Sobota 04 lutego i niedziela 05 lutego 2017 r. Dwie prywatne stacje telewizyjne na czołówkach „wybijają” w sobotę jeden  temat:  jak to Prezydent Sopotu jest czuły, empatyczny i rozumie niezwykle ciężką  sytuację dzieci z Aleppo. Ma się rozumieć w Syrii.  Wyraził chęć zaproszenia 10 z  nich do cudownego bałtyckiego kurortu. A  ten wstrętny rząd odpisuje, i to dopiero ponoć po miesiącu,  sztywno i nieludzko, że  najpierw trzeba spełnić jakieś procedury.  Wniosek, który  znowu jest „wybity”, czyli prosto mówiąc  podkreślony, iż ten obecny rząd jest nieludzki, na czyjeś  zamiary ofiarowania dobra odpowiada zimno i formalnie. Co to za rząd?  Takie pytanie płynie wręcz z ekranu. Czyli opierając się na  zwykłych ( ma się rozumieć), normalnych uczuciach każdego przeciętnego człowieka (i Polaka zapewne) ten rząd to jakieś nieczułe sztywniaki. Nie rozumiejące niczego. A przede wszystkim nie chcą  się przychylić do tak przecież humanitarnego zamiaru Prezydenta Sopotu, jakim jest  zaproszenie i sprowadzenie do Polski 10 syryjskich maluchów. Jaki to obciach i wstyd?  Co ten rząd  sobie myśli?  A  co znowu napiszą o tym polskim rządzie za granicą? Przecież  jak ten obecny rząd nie chce pomagać, to Polacy jako tacy (tu zupełnie przypadkowy rym-proszę wybaczyć) nie mogę  spełniać  szlachetnych przecież  zamiarów, bo ten rząd...

No właśnie: „co ten rząd”.  Odpowiedział na pytanie  Prezydenta Sopotu dopiero po 30 dniach!  Tu taka szlachetność, a  tu czekanie do ostatniej chwili. I żadnego entuzjazmu dla szlachetności i zrozumienia ludzkich najgłębszych potrzeb.

I  tak płynie ta zgrabna, co w pełni fałszywa  narracja.  Tu  dobry prezydent, a tu ten przecież-między wierszami-beznadziejny rząd. I co gorsza, bo nie rozumiejący  podstawowych potrzeb dzieci.  Które pod bombami, kulami, ledwo przeżyły. I teraz je zostawić? I znowu ta narracja, że  trzeba wyciągnąć  rękę, pomóc i  wesprzeć tych, którzy są w potrzebie. A  szczególnie, że  chodzi o  dzieci i to z dalekiej, ale przecież bliskiej Syrii. Bo tam  wojna, a  kto jak kto,  to  Polacy to świetnie  rozumieją, sami tak boleśnie wojnami, sami wojnami przecież tak okrutnie doświadczeni.  A  ten rząd nic z tego nie rozumie. Zamiast się  przychylić od razu i cieszyć, jak to polski samorząd, niezależny i dobry chce pomagać, nie potrafi odpowiedzieć na takie zawołanie dobra. Słowem samorząd  jest  dobry, a  ten rząd  jest „be”.  I  oko w kierunku  widza. Czy państwo sami tego nie widzą?  Samorząd  chce  pomagać,  widzowie też po stronie  samorządu (kto nie chce odpowiedzieć na apel o opiekę nad biednymi dziećmi?), a ten rząd?  Z  tego, co płynie z ekranu odpowiedź jest prosta. Ten rząd nie potrafi rządzić?  No bo jak nie rozumie  potrzeb dzieci wojny, to czy ten rząd cokolwiek w  ogóle rozumie? I znowu oko do widzów.  Widzicie jaki mamy rząd w tej Polsce?  Podkreślenia wymaga „jaki” i „w tej”.  Bo my jesteśmy inni, lepsi, empatyczni, rozumiejący  potrzeby innych.  I  już  zupełnie „ z tyłu głowy”  pytanie:  czy takiego nieczułego,  beznadziejnego rządu nie należało by  jak najszybciej zmienić?  I znowu to pytanie „z  tyłu” (może jak z  tyłu  głowy, to tam gdzie nie ma mózgu): proszę państwa, to kiedy nowe  wybory? Oby jak najszybciej, bo tego beznadziejnego rządu (podaliśmy przecież jednoznaczne wyraźne przykłady) nie można przecież  zdzierżyć? Można prawie powtórzyć za „klasykiem gatunku”: ten rząd jest tak beznadziejny, że  musi odejść?  Rozumiecie?  Musi odejść?  Tak mają  myśleć  widzowie, a to przecież potencjalni wyborcy.

I  widzicie jak łatwo „zarazić”  widzów” szlachetną ideą (sic!)  jak najszybszych wyborów i jak najszybszej zmiany obecnego, bezdusznego rządu. Niech nie psuje nam naszej znakomitej opinii (za  okres poprzednich  8 lat!) opinii?

I tak można by jeszcze z przeproszeniem „lać  wodę” o biednych dzieciach z Aleppo, którym oczywiście  trzeba pomóc, a  wybawieniem jest zaproszenie Prezydenta Sopotu, gdyby nie jedno „ale”?

A  gdzie szczególna  staranność  dziennikarska?  Gdzie  wreszcie  trzeźwa  ocena i samego zaproszenia i tego, co się za tym kryje naprawdę?  O nie. Nic  z tego.  Ponieważ Prezydent Sopotu zaprasza  dzieci z  Aleppo, a rząd  formalnie i sztywno odpowiada, to znaczy, że tak musi być. Czy dziennikarz ma się wtrącać  do szlachetnej akcji?  Nic  jak tylko ma ją popierać. Bo jest przecież  korzystna dla biednych dzieci, chodzi o wyrwanie ich z teatru  wojny, a  to już prawdziwa ulga. No i jeszcze  jedno.  To dziennikarze są  bohaterami, bo są  czuli, obiektywni i przede wszystkim, a  o to tu chodzi w tej całej sprawie, wystarczająco empatyczni. „Wystarczająco empatyczni” oznacza, że  rozumieją  potrzeby dzieci wojny. I trzeba im pomóc jak najszybciej i popierać Prezydenta Sopotu.  

I w  tym całym zamieszaniu nikt już nie patrzy na to, czy może w tym „praniu mózgów” nie chodzi o przynależność partyjną Prezydenta Sopotu i tak zwaną  opcję polityczną obecnego rządu? A może  to tylko taka hucpa, by znaleźć  jeszcze  jeden sposób by dowalić  temu nieczułemu rządowi, który jak śmiał zainicjować akcję „500 PLUS”? My im jeszcze pokażemy?

To w sobotę 04 lutego. A w niedzielę 05 lutego?  Najpierw w  „Panoramie”  wali się bez ogródek jak to zamanipulowano informacją z zaproszeniem dzieci z Aleppo do Polski, a nawet konkretnie do Sopotu. Bo Prezydent Sopotu wcale nie napisał o ile dzieci chodzi.  Jego list  wystosowany do polskiego rządu był na tyle ogólnikowy, że nie można było spodziewać się innej reakcji, jak tylko właśnie takiej, z  powołaniem się na procedury. Pokazano Janinę Ochojską z Polskiej Akcji Humanitarnej, że żadne z tych syryjskich dzieci nie jest pozostawione samo sobie, bo ma bliższą albo dalszą rodzinę. I  teraz w tej delikatnej przecież materii  wydało się, że  tak naprawdę, to  chodziło  o  leczenie dzieci, a  nie  tylko sam  przyjazd, czyli „wyrwanie dzieci z teatru wojny”. A  jeśli chodzi o leczenie, to trzeba spełnić już inne warunki o czym Pan Prezydent w  ogóle nie wspomniał.  Posłanka  Kukiz 15  stwierdza, że w  ogóle nie wiadomo o co Prezydentowi Sopotu chodziło?  Z  nagrania, które pokazuje  jedna z tych prywatnych stacji wynika, że tu w tej sprawie, to chodzi o dobro beneficjentów (czytaj dzieci z  Aleppo w Syrii), a nie robienie z  tego  politycznej sprawy. I ci sami dziennikarze  z  soboty tych samych stacji pokazują takie nagrania, ale już tak nie najeżdżają na rząd.  Tylko mówią, że pojedzie tam Polska Misja Medyczna, zbada sprawę. Czyli nie ma gwałtu, trzeba to załatwić spokojnie. A  przede wszystkim delikatnie.  I  ci sami dziennikarze, jakby sami nic z tego nie rozumieli „puszczają”  wypowiedzi, iż najgorszą sprawą  dla  dzieci z Aleppo  jest w ogóle wyrywanie ich z własnego środowiska (mimo, że  jest zagrożone, ale zawsze są u siebie).

I z  afery antyrządowej zrobił się wielkim klops.  A  Polska Misja  Medyczna pojedzie tam by sprawdzić jak może pomóc tam na miejscu. Bo okazuje się, i w niedzielę jest to oczywiste, że tym nieszczęśliwe dzieci należy wspierać tam, a nie „ciągnąc” je na siłę  do Polski, a konkretnie do Sopotu.

I  tu jeszcze  odniesienie do dziennikarzy. Atakowanie rządu i jego rzekomej bezduszności w świetle tego, jak wygląda  ta sprawa  było kompletnie nie na miejscu. To właśnie było  bezdusznością i brakiem zrozumienia sytuacji.  Chociaż z drugiej strony każdą  sytuację należy wykorzystać by  dołożyć temu rządowi?! Ale żeby samemu narażać się na śmieszność, a przede wszystkim brak kompetencji? Brak kompetencji dziennikarskiej.

Tak na marginesie.  Właśnie Polska  świadczy olbrzymią  pomoc dla  wielu  biednych narodów i społeczeństw.  W   żadnym programie nie było o tym ani słowa o roli Kościoła.

Pomysł na „dowalenie władzy” jest bardzo prosty.  Piszmy listy jak to trzeba pomagać (i tu i tam zapewne), a potem wystarczy szydzić z odpowiedzi. A  to, że biednych ludzi, a  w tym wypadku dzieci w Aleppo, będące naprawdę w niezwykle trudnej sytuacji życiowej  nie w pełni dotyczy. Ale, co to kogo obchodzi? Bo części dziennikarzy na pewno.

 

                        Andrzej Dramiński

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl