21 listopada telewizje na całym świecie mają swoje święto. Oficjalne, ustanowione przez ONZ już w 1966 roku. Przy okazji tej mało znanej daty – mimo obecnej dotkliwej krytyki pracy stacji telewizyjnych w Polsce – warto złożyć pracownikom tych mediów trochę ciepłych życzeń. Przynajmniej od szczerych fanów srebrnego ekranu.

Należę do tych, których nie da się przekonać, że oglądanie filmiku na malutkim ekranie smartfona czy tabletu, często w biegu jest fajniejsze niż wygodne siedzenie w fotelu i podziwianie obrazu w znacznie większym rozmiarze. Nie ten klimat, nie ta jakość i komfort. I choć pamiętam, jak przed laty wielki „Rubin” poszedł w mym domu z dymem, a inne odbiorniki też psuły się nieustannie, sentyment do tego wynalazku jest niewzruszalny.

Wiadomości czy programy publicystyczne bardziej interesują widza, gdy widzi minę, gesty czy mimikę aktorów wydarzenia. I choć zalew rzeczy i spraw błahych dotyka od lat także telewizję, to jednak z ekranów odbiorników nie płynie do nas taka ilość hejtu, bzdur czy wulgaryzmów przypadkowych uczestników dialogu(?) jak z Internetu, zwłaszcza z faceboka, Twittera i tym podobnych. Nie każdy może wpaść do studia czy sam uruchomić popularną stację. I chwała Najwyższemu za to.

Telewizja się zmienia, jasne, dzisiejsze dziennikarstwo prezentowane na srebrnym ekranie zwykle mniej niż przed laty skupia się na pogłębionych danych i rzetelnej analizie wszystkich możliwych faktów. Takie czasy i niecierpliwość odbiorców. Niemniej to telewizje przyciągają podczas wielkich wydarzeń miliony i to o ich czas antenowy zabiegają i gwiazdy, i politycy.

Trochę za dużo mamy średniej rozrywki, tasiemcowych seriali czy tańców z gwiazdami? Wszystko to prawda, ale przecież to my tak niewyrafinowany program często oglądamy. I tylko czasem zmieniamy kanał, by... zaraz znaleźć podobną ofertę u konkurencji.

Zatem wykorzystując ów mało znany dzień telewizyjny warto życzyć pracownikom pokazującym się nam codziennie na wizji (i tym, których nigdy nie widzimy) świetnych pomysłów, więcej niezależności (zwłaszcza od niektórych najważniejszych szefów) i – last but not least – rozwiązania problemu abonamentu w jakiejkolwiek formie finansowego wsparcia dla publicznych mediów. Ten serial naprawdę ciągnie się zbyt długo.

Ewa Łosińska

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl