-Do tej pory żaden z samorządów nie wprowadził transparentnych i czytelnych zasad zarządzania finansami takich, żeby ludzie wiedzieli czy gmina jest zadłużona-podkreśla dr hab. Andrzej J. Kozłowski, specjalista do spraw samorządu i zarządzania instytucjami publicznymi Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie.

-Wobec tego nikt nie wie: na ile jest zadłużona, u kogo jest zadłużona, kto ile zarabia-dodaje profesor WSPol. I dodaje: -Informacje te są umiejętnie ukrywane.

Temperatura dyskusji w sprawie samorządów zaczyna powoli rosnąć.  Tym bardziej, że podkręcają ją politycy i to z każdej strony. Na sobotnim „Marszu Wolności” na Placu Konstytucji Grzegorz Schetyna z Platformy Obywatelskiej zapowiadał nawet  zwycięstwo w  wyborach samorządowych jesienią 2018 r.: „Jeżeli zbudujemy skuteczną opozycję, to wygramy wybory samorządowe”. Ha! I trudno mu się dziwić. Po sromotnie przegranych parlamentarnych, to wygląda na istotną szansę na wykazanie się.

PiS włożył kij w tryby, gdy ogłosił, iż najwyższy czas by wprowadzić kadencyjność wójtów, burmistrzów, radnych. „Totalna opozycja”  tylko na to czekała by się od razu przeciwstawić (zgodnie z tym, co sama oświadczyła, jak „totalna” to w czambuł potępia, co rządowe i już!). W takiej sytuacji trudno dyskutować o tym, jak działa samorząd i co należy zmienić bądź ulepszyć?  Niestety można się obawiać już  teraz, że w ferworze samorządowych bojów nie będzie żadnej konkretnej rozmowy o sprawach samorządu.

Samorząd zupełnie niezgodnie z  jego założeniem stał się „partyjny”.  Czyli podstawowym kryterium nie jest udział w tym publicznoprawnym zarządzaniu najaktywniejszych obywateli, takich, którzy mają najlepsze pomysły i chcieli by je realizować, ale „kto z jakiej partii”.  Czyli nie mądrzy i najaktywniejsi, ale w pierwszym rzędzie, ci z  partyjną łatką.  Opozycja tak się broni, bo skoro straciła  miejsca w parlamencie, to  stara się  je  odzyskać na „samorządowym gruncie”.  A  w  Szczytnie tam gdzie policyjna szkoła mieszkańcy narzekają, że  jest  marazm, zastój. Miasto się nie rozwija tak jak powinno i  łatwo to skonfrontować np. z Mrągowem. I  młodych mających  pomysły i duże  zapasy energii, po prostu nie dopuszcza się do zarządzania. Dlaczego. Łatwo sprawdzić w internecie.  Burmistrz, Starosta, większość  radnych z jednej partii (niestety partii), a nie w grupy energicznych obywateli. To PSL  od  dawna  twardo trzyma się samorządowej władzy. I  teraz przed wyborami 2018 ma odpuścić? Nie ma mowy. Nie, nie spodziewajmy się, że  społeczeństwu nagle „otworzą się oczy”.  Niestety  ta większość wciąż pozostaje obojętna (i to nie tylko na Warmii i Mazurach), choć  to  przecież  chodzi o ich sprawy, im najbliższe przede wszystkim.

Najwyższy czas już na „ostre cięcia”? Andrzej Maciejewski, poseł Kukiz’15 oświadczył, iż trzeba skończyć z listami partyjnymi i programami wyborczymi. I koniecznie należy wprowadzić okręgi jednomandatowe na wszystkich szczeblach samorządów. Wybory bezpośrednie mają obejmować nie tylko burmistrzów i prezydentów, ale też starostów i marszałków. Kukiz ’15 jest za dwukadencyjnością, ale przy założeniu że kadencja trwa 5 lat, i że zaczyna się od nowych wyborów w 2018 r. A. Maciejewski, Przewodniczący sejmowej komisji do spraw samorządu terytorialnego nawet już powiedział, że Kukiz’15 zgłosił projekt o dwukadencyjności pięcioletniej.  Czy  naprawimy samorządy w już  nadchodzących wyborach?  W  końcu  to  tylko 1,5  roku, gdy o tym będziemy decydować.

A  co  zrobiono w Olsztynku? Zwykle z budżetów obywatelskich finansowane są place zabaw czy remonty chodników. W Olsztynku w pierwszej edycji takiego budżetu zwyciężył projekt „Odkrycie tajemnic pomnika Tannenbergu”. Zwykle z budżetów obywatelskich finansowane są place zabaw czy remonty chodników. W Olsztynku w pierwszej edycji takiego budżetu zwyciężył projekt „Odkrycie tajemnic pomnika Tannenbergu”.

Za niemal sto tysięcy złotych zostaną przeprowadzone badania archeologiczne ruin pomnika Tannenberg-Denkmal obejmującego dawną kryptę mauzoleum Hindenburga. Za niemal sto tysięcy złotych zostaną przeprowadzone badania archeologiczne ruin pomnika Tannenberg-Denkmal obejmującego dawną kryptę mauzoleum Hindenburga. Nieistniejące już mauzoleum marszałka Paula von Hindenburga wybudowano w latach 1924–1927. Początkowo jako pomnik poległym obok cmentarza wojennego Bitwy pod Tannenbergiem (sierpień 1914), w latach 1934-1935 został przebudowany. W propagandzie Niemiec zwycięska Bitwa pod Tannenbergiem miała być rewanżem za przegraną w pobliżu Bitwę pod Grunwaldem. W niemieckiej historiografii nazywa się ona Bitwą pod  Tannenbergiem (Schlacht bei Tannenberg), bo pod ta wsią był obóz krzyżacki (Tannenberg to Stębark). Przebudowano miejscowy dworzec kolejowy, bo w III Rzeszy Mauzoleum stało się celem licznych wycieczek i manifestacji. A by atrakcji było więcej w 1940 r. z Królewca przeniesiono skansen. W dniu 7 sierpnia 1934 uroczyście pochowano tam zmarłego marszałka Paula von Hindenburga-dowódcę wojsk pruskich spod Tannenberga, a obiekt przemianowano na Mauzoleum. W pogrzebie brał udział sam Adolf Hitler.  To ponoć  generał Erich Ludendorff, który dowodził razem z Hindenburgiem rzucił myśl o odwetowym charakterze tego pomnika.

A  obok w  Sudwie  znajdował się jeden z największych obozów jenieckich  Stalag I B Hohenstein, groźne oblicze hitlerowskich Niemiec.  Czy to miejsce nie  zasługuje na właściwe upamiętnienie i badania i właściwy pomnik?  A może  lepiej  stworzyć wspólną przestrzeń pamięci historycznej w Olsztynku, gdzie dominującym tematem nie będzie  byłe mauzoleum zbudowane w zdecydowanie odwetowym charakterze i przeciwko Słowianom, w  tym Polakom? I czy nie zmarnujemy tych  100 tys. zł?

Kto ma kontrolować kasę  samorządów? Profesor WSPol. Andrzej Kozłowski opublikował trzy monografie i znając europejskie rozwiązania samorządowe twierdzi, że w Polsce niemal w każdym wymiarze są potrzebne głębokie zmiany.  A  bada  samorządy i  ich sprawność od ponad 30 lat. Jego zdaniem w Polsce obywatele nie mają wiedzy o tym co w ich samorządzie się dzieje i nie mają wiedzy o zarządzaniu finansami. Wysuwa nawet bardzo ciekawy pomysł, iż to sądy powiatowe miałyby nadzorować właściwe funkcjonowanie samorządów terytorialnych. Tym samym poddaje w wątpliwość sens działania Regionalnych Izb Obrachunkowych i Samorządowych Kolegiów Odwoławczych.  Z jego badań wynika, że zbyt dużą władzę i zbyt wiele kompetencji ma organ wykonawczy, który dominuje. Czyli przede wszystkim wójt, burmistrz, starosta. Ponad 98 procent mocy wpływu na funkcjonowanie samorządu ma osoba pełniąca funkcję organu wykonawczego. Rada samorządu terytorialnego (rada gminy, rada miasta, rada powiatu), zazwyczaj jest organem akceptującym. O polityce kadrowej decyduje organ wykonawczy. Słowem jeden człowiek. Czy to nie świadczy o zdecydowanym wykrzywieniu praktyki samorządowej?

Czyli najpierw głębokie zmiany w  prawie dotyczącym samorządów, a  potem wybory już według nowych zasad i od razu z założeniem np. dwukadencyjności?  Tylko, czy obecna większość parlamentarna będzie miała  wystarczająco dużo determinacji by ulepszyć  zasady działania samorządów? I to przy hamulcowym działaniu partii opozycyjnych, którym szczególnie teraz po przegranych  wyborach  parlamentarnych jesienią 2015 r. bardzo zależy na utrzymaniu swoich partyjnych pozycji w samorządach, tam gdzie powinna  być  przede  wszystkim spełniania  „władza  ludu i dla ludu”. Ale czy społeczeństwo w  wystarczającym stopniu tym się zainteresuje, we własnym jak najlepiej pojętym interesie?

 

                    Andrzej Dramiński






 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl