Kilka dni temu red. Michnik oznajmił w wywiadzie, że jak zamkną „Wyborczą", będzie ją wydawać w podziemiu. Wyznanie byłoby zabawne, gdyby nie to, że czasem trudno się oprzeć wrażeniu, że Adam Michnik, i część jego dziennikarzy już dawno do „podziemia” zeszła.

Nikt wprawdzie nie chce ich delegalizować (o czym może marzą) ani stosować wobec nich represji, ale ogląd rzeczywistości, jaki prezentują, bywa tak zniekształcony, że może faktycznie już publikują z ukrycia? A inna perspektywa zwykle znacznie zmienia wizję.

Wystarczy spojrzeć choćby na niektóre tytuły dziennikarzy Michnika. Jak „nieocenionego” Wojciecha Czuchnowskiego, który w październiku napisał: „Ziobro i PiS zaciskają pętlę. Jeszcze śpisz? Obudzi cię łomot do drzwi”. Czekam. I nic. Nikt nie załomotał.

Pewnie, to był artykuł w obronie niezależności wymiaru sprawiedliwości, ale i policji oraz prokuratury, które – według autora artykułu - „kontroluje PiS”. I przez to „nie zdarza się, żeby te odstąpiły od zarzutów i kar. To wystarczy, by zastraszać i zniechęcać do udziału w demonstracjach przeciwko władzy”.

Policja sama powinna przyłączyć się do demonstrujących, nie karać, a prokurator nie stawiać zarzutów? Być może śni się to publicyście, ale na razie – co widać na łamach „Wyborczej” jest tak okrutnie prześladowany, że nadal drukuje teksty, demonstrować też mu wolno.

Adam Michnik, jego przełożony, „walczy” za to na prowincji, jeździ na spotkania i w cytowanym wywiadzie, jaki przeprowadził z nim Sławomir Sierakowski, nie kryje, że poglądami ludzi z małych miejscowości jest czasem zaskoczony. Gdzie był przez lata, gdy te poglądy się kształtowały? Może właśnie w podziemiu, skoro z niemałą częścią Polaków nie nawiązywał kontaktu.

Kilka miesięcy temu redaktor – dawny opozycjonista napisał, że: „Kaczyński woli być sułtanem w państwie rządzonym przez nadwornych, skorumpowanych eunuchów. Nie chce Unii, która dba o respektowanie konstytucji, praw człowieka, swobód obywatelskich i godności”. Jeśli Adam Michnik pracuje w tak przerażających warunkach, faktycznie nie ma wyboru - musi myśleć o zejściu do podziemia.

Na razie nieustanny płacz, jak strasznie rząd PiS traktuje „Wyborczą”, skoro mniej niż przez lata jest oficjalnych ogłoszeń na jej łamach, nie przekonuje zwłaszcza tych, którzy i tak tej gazety od lat nie czytają. Zatem – porzućcie nadzieję, redaktorzy: jak będziecie wydawać samizdat, czytelników też nie przybędzie.

Ewa Łosińska

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl