O Orianie Fallaci znowu głośno. Remigiusz Grzela napisał książkę „Podwójne życie reporterki Fallaci. Torańska” a Ewa Błaszczyk wyreżyserowała w warszawskim Teatrze Studio sztukę oparta na motywach życia dziennikarki „Oriana Fallaci. Chwila, w której umarłam”.

Fallaci odeszła 11 lat temu, ale pamięć o niej wciąż jest gorąca. Jej życie wypełnione było pasją i dziennikarską misją odkrywania prawdy o brutalności świata, o uprzedzeniach władzy i okrucieństwach wojny. Fallaci była lewicowa i prawicowa, reporterką wojenną i autorką najsłynniejszych wywiadów, zakochaną do szaleństwa kobietą i agresywną bojowniczką. Nigdy nie była „letnia”, była dla swych rozmówców przeciwnikiem, którego się obawiali, wywiad był dla niej pojedynkiem na słowa i argumenty, ale z przewagą emocji nad chłodną kalkulacją. Była nieprzewidywalna, a w ostatnich latach przed śmiercią pokłóciła się z wieloma przyjaciółmi.

Pisać o Fallaci można tylko z pasją. I tę pasję ma książka Remigiusza Grzeli. Autor od dawna zafascynowany jest postacią wielkiej włoskiej dziennikarki, potem pisarki. Zapytany, za co podziwia Fallaci odpowiedział: „Za to, że miała odwagę być dziennikarką bez hamulców”.

http://www.sdp.pl/wywiady/14515,bez-hamulcow-z-remigiuszem-grzela-o-sztuce-wywiadu-na-przykladzie-oriany-fallaci-rozmawia-blazej-toranski,1503319697

Książka „Podwójne życie reporterki zestawia jej biografię z życiem Teresy Torańskiej, często nazywanej „Polską Fallaci” lub „Orianką”. Czy słusznie – odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa i wymagałaby głębszej analizy. Kto chce znać opinię Autora musi zajrzeć do tej liczącej 488 stron pozycji. Na okładce czytamy, że „Remigiusz Grzela przejechał tysiące kilometrów śladami Fallaci i Torańskiej, rozmawiał z ich najbliższymi przyjaciółmi, dotarł do nieznanych dokumentów. W ten sposób powstał brawurowy i głęboki portret dwóch wielkich dziennikarek i epoki, w której żyły i którą próbowały opisać”. Już pierwsze strony zachęcają do tej wspólnej podróży: razem z Autorem rozpoczynamy ją od Greve in Chianti, miasteczka w Toskanii, skąd pochodziła Fallaci (urodziła się we Florencji i tam zmarła). Potem Grzela podąża śladami dwóch wielkich reporterek. Powstaje osobliwy obraz przeciwieństw, kontrastów i podobieństw. Grzela pisze: „Można by powiedzieć, że Oriana Fallaci zostawiła po sobie przesłanie apokalipsy. Czy tylko? Teresa Torańska przesłanie dobrych uczuć, w które wierzyła”.

Warto podróżować, bo przecież podróże kształcą. To czego nie doświadczymy osobiście, dają nam książki. Książka Grzeli jest między innymi po to, byśmy mogli być świadkami życia dwóch wspaniałych reporterek, o których można powiedzieć: „To takie marnotrawstwo, umierać”.
Marek Palczewski

30 listopada 2017

ps. Pełna recenzja książki zostanie opublikowana w „Forum Dziennikarzy”.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl