W starożytności tereny dzisiejszej Gruzji określano mianem Kolchidy, którą Grecy utożsamiali z miejscem, gdzie mityczni Argonauci na czele z Jazonem znaleźli złote runo. Znaleźli i zabrali ze sobą. Jednak prawdziwe skarby tej ziemi zostały. To wspaniałe krajobrazy, niezwykle bogata przyroda, przepyszna kuchnia oraz serdeczni ludzie.  

Odwiedziłem ten kraj w maju, na zaproszenie Gruzińskiego Klubu Backgammona oraz Światowej Federacji Backgammona (WBF), które organizowało press trip w związku z II Międzynarodowym Turniejem Backgammona (polska nazwa tryktrak) dla dziennikarzy. Jako, że w tryktraka grać umiem i lubię, a w Gruzji nigdy wcześniej nie byłem, a zawsze chciałem ten kraj zobaczyć, długo się nie zastanawiałem.

Mój pobyt w Gruzji rozpocząłem od stolicy. Tbilisi to zdecydowanie największe miasto kraju, w którym mieszka jedna trzecia jego ludności (ok. 1,115 mln, aglomeracja ok. 1,5 mln). Położone jest malowniczo w dolinie rzeki Kury (Mtkwari) i na otaczających ją zboczach Małego Kaukazu. Według legendy swe powstanie zawdzięcza jednemu z gruzińskich władców, który w tych rejonach polował z sokołami. Jeden z ptaków próbował pochwycić bażanta, po czym obydwa wpadły do gorących źródeł i ugotowały się w ukropie. Król postanowił założyć miasto w tak dogodnym miejscu. To właśnie od gorących źródeł, w które obfituje okolica, pochodzi nazwa Tbilisi (tbili – ciepły). Można się o tym przekonać zwiedzając łaźnie siarkowe, umiejscowione nad przepięknym kanionem (dzielnica Abanotubani). Spacerując wzdłuż płynącego nim źródła można zobaczyć wiszące nad przepaścią domy oraz wieńczący kanion wodospad. W powietrzu unosi się charakterystyczny zapach siarkowodoru. Kąpiel w siarkowej wodzie jest ponoć błogosławieństwem dla ciała i pomaga na różne schorzenia.

Po takim relaksie warto zagłębić się w uliczki tbiliskiego starego miasta (szczególnie Aleja Dawida Agmashenebeli), nad którym góruje majestatycznie twierdza Narikala oraz pomnik Matki Gruzji (Kartwils Deda), czy pospacerować wzdłuż Kury, której brzegi spina m.in. futurystyczny Most Pokoju, przykład architektury dzisiejszego Tbilisi (oddany do użytku w 2010 r.). Najbardziej reprezentacyjną ulica miasta jest Aleja Szoty Rustawelego, która ciągnie się od Placu Wolności do Placu Rewolucji Róż. Znajdują się przy niej m.in. stara siedziba gruzińskiego parlamentu oraz opera.

Na koniec pobytu w Tbilisi mieliśmy przyjemność uczestniczyć w gali wręczenia nagród najlepszym profesjonalnym zawodnikom Turnieju Backgammona – Worldwide Trophy 2017, który się wówczas zakończył. Prym wiedli zwłaszcza reprezentanci Armenii i Gruzji. Uroczystość uświetniły występy artystów w tradycyjnych gruzińskich strojach. 

Niedaleko Tbilisi znajduje się poprzednia stolica państwa - Mccheta. To jedno z najstarszych miast Gruzji, przepięknie położone u ujścia rzeki Aragwa do Kury. Nad miastem, po drugiej stronie Aragwy, góruje monastyr Dżwari, który od 2004 r. znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Jego początki sięgają VI w n.e.

Gruzja posiada także wiele atrakcji przyrodniczych. Dwie z nich położone są niedaleko Ckaltubo – miejscowości uzdrowiskowej w Imeretii, gdzie odbywał się turniej Backgammona dla dziennikarzy. Jedną z nich jest Jaskinia Prometeusza, która została wyrzeźbiona przez podziemną rzekę (nadal tam płynie). Można spotkać w niej bogactwo form skalnych – stalaktytów, stalagmitów. Dodatkowo jest ona kolorowo oświetlona, co tworzy niesamowitą atmosferę. Długość korytarzy udostępnionych do zwiedzania turystom wynosi ok. 1,2 km.

Drugą atrakcją, którą odwiedziliśmy jest Kanion Martvili. Jego długość wynosi 2,4 km, głębokość 20-40 m. Płynie nim szmaragdowa woda, która tworzy niesamowite wodospady. Zbocza kanionu porasta soczyście zielona, bujna roślinność. Kiedyś to miejsce było wykorzystywane do kąpieli przez miejscowych. Woda jest krystalicznie czysta, lecz bardzo zimna. 

Stolicą Imeretii jest drugie największe miasto Gruzji – Kutaisi - nowa siedziba gruzińskiego parlamentu (od 2012 r.). Jest jednak znacznie mniejsze od Tbilisi, liczy tylko ok. 180 tys. mieszkańców. Niedaleko miasta znajduje się lotnisko, które ma bezpośrednie połączenia z polskimi miastami (m.in. Warszawa, Katowice).

Miasto położone nad rzeką Rioni szczyci się przede wszystkim kilkoma zabytkami sztuki sakralnej, które znajdują się w jego granicach (katedra Bagrati) lub w najbliższej okolicy (monastyr Gelati oraz Motsameta). Katedra Bagrati jest bardzo ważna dla Gruzinów, gdyż powstała w tzw. „złotym wieku” gruzińskiej państwowości i kultury. Została jednak bardzo boleśnie doświadczona przez historię. Pod koniec XVII w. została wysadzona w powietrze przez Turków, nie oszczędziły jej także wojska rosyjskie w 1770 r. W 1994 r. katedra została wraz z Monastyrem w Gelati wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. W latach 2008-2012, wbrew opinii organizacji przeprowadzono rekonstrukcję świątyni, co zaowocowało umieszczeniem obiektu na Liście Dziedzictwa Zagrożonego. Sprzed katedry rozpościera się piękny widok na Kutaisi.

Jeśli jednak o widoki chodzi, to koniecznie trzeba udać się do klasztoru Motsameta, który niemalże „wisi” nad przełomem wijącej się w dole rzeki. Pomimo tak atrakcyjnego położenia, w monastyrze panuje cisza i spokój, turystów jak na lekarstwo. Można niemalże w samotności kontemplować atmosferę tego miejsca.

Z kolei najbardziej bogate wnętrza można zaobserwować w monastyrze Gelati. Ten wpisany na listę UNESCO obiekt zdobią przepiękne freski powstałe przed kilkoma wiekami. Przez długi okres czasu monastyr był jednym z głównych centrów życia kulturalnego Gruzji. Działała tutaj akademia. Niestety w 1923 r. klasztor padł ofiarą bolszewickich represji. Zakazane zostało sprawowanie kultu, a relikwie świętych Dawida i Konstantyna (męczenników za wiarę i ojczyznę) oraz większość własności monastyru została wywieziona do muzeum w Kutaisi. Na szczęście w 1954 r. ponownie pozwolono na odprawianie praktyk religijnych, a szczątki świętych powróciły na miejsce spoczynku.

Osobny rozdział mej relacji powinien być poświecony gruzińskiej kuchni. Chinkali – pierożki z mięsem oraz rosołem w środku, chaczapuri – placki z serem lub mięsem, lobio – potrawa z czerwonej fasoli, tołma - „gołąbki” owinięte liśćmi winogron, szaszłyki bogactwo świeżych warzyw i owoców, kiszonek, najróżniejszych serów (zwłaszcza wędzonych)…mógłbym tak wymieniać niemalże bez końca. Tutaj jeszcze jedno spostrzeżenie – gruzińskie zwierzęta hodowlane są takie chyba tylko z nazwy, gdyż miejscowe krowy, owce, kozy, kury, świnie, itp. mają niemalże całkowitą swobodę wybiegu. Może to jest właśnie sekret tego, dlaczego mięso czy sery są w tym kraju tak smaczne. A co do obiadu? Wszystko to można popijać np. Saperavi, Kindżmarauli, Telavuri czy innym gruzińskim winem, do wyboru białym lub czerwonym. Jeśli ktoś jest wielbicielem mocniejszych trunków polecam gruzińskie koniaki albo czaczę (gruzińska grappa z wytłoków winogron). Bardzo smakowały mi także gruzińskie wody mineralne, zwłaszcza słynna Borjomi oraz soki. 

Teraz może kilka słów na temat samego turnieju Backgamonna dla dziennikarzy. Wzięli w nim udział przedstawiciele mediów z Gruzji, Rosji, Cypru, Finlandii, Niemiec, Białorusi, Ukrainy, Stanów Zjednoczonych, Nowej Zelandii i oczywiście Polski. Turniej główny zakończył się zwycięstwem reprezentanta Cypru, natomiast turniej pocieszenia wygrał reprezentant Niemiec. Było mnóstwo emocjonujących gier, ale także sporo zabawy.

Wydarzenie organizowały Gruziński Klub Backgammona (Georgian Backgammon Club) oraz Światowa Federacja Backgammona (Worldwide Backgammon Federation), wspierane przez Gruzińską Organizację Turystyki (Georgian National Tourism Administration).

Specjalne podziękowania kieruję do Nino Tevzadze.

Piotr Wolniewicz

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl