Szanowni Państwo, Drodzy Koledzy,

w sytuacji zbliżającego się Zjazdu delegatów, na naszym portalu SDP pojawiło się sporo głosów postulatywnych, ale i krytycznych w stosunku do pracy Zarządu Głównego w mijającej kadencji. Nie będę powtarzać ich treści, zajmę się raczej segmentem spraw, których dotąd nie podniesiono, z którymi zetknęłam się podczas 26 lat korespondentury w Wielkiej Brytanii, o których piszę od lat, mówiłam w Sejmie, w Uniwersytecie Warszawskim, klubach „Gazety Polskiej” i salach parafialnych. To demokracja, transparentność, wolność słowa i krytyki, lecz nie jako hasła, ale jak przekładają się one na życie środowiska czy stowarzyszenia, np. naszego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Już początek drugiej kadencji zaczął się niefortunnie. Przed głosowaniem do Zarządu Głównego wybrany już prezes Krzysztof Skowroński apelował do sali: „Tak dobrze pracowało mi się z dotychczasowym Zarządem, że namawiam państwa do głosowania na nich jeszcze raz”. Zamiast wezwać do uczestnictwa w demokratycznym procesie, wskazał konkretne nazwiska – jest to złamanie zasady neutralności i ingerowanie w proces wyborczy.

Następna sprawa: dwa lata temu stało się to, na co wielu z nas, w tym ja, czekało od dekad, zwycięstwo Dobrej Zmiany. Kilkoro naszych kolegów z władz SDP zostało zaangażowanych na stanowiskach dyrektorskich, w agendach rządowych i mediach publicznych. Bardzo się z tego cieszymy, gratulujemy, bo wszyscy oni, to świetni fachowcy i przyzwoici ludzie. Co nie znaczy, że zyskało na tym Stowarzyszenie. Żadna z tych osób nie zrzekła się funkcji, zaczęła się absencja, przychodzenie na zebrania co drugi – trzeci raz, rozpoczęła się stagnacja. Ale to nie koniec sprawy: kilkoro z kolegów z Zarządów objęło stanowiska, które podlegają kontroli, a więc i krytyce dziennikarskiej. Ale jak tu krytykować, skoro są w ZG oraz w innych gremiach, przyznających doroczne, prestiżowe nagrody dziennikarskie, granty i zasiłki. Przecież to klasyczny konflikt interesów, niezgodny z transparentnością działań Stowarzyszenia!

Kolejna sprawa: w lipcu poinformowano nas o nowym projekcie „Dziennikarze mówią o Polsce”, ale bez szczegółów - prowadzący, formuła, cel, nazwiska dziennikarzy, biorący udział w projekcie, etc. Od pytań zadanych przez kilku kolegów Prezesowi i pani Dorocie Zielińskiej, minęły cztery miesiące, do dziś nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Przepraszam, jeden z dziennikarzy z terenu usłyszał: ”Jeśli chce pan zobaczyć projekt, jest tu, w Warszawie, w segregatorze”. Nasze pytania były tym bardziej uzasadnione, że poprzedni projekt First Hand News, czyli spotkania w SDP z czołowymi korespondentami zagranicznymi, akredytowanymi w Warszawie, został położony, a tym razem w grę wchodzi dodatkowo grant z MSZ w wysokości 270 tys. złotych, czyli odpowiedzialność finansowa SDP. Na nasze wątpliwości do dziś nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi. Co to ma wspólnego z przejrzystością projektów, a także szacunkiem dla członków SDP?

Kolejna sprawa, także dotycząca transparentności w SDP. Kiedy napisałam list otwarty do Prezesa, otrzymałam telefon, w którym proszono mnie o wycofanie listu, czyli o zamiecenie sprawy pod dywan! Jak to się ma do naszych podstawowych celów: chronić i pilnować wolności słowa oraz krytyki – wszędzie – także, a może przede wszystkim w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich. Następnie, magazyn „Bez Wierszówki”, tuż po wydrukowaniu krytycznych w stosunku do pracy Zarządu Głównego głosów w dyskusji, nie otrzymał dotacji na następne dwa tegoroczne numery. Czy to przypadek? Bo wygląda na klasyczną próbę ukarania redaktora naczelnego za odwagę, jaką wykazał, drukując materiały krytyczne. A czy, jako SDP, nie walczymy przypadkiem o to, aby przejawy krytyki traktowane były jako rzecz normalna, której należy wysłuchać i wspólnie zastanowić się, co robić, aby nieprawidłowość usunąć, bo to my, SDP, powinniśmy być modelem wzorcowym dla innych? Właśnie dotarły do mnie informacje z ostatniego zebrania ZG, gdzie – podobno – zamiast pochylić się nad zarzutami, zastanawiano się „jak oni/one śmieli pisać takie krytyczne teksty”? Czy to jest sygnał, że Zarząd Główny właściwie traktuje swoich wyborców i pracuje nad tym, żeby proces kierowania SDP był przejrzysty i transparentny? I dont’ think so, jak mówią Anglicy. Zarząd Główny powinien się przyzwyczaić, że jeśli czegoś nie zrobi czy zaniedba, zostanie przez swoich wyborców „przeczołgany” i będzie musiał szybko zabrać się do pracy. Tak działa demokracja, i np. Administratorzy Dobrej Zmiany szybko się tego nauczyli.

I horendalny pomysł maksymalnego kumulowania władzy, zaprezentowany w tekście Pana Prezesa („Forum Dziennikarskie” nr 3[123]2017, s. 5-6). „Uważamy, że trzeba zgromadzić wokół CMWP osoby, które w przyszłości stworzą wiarygodny dla całego środowiska dziennikarskiego komisję etyczną. Dyrektor CMWP powinien też przejąć funkcję redaktora naczelnego mediów SDP, w szczególności portalu, oraz znaleźć sposób na kontynuowanie przedsięwzięcia o nazwie Pogotowie Dziennikarskie”. I zważywszy, że dyrektorem CMWP jest red. Jolanta Hajdasz, która jest zarazem członkiem Zarządu Głównego, ZG będzie miał w swoim ręku pełną władzę, łącznie z komisją etyki i naszymi mediami - czy, obserwując ostatnie tendencje, na światło dzienne przeciśnie się jakieś słowo krytyki? Komisja etyki i szef naszych mediów, winny być wybierani/e przez szerokie grono dziennikarzy – podobnie jak komisja weryfikacyjna czy sąd koleżeński? – inaczej kumulacja władzy przez Zarząd Główny zniszczy wolność słowa i swobodnej krytyki w naszym SDP. Ciekawe, o ile Dobra Zmiana zmierza do de-kumulacji władzy, o tyle ZG SDP przeciwnie – do jej kumulacji.

Sprawa kolejna, wybory w Lublinie, nowy zarząd został zakwestionowany przez ustępujący, ten zwrócił się do Zarządu Głównego, w międzyczasie do siedziby dokonano włamania i zginęły... karty wyborcze. Zarząd Główny wprowadził zarząd komisaryczny – ale my nie zostaliśmy o tym wszystkim poinformowani. A przecież to poważna sprawa, dotycząca demokratycznych wyborów, praworządności całego procesu, no a teraz to już sprawa karna. Dlaczego nic o tym, zwłaszcza przed zjazdem delegatów, nie wiemy?

A teraz kilka słów komentarza nt. artykułu Prezesa Krzysztofa Skowrońskiego w najnowszym numerze „Forum”. Pan Prezes mówi o „w okresie drugim wskoczyliśmy do pędzącego pociągu zmian”. Tak, ale po tym, jak nasi koledzy odeszli do realizowania tych zmian zaprogramowanych zmian, nasz SDP-owski „pociąg” okazał się ledwie wlokącą się drezyną. „Zaangażowaliśmy się w obronę atakowanego, szczególnie przez instytucje europejskie, nowego porządku w mediach… To były dziesiątki rozmów, prowadzonych zarówno w Polsce, jak i za granicą, w których tłumaczyliśmy, dlaczego polskim mediom potrzebne są zmiany”. Owszem, prowadziliśmy, zwłaszcza że wielu z nas, dziennikarzy, regularnie występuje w mediach, broniąc konieczności reformy, ale co z zagranicą – fakty, nazwiska? I co do łagodzenie stanowisk na skutek tych rozmów, to rzeczywistość mówi, patrz: ostatnia rezolucja Niemieckiego Związku Dziennikarzy, że jest odwrotnie, obserwujemy zaostrzenie się stanowisk. Protest CMWP na naszych stronach nie zmienia sytuacji, kto z niemieckich/ francuskich etc. dziennikarzy to czyta? Trzeba wymyśleć formułę, która będzie transferowała takie protesty do autorów krytyki, tłumacząc sprawę – albo przynajmniej szeroko nagłaśniała je w polskich mediach.

Cieszę się, że Pan Prezes wspomniał o dwóch dużych projektach międzynarodowych, które SDP prowadzi, choć szkoda, że niemal wcale o moim, który zainteresowanie reakcją SDP zagranicy na sytuację w Polsce, zapoczątkował. Projekt „Newsy z pierwszej ręki” zakładał zapraszanie do naszej siedziby korespondentów zagranicznych akredytowanych w Polsce na spotkania z kolejnymi ministrami/reprezentantami władzy, którzy tłumaczyli im, „z pierwszej ręki”, co się dzieje w Polsce. Kilka pierwszych spotkań było bardzo udanych, 21-25 korespondentów, reprezentujących najbardziej opiniotwórcze europejskie media, projekt tani – forma brunchu – oswajanie korespondentów zagranicznych z reformami w Polsce. Projekt, który jest teraz realizowany – życzę sukcesu! – nie został właściwie pomyślany. Spotkania w przypadkowych miejscach, organizacje pozarządowe? restauracje? brak dobrej orientacji w listach opiniotwórczych dziennikarzach, tajemnicza lista polskich dziennikarzy, którzy mieliby przekonywać do spraw polskich, projekt drogi, bo podróże, hotele etc. Ale pierwsza pogratuluję, jeśli się uda.

Niepokoi mnie tekst sprawozdawczy Pana Prezesa z dwóch poprzednich kadencji, ponieważ relacjonuje sprawy „na okrągło”, choć dziennikarze, chętnie dowiedzieliby się co naprawdę zostało zrobione, a nad czym kolejna ekipa powinna popracować. Sprawa Fundacji Solidarności Dziennikarskiej. Dlaczego dopiero po 3 latach doszliśmy do wniosku, że „prezes zarządu, a zarazem prezes Fundacji, to niezbyt dobre rozwiązanie”? Podobno „udało się Fundacji uczestniczyć w kilkunastu projektach i materialnie wspomóc kilkunastu dziennikarzy” – jakich?

W 2010 roku władze Warszawy podniosły nam podatek od nieruchomości do ponad 400 tys. złotych rocznie, zarząd red. Krystyny Mokrosińskiej skierował sprawę do sądu, przegrał, wyrównanie podatku, to 1 mln złotych. Dlaczego nie było na ten temat rozmów, konsultacji, nie zorganizowaliśmy wielkiej akcji medialnej, przecież mamy takie możliwości? W 2019 roku kończy się czas dzierżawy naszej nieruchomości, czekamy na przedłużenie wiecznego użytkowania gruntu na następnych 99 lat, dzierżawcami Kazimierza jesteśmy do 2020 roku, sprawa jego zakupu od lat wisi w powietrzu, nieczynny ośrodek wczasowy w Wildze, nasz od 4 lat – dlaczego nie przynosi zysków? Finansowa przyszłość Stowarzyszenia będzie dla przyszłego zarządu bodaj największym wyzwaniem - a do szeregowych członków wciąż bardzo rzadko docierają wieści o stanie naszego „konta”, nie mówiąc o tym, że nigdy nie odbywały się na ten temat żadne konsultacje.

Nowy Zarząd będzie musiał się zająć wieloma sprawami – od transparentności i wolności słowa w SDP, zwiększenia jawności decyzji Zarządu Głównego, konsultowaniem z ludźmi projektów, udoskonaleniem komunikacji wewnętrznej, i nie może być mowy o ostracyzmie wobec tych kolegów, którzy mają zastrzeżenia, zamykaniu im ust i prób zamiatania krytyki pod dywan. Następnie – stan finansów, potem „ministerstwo spraw zagranicznych” czyli zaangażowanie kogoś, kto kompetentnie i nie szczędząc sił zajmie się działem zagranicznym, sprawiedliwszy podział funduszy między kontrowersyjnym „Forum” dziennikarzy – ten kolorowy papier, nieczytelna czcionka, sztywniacki „głos ZG” – i żywa, z jasną koncepcją „głosu Stowarzyszenia”, ciekawa graficznie „Bez Wierszówki”.  Sensownie byłoby podzielić fundusze na dwa, po połowie dla każdego magazynu, i niech konkurują, który lepszy i bardziej środowisku przydatny. Żadnej kumulacji władzy, i demokratyzacja stosunków na linii Zarząd Główny a dziennikarze.

A przede wszystkim potrzebne nam jest myślenie u nas, na Foksal, w kategoriach Dobrej Zmiany. Trawestując znane hasło – „dziennikarz jest po to, żeby patrzeć na ręce władzy, także władzom Stowarzyszenia”. I jeszcze jedno, co często powtarzają od dwóch lat ministrowie – Administratorzy Dobrej Zmiany – „naszą rolą jest słuchanie ludzi i realizowanie naszych wyborczych obietnic”. Ta prawda dotyczy wszelkiej władzy – także Zarządu Głównego SDP.

Z życzeniami owocnych obrad i dobrych dla nas wszystkich wyborów

Elżbieta Królikowska-Avis

Warszawa, 15 listopada 2017

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl