Kolega Jacek Wegner miał w klubie Roninów w poniedziałek 25 marca, w SDP przy Foksal wieczór autorski na temat swej książki „Rzeczpospolita. Duma i wstyd”. Udział wzięli znakomici paneliści: profesor Andrzej Nowak i Bohdan Urbankowski. Przebywając dziś za granicą nie mogę skorzystać z zaproszenia kolegi do głosu w dyskusji. Ale prowadzimy z Wegnerem burzliwe życie umysłowe na tym portalu. Odezwę się więc tutaj odpierając jegoostatnie zarzuty, a pasujące do tematu dumy i wstydu.

 

Jak pisze Wegner: „dla jednych realistyczne jest to, co daje konkretne, wymierne korzyści materialnie czy prestiżowe, dla drugich znów wewnętrzna niezależność i honor. To, co dla mnie jest realistyczne w danej chwili dziejowej – teraz dodaję: chronienie imponderabiliów narodowych przed plugawieniem - Kłopotowskiemu może się wydawać naiwnie nierealistyczne…” Kto je splugawił? Mazowiecki, pierwszy niekomunistyczny premier III RP, Andrzej Wajda najbardziej znany na świecie polski artystysta, i chyba ja na skromną doczepkę w tak dostojnym gronie plugawiących.

A jednak niekiedy za dumę trzeba płacić wstydem. Oto przykład:

Dla godnościowej walki jest pewna granica. To potrzeba zachowania materialnego nośnika godności. Konkretnej jednostki ludzkiej. Rodziny. Narodu. Kiedy zabraknie substancji biologicznej, godność można sobie w buty wsadzić. Czasem trzeba poświęcić nawet sporo tej substancji dla zachowania reszty – tylko ile? Wystarczy stolicę kraju, jak w powstaniu warszawskim? A może całe państwo? Do historii przeszło przemówienie sejmowe ministra Becka 5 maja 1939 roku. Odrzucił ustępstwa wobec III Rzeszy za cenę „honoru”. Z jego strony była to retoryka, jednak posłowie i naród bił mu brawo. Szkoda ludzi honoru oklaskujących śmierć własną i swojego państwa, chociaż sami sobie zgotowali ten los. Nie musiało tak być.

Program wyjścia z pozornie beznadziejnej sytuacji Polski w roku 1939 podał Piotr Zychowicz w książce „Pakt Ribbentrop –Beck”. Udowadnia, że należało zawrzeć przejściowy sojusz z III Rzeszą przeciw ZSRS a pod koniec wojny przejść na stronę państw zachodnich, jak np. zrobiły to Włochy, czy Rumunia. Była to szansa stworzenia federacji środkowo-europejskiej od morza do morza pod kierunkiem Polski. A więc powód dumy z II Rzeczpospolitej, tylko najpierw należało najeść się wstydu za sojusz z Hilterem. Czyli „splugawić narodowe imponderabilia” ujmując rzecz w prozie poetyckiej kolegi Wegnera.

Tezy Zychowicza wywołały burzę, lecz dały podstawę racjonalnej dyskusji, gdyż są bogate i starannie udokumentowane, jak na publicystę. Skoro było korzystne wyjście z ówczesnej, pozornie beznadziejnej sytuacji, tym bardziej musi być dzisiaj, gdy jesteśmy w lepszym położeniu. Ponawiam więc wezwanie aby Jacek Wegner podał nie tyle ogólnikowy program „naprawy naszej Rzeczpospolitej”, a konkretny dojścia III RP do poziomu suwerenności, jaki miała II RP.

Dopiero w sytuacji pełnej suwerenności Polski ani politycy, ani artyści, nie musieliby chodzić na przykre kompromisy, jak Mazowiecki i Wajda. Ich postępowanie – pisze Wegner – owszem, szkodzi moralności publicznej, ale w zamian przynosi korzyści też publiczne. W wypadku Wajdy było to dźwiganie wysokiego poziomu artystycznego filmu i teatru kosztem pewnych przekłamań historycznych. A wyobraźmy sobie kulturę PRL bez Wajdy – jakież zubożenie! Zaś Mazowiecki starał się zachować integralność terytorialną Polski, gdy w 1989 roku mówił Gorbaczowowi w Moskwie że sojusz polsko-radziecki jest nadal aktualny. Mówił tak, gdyż granica na Odrze i Nysie jeszcze nie była wtedy gwarantowana przez Zachód. Natomiast nie bronię zachowania Mazowieckiego w okresie stalinizmu.

Godność to nie tylko wizerunek w oczach własnych człowieka godnego, ale także w cudzych. Niech da do myślenia Wegnerowi, że w klasyce kina symbolem walki z hitleryzmem narodów Europy Środkowej jest ... Czech z narodu, który bez wystrzału oddał Hitlerowi niepodległość i godność. Czyli Victor Laszlo w filmie „Casablanca”. A nie Polak, który dla „honoru” rzucił na stos własny naród i państwo.

Krzysztof Kłoptowski


 


 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl