„Niech dzięki oczyszczeniu pamięci historycznej

wszyscy będą gotowi stawiać wyżej to,

co jednoczy, niż to, co dzieli” (Św. Jan Paweł II)


-To były przemyślenia Świętego Jana Pawła II, to była jego nauka, jego artykuły i listy-potwierdza

ł prof. Marek Melnyk z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie podczas konferencji poświęconemu pojednaniu polsko-ukraińskiemu. - A poza tym wieloletnie doświadczenia w działaniach na rzecz pojednania i porozumienia. I praktyka, uczestnictwo w wielu konferencjach, w  tym szczególnie w Ameryce Łacińskiej. To był papież myślący globalnie. Wiedział jak działać w najtrudniejszych sprawach. I  starał się stosować  naukę Kościoła.
7 października 1987 r. najpierw w Watykanie, a  zaraz potem w Ukraińskim Papieskim Wielkim Seminarium Św. Józefata podpisano dwie uzgodnione Deklaracje pojednania Polsko-Ukraińskiego. Dokumenty były bardzo długo przygotowywane, ale istotne było to, co potwierdzili rzymskokatoliccy biskupi polscy i greckokatoliccy władycy ukraińscy, choć jedynie z diaspory. Padły wówczas ważne słowa. -„Wyciągamy braterską dłoń do Braci Polaków na znak pojednania, przebaczenia i miłości”-powiedział wczesny zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego (UKGK) kard. Myrosław Lubacziwskyj. -„Jesteśmy winowajcami wobec Was, Bracia Ukraińcy, bo nie umieliśmy nauki wynikającej z chrztu wprowadzić w życie. (...) Mamy winy jedni wobec drugich. A gdzie są winy, tam trzeba mówić: odpuść nam, jako i my odpuszczamy” – odpowiedział prymas Polski, kard. Józef Glemp.
To historyczne spotkanie i dokument sprzed 30 lat nie miało wtedy szans, aby zaistnieć w szerokiej świadomości społecznej w Polsce, a tym bardziej na Ukrainie, gdzie Kościół greckokatolicki był nadal zdelegalizowany. Nie odbywało się też w świetle kamer i fleszów. Zachowało się za to w świadomości elit ukraińskich i polskich. Zaaprobował je Jan Paweł II, co poświadczył później obecny na tym spotkaniu jego sekretarz ks. Stanisław Dziwisz. I to właśnie papież odegrał zresztą rolę herolda i promotora dialogu polsko-ukraińskiego.
Należy mocno podkreślić, iż miało to wszystko miejsce przed obchodami tysiąclecia chrztu Rusi-Ukrainy w 988 r. A zatem szczególne znaczenie miało to, co wtedy w 1987 r. biskupi polscy i ukraińscy chcieli wyróżnić-zaznaczył prof. M. Melnyk:

Po pierwsze: Polacy i Ukraińcy są to dwa narody chrześcijańskie.  Wtedy, gdy istniał ZSRR  miało to mocny wydźwięk. Biskupi chcieli wejść w  1000-lecie Rusi pogodzeni, a nie skonfliktowani.  Chrześcijaństwo przyszło do Polski  z  Rzymu,  do Rusi z Bizancjum. I było zjednoczone. Schizma była później, bo dopiero w 1054 r.  A  zatem nawiązywano do dziedzictwa niepodzielnego chrześcijaństwa, tradycji na wschodzie i na Zachodzie.

Po drugie: wyrażano stanowczo przekonanie, że  narody mogą się pojednać. Nie, nie tylko jednostki, ale  właśnie całe narody. Bo w rozumieniu Moskwy wtedy nie mogło być  mowy o narodowym pojednaniu.

Po trzecie: prowadzić dialog ze sobą i rozmawiać mogą  elity, od tego trzeba zacząć. Przykładem było  to  porozumienie  elit dwóch kościołów.  Elity czynią to w  imię wspólnot narodowych.  Czy nie państw.  Bo  to  narody  tworzą historię, one  wykazują pamięć o różnych wydarzeniach.

Po czwarte: biskupi  zwracali się do wspólnych wartości jak: prawda, miłość, przebaczenie i dążenie do zbawienia. Człowiek pojednany z Bogiem, łatwiej zwraca się do drugiego człowieka.

Po piąte: wyrażano stanowisko, iż nie  zaczynajmy od rozliczania, od rozpamiętywania krzywd.

Kardynał J. Glemp  wyraził wówczas pogląd, iż odwołujmy się do naszego dziedzictwa, do tożsamości narodowej.  Czasami trzeba pewne  zdarzenia  odstawić, by móc iść do przodu.
Podczas obchodów tysiąclecia chrztu Rusi-Ukrainy w 1988 r. na Jasnej Górze z wielką sympatią i szacunkiem powitali łacinnicy kard. M. Lubacziwskiego i kilku biskupów z diaspory i Ukrainy, gdzie męczeński Kościół greckokatolicki właśnie zaczął wychodzić z podziemia.

Jak podkreślał prof. M. Melnyk  było to największe  zgromadzenie Ukraińców w jednym miejscu od czasów „Akcji Wisła” w 1947 r. Ale  to  Ukraińcy  zobaczyli wtedy w Polakach braci, bo 1.czci się ikonę, czyli podobnie jak oni, 2.sanktuaria maryjne jednoczą. O mogą być miejscem dialogu i pojednania.  Ale  to  zadanie na kilka pokoleń. My wciąż jesteśmy na początki drogi, to będzie długi proces.
Kolejnym bodźcem do pojednania polsko-ukraińskiego była pielgrzymka Jana Pawła II na Ukrainę w czerwcu 2001 r. Podczas mszy św. beatyfikacyjnej 26 czerwca we Lwowie Ojciec Święty powiedział: „Niech przebaczenie — udzielone i uzyskane — rozleje się niczym dobroczynny balsam w każdym sercu. Niech dzięki oczyszczeniu pamięci historycznej wszyscy będą gotowi stawiać wyżej to, co jednoczy, niż to, co dzieli, ażeby razem budować przyszłość opartą na wzajemnym szacunku, na braterskiej wspólnocie, braterskiej współpracy i autentycznej solidarności”. Po tych słowach wielu Polaków i Ukraińców padło sobie w objęcia. Widać było łzy wzruszenia u wielu uczestników uroczystości.
Równie ważne były słowa ówczesnego zwierzchnika UKGK kard. Lubomyra Huzara, który witając papieża powiedział: "Może się to wydać dziwne, niezrozumiałe i niewłaściwe, że w tej właśnie chwili, gdy Ukraiński Kościół Greckokatolicki zaznaje tak wielkiej chwały, uznajemy także, iż w ubiegłowiecznej historii naszego Kościoła były też chwile mroczne i duchowo tragiczne. Stało się tak, że niektórzy synowie i córki Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego wyrządzali zło — niestety świadomie i dobrowolnie — swoim bliźnim z własnego narodu i z innych narodów. W twojej obecności, Ojcze Święty, i w imieniu Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, pragnę za nich wszystkich prosić o przebaczenie Boga, Stwórcę i Ojca nas wszystkich, oraz tych, których my, synowie i córki tego Kościoła, w jakikolwiek sposób skrzywdziliśmy. Aby nie ciążyła na nas straszliwa przeszłość i nie zatruwała naszego życia, chętnie przebaczamy tym, którzy w jakikolwiek sposób skrzywdzili nas. Jesteśmy przekonani, że w duchu wzajemnego przebaczenia możemy spokojnie przystąpić do wspólnego z Tobą sprawowania tej Eucharystii, ze świadomością, że w ten sposób wstępujemy ze szczerą i mocną nadzieją w nowe i lepsze stulecie".
Apel Papieża nie pozostał bez echa. Po jego podróży na Ukrainę powołano komisję ds. współpracy Synodu Biskupów UKGK i Konferencji Episkopatu Polski. W wyniku jej prac przyjęto duszpasterski program "gojenia ran", kładąc szczególny nacisk na formację księży i pracę z młodzieżą. Niedługo potem, 1 listopada 2002 r. na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie Polacy i Ukraińcy modlili się wspólnie za Strzelców Siczowych i Orlęta Lwowskie, którzy w 1918 roku polegli w bojach o to miasto, walcząc po obu stronach barykady.
Za tym poszły kolejne inicjatywy. W czerwcu 2003 r. biskupi greckokatoliccy z Ukrainy w liście pasterskim zaapelowali o pojednanie. 30 maja 2004 kard. Lubomyr Huzar, wraz z grupą młodzieży ukraińskiej, uczestniczył w VIII Spotkaniu Młodych na Lednicy. Na zakończenie Eucharystii wraz z kard. Józefem Glempem, prymasem Polski, odmówił modlitwę o pojednanie. „Dzisiaj, w tym miejscu, w imieniu Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, przed moim współbratem, a szczególnie przed wami, droga młodzieży, chcę zadeklarować, że prosimy o wasze przebaczenie i jesteśmy gotowi przebaczyć wszystko to, czego doświadczyliśmy" - modlił się ówczesny arcybiskup większy Lwowa. Potem obaj hierarchowie wypuścili w niebo dwa białe gołębie.
W dniach 7-8 sierpnia 2004, z inicjatywy niezmordowanego kard. Huzara odbyła się „Pielgrzymka Miłości i Pojednania” do sanktuarium Maryjnego w Zarwanicy na Ukrainie. Uczestniczyło w niej 200 tysięcy młodych ludzi z obu krajów. Z kolei 26 sierpnia, w uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej, kilkuset Ukraińców z kard. Huzarem na czele przyjechało na Jasną Górę, aby modlić się z Polakami o pojednanie.
Rok później, 19 czerwca 2005 na Placu Piłsudskiego w Warszawie, na zakończenie III Krajowego Kongresu Eucharystycznego, doszło do najbardziej spektakularnego aktu pojednania w historii chrześcijaństwa w obu krajach. Po wyznaniu wiary przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Józef Michalik i zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego kard. Lubomyr Huzar odmówili modlitwę pojednania. Przyznali w niej, że Polacy i Ukraińcy zadali sobie wzajemnie wiele krzywd, co „napawa nas niewymownym bólem”. Poprosili „braci i siostry obu narodów”, aby razem z nimi „przebaczyli sobie wzajemnie”. Zwrócili się też do Boga z prośbą o odpuszczenie grzechów i win i pomoc, „abyśmy postępowali, jak godzi się braciom i siostrom”. Wierni zebrani na stołecznym placu Piłsudskiego włączali się w modlitwę przez aklamację: „Kyrie, Kyrie eleison” (Panie, Panie, zmiłuj się nad nami). Modlitwę zakończyło przekazanie sobie przez biskupów greckokatolickich i rzymskokatolickich znaku pokoju, co owacyjnie przyjęli zgromadzeni, wśród których byli zarówno Polacy, jak i Ukraińcy.
To właśnie z okazji tego aktu przebaczenia i pojednania hierarchowie z obu krajów wydali w 2005 wspólny list. Nawiązuje on do naszej trudnej historii, podkreślając znaczenie chrześcijaństwa wyrosłego z tradycji łacińskiej w Polsce i bizantyjskiej na Ukrainie. Odwołując się do orędzia z 1965 biskupi piszą na zakończenie: „Wznieśmy się ponad polityczne poglądy i historyczne zaszłości, ponad nasze kościelne obrządki, nawet ponad naszą narodowość – ukraińską i polską. Pamiętajmy przede wszystkim, że jesteśmy dziećmi Boga. Zwróćmy się do naszego Ojca: przebacz nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. Aby nasza modlitwa była ze wszech miar owocna, powiedzmy sobie słowa: Przebaczamy i prosimy o przebaczenie – wszak mają już swoją historyczną moc w dziele pojednania narodów (por. List Biskupów Polskich do Biskupów Niemieckich, Rzym 1965). Niech ten akt przebaczenia i pojednania dokona się przed Obliczem Boga w Trójcy Jedynego i Bogurodzicy w miejscach świętych dla naszych wiernych: na Jasnej Górze i w Zarwanicy, w Warszawie i we Lwowie. Niech nasza wspólna modlitwa będzie modlitwą czystych serc, modlitwą ludzi dobrej woli”.
Dlaczego ten piękny dokument nie przyniósł takiego owocu jak orędzie biskupów polskich do niemieckich, mimo że proces pojednania wsparli politycy, o czym świadczy np. wspólna modlitwa 27 kwietnia 2007 r. prezydentów Wiktora Juszczenki i Lecha Kaczyńskiego w 60. rocznicę akcji „Wisła”? Po pierwsze dlatego, że entuzjazm dla idei pojednania znacznie osłabł w porównaniu z pierwszą połową pierwszej dekady nowego tysiąclecia. Po drugie dlatego, że idea pojednania i porozumienia nie trafiła na podatny grunt i nie dotarła do świadomości znacznych rzesz społeczeństwa, tak jak to działo się w Polsce, a zwłaszcza w Niemczech, gdzie stosunki między sąsiedzkie były stałym tematem dysputy publicznej. To sprawiło, że początkowe inicjatywy nie doczekały się kontynuacji. Uderza zwłaszcza brak kontaktów i wymiany między młodzieżą polską i ukraińska, które tak pięknie zapowiadała „Pielgrzymka Pojednania i Miłości” do Zarwanicy. Oba Kościoły – greckokatolicki i rzymskokatolicki - jakby zapomniały, że pojednanie to nie seria choćby najszlachetniejszych kroków, ale długotrwały proces.

Niewykluczone jednak, że wspólna deklaracja Kościoła katolickiego w Polsce, Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego oraz rzymskokatolickiego na Ukrainie z okazji 70. rocznicy zbrodni wołyńskiej stanie się kolejnym ważnym krokiem zachęcającym do pojednania między narodami Polski i Ukrainy oraz że pójdą za nią dalsze kroki i inicjatywy.

Jak podkreślał prof. M. Melnyk na konferencji, dokumenty w Watykanie przygotowuje się długo i rozważnie. Najpierw trzeba było zacząć od wspólnych wartości chrześcijańskich. Na trudne rozliczenie jeszcze przyjdzie czas, ale w duchu porozumienia i dialogu.

                            Andrzej Dramiński   

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl