-Niemcy mają przepisy, które zabraniają krzyżowej własności, jeżeli ma się na rynku jednego medium pozycję dominującą. To samo dotyczy rozwiązań francuskich, gdzie jest prawo silne broniące kapitał francuski-mówiła posłanka PiS Barbara Bubula podczas ostatniego posiedzenia sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu.

Komisja zebrała się, aby rozmawiać o możliwości podjęcia kroków prawnych, które będą regulować obecność zagranicznego kapitału w polskim rynku medialnym. W trakcie dyskusji głos zabrali posłowie i posłanki z sejmowej opozycji. Zaskakujące wystąpienie miała Iwona Śledzińska-Katarasińska z PO:

-Konia z rzędem temu, który wykaże, że w lokalnej gazecie widzi niemieckie wpływy. Nie bawię się w szukanie niewidzialnego. Po prostu czytam i szukam gazety, która jest szybka, rzetelna i daje mi informacje. Co mnie obchodzi, czy ta informacja powstaje, dzięki temu, że niemiecki koncern w to zainwestował, a tutaj są polscy dziennikarze i polska spółka? Czy naprawdę, coś wam się stało? Nie jestem w stanie zrozumieć takiego podejścia. Tak jakbyśmy żyli w różnych rzeczywistościach. Żyjecie w Polsce, której ja nie znam i nie chcę znać. To jest straszne!

A skąd to wie? Czy są jakieś badania na ten temat? Kto je robił i kiedy? I co z nich dokładnie wynika? Tego już nie dowiedzieliśmy się.

Spokojnie, żyjemy w tej samej rzeczywistości. W  tej chwili nawet takiej, że okupuje się salę sejmową. Zamiast normalnie i w cywilizowanej formie dyskutować. Skąd taka nerwowość wśród opozycyjnych ław? A może chodzi o obalenie demokratycznej większości siłą, okupacją, przemocą? I to jest ta inna, (bliska już?) rzeczywistość?

Swoje obawy tematem dyskusji wyraziła także posłanka Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielgus.

-Co Was tak niepokoi, w sytuacji mediów publicznych?-pytała. - Skąd to spotkanie, gdzie jest ten niepokój? Przed czym chcecie zabezpieczyć obywateli?

A Kamila Gasiuk-Pihowicz, także z .Nowoczesnej pragnęła uzupełnienia swojej wiedzy:

-Chciałabym się dowiedzieć, jakie badania potwierdzają wpływ własności na treści prezentowane przez dany podmiot. Jeżeli widzicie taką korelację, to na jakiej podstawie ją widzicie: czy na podstawie badań czy osobistych podejrzliwości, węszenia spisków czy wrogów? Chcecie podporządkować sektor medialny rządowi. Chcecie uderzyć w niezależne media i zlikwidować pluralizm tych mediów, aby stały się rządowe. Tego boją się totalitarne partie, które boją się kontroli.

Na wątpliwości pań, odpowiadała Barbara Bubula.

-Dyskusja nt. udziałów własnościowych w mediach i stanu koncentracji własności to normalna dyskusja, która odbywa się w każdym demokratycznym kraju, a my dopiero po wielu latach taki temat podejmujemy. Nie jest prawdą, że wynika to z obsesji, to jest normalne podejście, które cechuje każdy rozumny parlament, każdy demokratyczny kraj, dlatego że przepisy dotyczące zapobieganiu koncentracji własności ale również koncentracji opinii jakie są prezentowane przez media danego kraju jest przedmiotem troski ustawodawstwa wielu państw.

I wcale nie o to nam chodzi, że to mówiła posłanka PiS.  Jak widać opozycyjne posłanki wypowiadają się w sprawach, których do końca nie znają i gdzie najpierw powinny postarać się o rzetelne informacje, a może przeprowadzić badania (sic?), dopiero potem tak autorytatywnie wypowiadać się.

Bo  powyższa  wymiana zdań (bo nie argumentów, gdyż tych opozycji zabrakło) pokazuje, że w  Sejmie często symuluje się dyskusję, a nawet szuka tej innej rzeczywistości, której nie ma. Po to by tę  dyskusję od razu...utrącić.

A  od problemów nie da się uciec. Okupacja  sali sejmowej i mównicy marszałka jest najgorszym wyjściem. I tak naprawdę chowaniem głowy w piasek.

Spróbujmy odwołać się do argumentów.

Ja powołuję się na przykład „Gazety Olsztyńskiej”, wydawanej w Olsztynie, który najlepiej znam. Znaczenie ma, gdzie ona była wydawana i  jest  wydawana. Warmia, nieco więcej niż 4 tys. kilometrów kwadratowych jako kraina historyczna (a  dokładnie dominium biskupa warmińskiego, jedna trzecia rzymskokatolickiego biskupstwa, która miała dawać utrzymanie dla biskupa, bo dookoła było państwo krzyżackie) najdłużej  należała w swej historii do Polski, bo od 1466 do 1772  r., prawie 306 lat (mowa o terytorium od Fromborka na północy po Gietrzwałd i Olsztyn na południu i dalej na północ zagarniając Lidzbark Warmiński, Reszel aż po Braniewo-tu słynne Hosianum, Kolegium Jezuitów). Naturalnym było, iż w  południowej jej części mówiło się po polsku. Te proporcje zaczęły się zmieniać z  chwilą  budowy koszar i kolei w Prusach Wschodnich, gdyż napływała protestancka ludność z centralnych Niemiec. W 1873 r., ponad sto lat, gdy Warmia znalazła się w niemieckich rękach po I zaborze Karol Wilhelm Horn, naczelny prezydent prowincji Prusy wydał postanowienie, iż odtąd językiem nauczania będzie język niemiecki. Nauczycielom w ogóle zabroniono posługiwać się polskim. Wyrugowanie polskiej mowy? Z  tym nie mogli zgodzić się Warmiacy-Polacy. Znaleźli dojścia, pieniądze (nieoceniona pomoc z Wielkopolski) i 25 marca 1886 r. w Gietrzwałdzie w domu Andrzeja Samulowskiego wydrukowany próbny numer. Gazeta zaczęła wychodzić na stałe od 16 kwietnia 1886 r. (w tym roku minęło 130 lat!). Była pismem katolickim, mocno akcentowała polskość Warmiaków, ich wspólnotę narodową, historyczną i kulturalną z ludnością pozostałych ziem polskich: „my tu na Warmii nie mamy swego polskiego organu prasowego, byśmy mogli poważny głos podnieść, albo jaką  skargę polityczną wytoczyć”. Walczyła wciąż o język polski na Warmii. Jej redaktorzy uważali, iż tyle polskości ile lud mówi i modli się po polsku. Pod winietą drukowano: „Ojców mowy, ojców wary-brońmy zgodnie: młody, stary”. Wychodziła bez przerwy 53 lata do 31 sierpnia 1939 r., gdzie w tym numerze Seweryn Pieniężny-junior, ostatni, przedwojenny redaktor opublikował artykuł „Bez trwogi Bracia!”. Gestapo wkroczyło 1 września 1939 r., zniszczyło przygotowany numer. Budynek kazano od  razu rozebrać, jako miejsce hańby. Kolejną „Gazetę Olsztyńską” zaczęto wydawać od 6 kwietnia 1970 r. (poprzednio „Głos Olsztyński”), a pod winietą umieszczono „Proletariusze wszystkich krajów łączcie się!”. Inne to były czasy, inna gazeta, ale  dużo pisano o przeszłości, o historii tej pierwszej gazety. W 1986 r., czyli w 100-lecie, na Targu Rybnym odbudowano Dom Gazety Olsztyńskiej. I napisem „Gazeta Olsztyńska” wita mieszkańców i turystów.

Lata 90-te XX wieku to lata przełomu. Była szansa na przejęcie „Gazety Olsztyńskiej” przez spółdzielnię samych dziennikarzy, ale niech to opiszą ci, którzy byli w to zaangażowani. Gazeta, jak inne tytuły regionalne trafiła w ręce  kapitału niemieckiego, a konkretnie Verlagsgruppe Passau, do której należy Polska Press (dawniej Polskapresse).

Uroczystość na cmentarzu komunalnym w Olsztynie 2 lata temu, gdzie pochowano Seweryna Pieniężnego-juniora i wielu innych Warmiaków z jego rodu i innych, nieustających w obronie języka polskiego. Mówię wtedy o ich niezłomności i odwadze. Odwołuję się do 5 Prawd Polaków, które uchwalone na Kongresie w Berlinie 5 marca 1938 r. miały, tu na Warmii  olbrzymie znaczenie:

1. Jesteśmy Polakami

2. Wiara Ojców naszych jest wiarą naszych dzieci

3. Polak Polakowi bratem;

4. Co dzień Polak Narodowi służy

5. Polska Matką naszą, nie wolno mówić o Matce źle.

 

Polska społeczność w Niemczech niebawem zda egzamin z tych wartości, przyjmując je za swoje. Prawdy Polaków spod Znaku Rodła, jak wówczas oznajmiono, „nie z rozumu mędrców wielkich się wywodzą, ale z najprostszych serc Ludu Polskiego wydobyte są” i zostały skierowane „do wszystkich serc polskich w świecie”. Prawdy Polaków spod Znaku Rodła proklamowane przez naszych przodków na Kongresie Polaków w Berlinie 6 marca 1938 r. jako katechizm narodowy, „mały dekalog” polskości, stały się ogólnonarodowym dobrem, swoistym depozytem i międzypokoleniowym testamentem.

Odwołują się one do najważniejszych dla Polaków wartości: narodu, wiary, braterstwa, służby, ojczyzny.

Czytam następnego dnia w „Gazecie Olsztyńskiej” sprawozdanie, jest o poświęceniu Polaków, ale o 5 Prawdach Polaków...ani słowa! Po prostu pominięto, tego nie było na cmentarzu, choć przecież  na pewno było. Bo sam wiem o tym najlepiej. Czyja cenzorska łapa je wycięła?  Albo, kto i w czyim imieniu wydał polecenie by o tym nie pisać? Kto cenzuruje na terenie Polski polskość i tak ważne zasady dla w s z y s t k i c h Polaków?  Czy kapitał ma decydować, że  jednak będziemy się  łapali półprawd, niepełnych praw, czy zapominali o tak ważnych sprawach dla nas Polaków tu i teraz?  Od  razu opisałem tę  sytuację na łamach miesięcznika SDP „Bez Wierszówki”. I żadnej reakcji. Z  niczyjej strony. Tak jakby nikt tego nie widział!

Szanowne opozycyjne posłanki!  Oczywiście są  to  nowocześnie redagowane  lokalne pisma, będące własnością niemieckiego kapitału. Ale  czy zawsze  jest  to: 1.szybka i 2.rzetelna informacja?  Bo są bardzo poważne wątpliwości!

Posłanka Bubula w trakcie obrad Komisji Kultury odniosła się do raportu autorstwa KRRiT, który powstał jeszcze za poprzedniej władzy, co wyklucza jego upolitycznienie:

-Parlament Europejski i inne instytucje europejskie zaniepokojone były i są brakiem przepisów dotyczących nadmiernej koncentracji i ochrony przed monopolem. Kraje starej Unii mają bardzo silne przepisy chroniące pluralizm w mediach. Nasze spotkanie pokazuje zakres problemu, jest pierwszym krokiem, abyśmy się zastanowili, jakie rozwiązania europejskie byłyby dla nas najlepsze i które możemy przyjąć.

Właśnie, może byśmy się najpierw zastanowili, niż mówili bez zastanowienia?! Może zamiast  okupacji sal sejmowych, czy wychodzenia na ulicę, najpierw podyskutujmy, ale z właściwym profesjonalizmem.

Chyba, że sami nie rozumiemy otaczającej nas rzeczywistości i działamy na oślep. I byle jak? Ale  czy sprawy Polaków mają być tak traktowane? W imię czego?

 

                            Andrzej Dramiński





 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl