-Prędzej wysadzę nasze linie kolejowe, niż wezmę udział w inwazji na Polskę. Ze strony Węgier jest sprawą honoru narodowego nie brać udziału w jakiejkolwiek akcji zbrojnej przeciw Polsce-odpowiedział Hitlerowi węgierski premier Pal Teleki.

Odważnie, bo mówiło się wtedy w lipcu 1939 r., że wódz III Rzeszy nosił się z zamiarem wynagrodzenia Węgier kolejnymi terytoriami (jak w 1938 roku - na mocy tzw. pierwszego arbitrażu wiedeńskiego). Na nic jednak były niemieckie "prezenty".

Powyższą wypowiedź przypomniał dr hab. Witold Gieszczyński, prof. Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego na spotkaniu w Olsztynie z Istvánem Kovácsem-węgierskim historykiem, poetą, tłumaczem, byłym dyplomatą, autorem książki „Cud nad Wisłą i nad Bałtykiem”.

Węgrzy byli bardzo konsekwentni. Stanowisko węgierskiego rządu było już znane co najmniej od wiosny 1939 roku. Tamtejszy resort spraw zagranicznych już 27 kwietnia (dzień przed wypowiedzeniem przez Hitlera tzw. paktu o nieagresji z Polską) informował, że agresja przeciw polskiemu państwu-czy to pośrednia czy bezpośrednia-jest wykluczona. W przypadku niemieckich nalegań brano pod uwagę nawet... opór zbrojny.

A Istvan Csaky, szef węgierskiego MSZ, 27 IV 1939 stwierdził:

-W akcji zbrojnej przeciwko Polsce ani pośrednio, ani bezpośrednio nie jesteśmy skłonni uczestniczyć. Pod pojęciem «pośrednio» rozumiem każde żądanie przejścia oddziałów niemieckich pieszo czy na pojazdach mechanicznych przez nasz kraj w celu zaatakowania Polski. Żądania takie będą odrzucone. Jeżeli Niemcy odpowiedzą na to przemocą, kategorycznie odpowiadam, że na broń odpowiemy bronią. Jeśli ktoś bez pozwolenia wstąpi na terytorium Węgier, będzie traktowany jak wróg.

To nie tylko poparcie dla Polaków. A tak, do października 1939 roku, na węgierskie terytorium (od marca 1939 roku, po aneksji przez Węgry Rusi Zakarpackiej kosztem Słowacji, "przywrócono" granicę polsko-węgierską) przedostały się tysiące Polaków- żołnierzy i cywilów. W tym bardzo  wielu oficerów.  Co to wtedy znaczyło okazało się niewiele później. Ci którzy znaleźli się na ziemi węgierskiej mogli przecież znaleźć się w obozach w Związku Sowieckim. A  potem w pociągach zdążających do stacji Gniezdowo, do lasu katyńskiego.

 

Admirał Miklos Horthy utrzymywał z władzami II RP przyjazne stosunki-z pewnością pamiętał gorące przyjęcie, jakie zgotowano mu jeszcze rok wcześniej w 1938 r. na Wawelu. Los skojarzył go z Polską już w 1920 roku-kiedy bolszewicy zbliżali się do Warszawy, to właśnie z Węgier napływały dostawy broni i amunicji. Jeden z autorów polskiego zwycięstwa -późniejszy marszałek Józef Piłsudski-uchodził w oczach Miklos’a Horthy'ego za wielką postać. Byli przecież rówieśnikami. W tym jednym z najważniejszych momentów w historii  Europy i świata  zdecydowanie mogliśmy liczyć na węgierską przyjaźń. István Kovács (ur. 1945 r. w Budapeszcie) przyznał, że z polskich dziejów najbardziej fascynuje go powstanie warszawskie 1944 r.

-Wielokrotnie oglądałem film „Kanał” Andrzeja Wajdy-przyznał. -A  walki w Warszawie, to tak samo jak wielokrotnie było u nas: spontaniczność połączona z heroizmem.

A  „Popiół i diament” to jego zdaniem jeden z najlepszych filmów i mające odniesienie do węgierskich powstań.

Swoje pisanie o sprawach Węgrów i o Polsce nazywa „językiem eseistycznym”. Jest węgierskim historykiem, poetą i tłumaczem literatury polskiej. Był Konsulem Generalnym Republiki Węgierskiej w Krakowie w latach 1994-1995 oraz 1999-2003. Przetłumaczył na język węgierski dzieła m.in.: Mariana Brandysa, Melchiora Wańkowicza, Ryszarda Kapuścińskiego, Jarosława Iwaszkiewicza i Edwarda Stachury. W 2003 r. jako pierwszy Węgier został honorowym obywatelem Krakowa.
Na Węgrzech zadebiutował w 1969 r. w słynnej antologii Elérhetetlen föld (Nieosiągalna ziemia). Pierwszy tom wierszy Havon forgó ég (Niebo wirujące w śniegu) wydał w 1973 r. W Polsce ukazały się drukiem jego dwa zbiory poetyckie: Księżyc twojej nieobecności (1991) oraz Okruchy przestrzeni (2003). Jest także autorem powieści Lustro dzieciństwa (wyd. pol.: 2002, 2016), na kanwie której w 2006 r. nakręcono film w reż. Pála Erdőssa pt. Chłopcy z Budakeszi.
Dzieje Polski i Węgier oraz ich związki historyczne i kulturalne opisał m.in. w publikacjach: Honwedzi, emisariusze, legioniści. Słownik biograficzny polskich uczestników Wiosny Ludów na Węgrzech 1848-1849 (2016); Józef Bem. Bohater wiecznych nadziei (2002); Nieznani polscy bohaterowie powstania węgierskiego 1848-1849 (2010).
W 2016 r. nakładem Muzeum Historii Polski ukazał się polski przekład jego eseistycznej

właśnie syntezy historii Polski XX wieku pt.” Cud nad Wisłą i nad Bałtykiem”. Dla niego dzieje  Polaków zamykają się w trójkącie: Piłsudski-Katyń-Solidarność.  Wrócę do niej w następnym felietonie.

 

                            Andrzej Dramiński






 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl