprzez takie sformułowanie i z ofiary staje się sprawcą. Przesądzając kwestię indywidualizacji, przechodzimy do kwestii następnej związanej z tym, że  dobra  każdej osoby, której dobra zostały naruszone do żądania usunięcia skutków naruszeń.
W  tym zakresie sąd miał na uwadze fakt, że powód był przepraszany przez stronę pozwaną trzykrotnie. Pierwsze

to było, te pisma w którym stwierdzono, że  pozwana żałuje że treść uraziła zważywszy, że w dniu 15 sierpnia 2016 r. zostały sformułowane przeprosiny, pozwany złożył jeszcze raz ubolewanie, że uczucia moc  zostały urażone, za co przeprosiliśmy. Sąd również miał na względzie tę obszerną wypowiedź, gdzie na stronie internetowej powiedziano, że oczywiście chodziło o niemieckie obozy zagłady, jak już wcześniej stwierdziliśmy „żałujemy tego nieuważnego, nieprawdziwego i błędnego sformułowania, przepraszamy wszystkie osoby, które czują się urażone przez te w swoich uczuciach.  Dzisiaj najważniejsze, czy  to sformułowanie „wszystkie osoby”, również jakkolwiek obejmujące powoda, może dać mu satysfakcję? Zasadą jest przy naruszeniu dóbr osobistych, że o ile doszło do naruszenia dóbr osobistych w konkretnym komunikatorze, to w tym komunikatorze mają być zamieszczone przeprosiny. W  związku z tym „wszystkie osoby” nie jest adekwatne do przeproszenia konkretnej osoby. Mówiliśmy o tym i próbowaliśmy odróżnić sferę publiczną od prywatnej, skoro w tej sprawie sąd  uznał, że  powód  został urażony, ale w tym procesie należą się wszystkim innym osobom, ale w tym procesie konkretnie powodowi imiennie. Dlatego też ta formuła zaaprobowana przez Rzecznika Praw Obywatelskich jest formułą jak najbardziej racjonalną.  Tym bardziej, że  to sformułowanie ukazało się w wyniku tego procesu, zgłoszonego żądania i dopiero na tym etapie strona  zareagowała  taki sposób i dlatego powinny być przeprosiny imienne”.

Wyrok ten w dniu ogłoszenia jest orzeczeniem prawomocnym.
Treść przeprosin, a jakże, ukazała się, ale nie na stronie głównej, głęboko ukryta na jednej z kolejnych z podstron.
-Jest to wyraźne niewykonanie wyroku polskiego sądu przez telewizję ZDF, ponieważ treść przeprosin nie została zamieszczona na jej głównej stronie internetowej-stwierdził mec. Lech Obara. –Tym samym wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie nie został w pełni wykonany. Stanowi to kolejną próbę manipulacji i uniknięcia odpowiedzialności przez największą niemiecką stację telewizyjną".
Dodaję, że przeprosiny nie ukazały się na głównej stronie portalu internetowego, lecz jedynie opublikowano tam odnośnik z logo ZDF i tytułem "Przeprosiny Karola Tendery". Dopiero po kliknięciu w ten element graficzny internauta może dotrzeć do treści przeprosin. Po otwarciu odnośnika przeprosiny zostały opublikowane w formie grafiki; z tego powodu tekstu przeprosin nie można odnaleźć z poziomu wyszukiwarek internetowych. Przeprosiny zostały poprzedzone komentarzem stanowiącym próbę umniejszenia winy i przerzucenia całej odpowiedzialności na francusko-niemiecką stację telewizyjną ARTE".
Radca prawny Lech Obara podał, że rozpoczyna "dochodzenie praw Karola Tendery na gruncie prawa niemieckiego, tj. § 888 Zivilprozessordnung (ZPO) - niemieckiego
Pan Karol Tendera powiedział mi po wyjściu z  sali sądowej, że  załatwił sprawę, której nie podjął mimo jego korespondencji były premier Donald Tusk i ówcześnie rządząca partia.

-To ja, były więzień doprowadziłem, że  sprawa stała się publiczna i Niemcy muszą mnie przepraszać-podkreślał były więzień Auschwitz.

Warto dodać, że już po wyborach 2015 r., w lutym br. Ministerstwo Sprawiedliwości wystąpiło z projektem wprowadzający do polskiego prawa nowe przestępstwo: publicznego i wbrew faktom przypisywania polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialności lub współodpowiedzialności za zbrodnie III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciw ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne - za co groziłaby grzywna lub do 3 lat więzienia. Taka kara groziłaby za "rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni". Nie byłoby przestępstwem popełnienie tych czynów "w ramach działalności artystycznej lub naukowej". W projekcie zapisano, że chodzi o umożliwienie wytaczania procesów cywilnych, m.in. przez IPN czy organizacje pozarządowe, za używanie słów typu "polski obóz".

Projekt od dłuższego czasu jest w Sejmie.  Może  teraz prace ruszą  szybko i skutecznie, skoro niemiecka stacja  publiczna ZDF nie chce w pełni i dokładnie wykonać  wyroku?

I jeszcze  jedna, bardzo istotna rzecz. Pana Karol Tendera ma 95 lat. Dlaczego telewizja niemiecka nie  chce nakręcić z jednym z ostatnich, żyjących świadków Auschwitz reportażu? Czego się boi? Czy to nie byłyby najlepsze i najwłaściwsze przeprosiny ze strony II programu niemieckiej telewizji publicznej ZDF?


 

                            Andrzej Dramiński


 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl