Na koniec najważniejszego dnia w listopadzie obejrzałem w TVP program prowadzony przez śliczną panią Ogórek – wydobytą niegdyś z nicości przez Leszka Millera – i gamoniowatego na oko kamikaze, który odważył się kiedyś zarzucić kłamstwo Aleksandrowi Kwaśniewskiemu. Gdyby nie rozbrajające uśmiechy i opanowanie blondynki trudno by było znieść chaos i wrzask panujący w studio. Łęski Ogórkowej niewiele zdołał pomóc. Wrzało jak w Sejmie, choć rzeczywiście znaczenie telewizyjnej debaty, dobór gości, były obiecujące. Z trudem udawało się wyodrębnić pytania i riposty. Szkoda. Może by posłać naszych dziennikarzy na zagraniczne praktyki. Chociaż obawiam się, że szczupła blondynka wysłana do BBC mogłaby tam zostać porwana do poprowadzenia programu „Cucumber”.

    Ale nie o warzywach tu będzie. Gdyby jednak było to najlepszym komentarzem są słowa poety - „po cóż nam te spory głupie, przecież i tak skończymy w zupie”.

    W panującym rejwachu usiłowano jednak poruszyć sprawy najważniejsze. Niestety nie wszystkie głosy obecnych w studio posłów wnosiły istotne treści. Na przykład szkoda, że mamy polityków, którzy obecność w telewizji wykorzystują do podlizywania się ważniejszym od nich nudząc długimi tyradami by uzasadnić choćby rejteradę z partii Kukiza. Na takim tle bryluje kibic Legii, który w prostych słowach mówi co czuje i o co mu chodzi. Dysputa o ojczyźnie i o obowiązkach wobec niej nabiera życia i emanuje prawdą gdy mówi Zygmunt Miernik, jego koledzy, którzy są naprawdę „Niezłomni”. Mamy „dobrą zmianę” a mimo to Zygmunta Miernika, Adama Słomkę stawia się prawie codziennie przed różnymi sądami, gania po całej Polsce, zadaje cierpienie, mimo że głoszą oni prawdy tożsame z celami „dobrej zmiany”. Trudno to wszystko zrozumieć, a tym bardziej się z tym zgodzić.

    Słuchamy z uwagą gdy mówi przedsiębiorca, jeden z tych którzy są  nadal, trwają, będąc solą ziemi. Gdy pan Sobolewski – bo o nim mowa – wymawia słowo Polska i mówi dalej co dla niej, czyli dla nas najważniejsze, słuchamy, zgadzamy się całkowicie. To nie korporacje zagraniczne przysparzają nam miejsc pracy. Czynią to polscy konsumenci kupując rodzime produkty. I to jest cel najważniejszy – powodować rozwój własnej produkcji, krajowej. To konsumenci i ich wybory są gwarancją rozwoju rolnictwa i przemysłu. Oni napędzają gospodarkę kraju. Tylko oni mogą zaradzić okradaniu Polski przez dumpingowców z zewnątrz.

    Ale wróćmy jeszcze do godzin wcześniejszych tego ważnego dnia. Oto idzie mostem imienia dzielnego księcia wielka gromada patriotów. Serce się raduje, duma ściska za gardło. Jak okiem sięgnąć i jak pozwalają barierki, jest biało-czerwono. Weteran płacze a młode małżeństwo pcha wózek z bliźniakami.

    Pani Beata i pan Jarosław mają nie tylko czarno na białym, ale i biało nad czerwonym dowód, że mają rację, że maszerujemy w dobrym kierunku. Przede wszystkim dlatego, że to idą młodzi. Wielką rzeszą. Z całej Polski.

    Oczywiście były również akcenty opozycji. Była mała grupka, która chciała zablokować kilkudziesięciotysięczną manifestację. Wyszło to dość żałośnie. Pojawiły się nawet czerwone flagi. Przy czym nie bardzo wiadomo co miały one znaczyć. Bo gdyby pokazano portrety Dzierżyńskiego, Marchlewskiego i Kona łatwiej byłoby zrozumieć skąd ta delegacja i zaproponować jej pojechanie na... plebanię w Wyszkowie.

    Niestety, okazuje się że może nawet dziesiątki tysięcy ludzi przejść w manifestacji a jednak są tacy, którzy tego nie zauważą. Oprócz rzetelnych relacji, po prostu transmitowanych na żywo, zaskrzeczano i zabulgotano wieczorem innym tonem. Może to i dobrze, bo jasno wtedy widać who is who.

    Ale są i zaskoczenia. Oto pojawia się w TVN Norman Davies. Salutował mu jeszcze niedawno szablą oficer kompani honorowej, gdy profesor składał kwiaty pod kamieniem upamiętniającym żołnierzy „Baszty”.  Mówił nam wówczas Oksfordczyk, że jest dumny za docenienie jego zawodowej pracy historyka. My też byliśmy radzi przybyszowi z Albionu. Teraz niestety profesor stał się wyłącznie Europejczykiem. Nie widzi, że UE wprawdzie daje ale i niszczy.

    - Panie oficerze schowaj szablę do pochwy. Nie prezentuj broni przed człowiekiem, który teraz pluje na Polskę. Zresztą również wymyśla swoim rodakom, którzy chcą opuścić tuskową krainę.

    Niech tylko redaktorka ze stacji nieprzychylnej władzy, która onegdaj wdzięczyła się do dostojników naszego kościoła, wdzięczy się teraz do obcego nam już przybysza. Wylewa się żółć i złość. Tak jak w strasznym filmie Żuławskiego „Opętanie”. Brzmiące kościelnie nazwisko brunetki to zmyłka.

    Dziś przez Wisłę idą nowi. I coraz więcej ich będzie. Ciekawe czy zmieszczą się za rok na książęcym szlaku. Teraz zważywszy na prowokacje, które ciągle mają miejsce dobrze by było zastanowić się nad przygotowaniem odpowiednich zabezpieczeń. Ot, choćby sprawdzić barierki na moście.

 

    12 XI 2017                    Stefan Truszczyński

 
Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl