Mędrzec lewicowy, chyba również liberalny, Jerzy Surdykowski, kpi w „Rzeczpospolitej” (28 listopada br.) z konserwatystów: „w szacownym konserwatywnym przebraniu ukrywają się bezbarwni oportuniści albo – jeszcze gorzej - polityczni szalbierze”; to epitet łagodny natomiast pod koniec tego krótkiego felietonu pt. „Nędza konserwatystów” są ordy ordynarniejsze określenia: „łobuzeria”, „wataha”(tu dawny prominent SDP i były ambasador RP, nie jest oryginalny, wszak korzysta ze słownictwa od o wiele młodszego Radosława Sikorskiego), „łowcy posad”, „których przywódca, gdy miał więcej rozumu, nazwał ich TKM”. Nie, nie ich przywódca, a przeciwnicy PiS tak mówili o politykach jego formacji, kiedy na krótko poprzednio przejęli władzę. Surdykowski w oszołomieniu nienawiścią do PiS i jego lidera, nie panuje nad pamięcią i myślami. Trzeba go jednak zrozumieć, obrał prymarną formę publicystyki – zapisywać opinie bez przywołań faktów, za to dawać upust nienawiści do inaczej myślących…

Przed naszym wstąpieniu do Unii Europejskiej pewien mój znajomy był przeciwny temu akcesowi. Tłumaczył, że nie ma sensu zamieniać socjalizmu na socjalizm. Aczkolwiek po chwili refleksji przyznawał, że może jednak warto spróbować dla korzyści materialnych.

Tak, ta motywacja była i jest słuszna. Dla niej powinniśmy mocno trzymać się Unii Europejskiej, ale przeciwstawiać się konsekwentnie jej lewicowości, potężniejącej z każdym rokiem, jeśli nie miesiącem.

Dlaczego dzisiejszy świat kultury chrześcijańskiej jest od ponad dwustu lat podatny na wszelkie ideologie lewicowe i nieco krócej na liberalizm. Nie piszę na „ideologię” liberalną, ponieważ jest to nicość ideowa; trawestując Dostojewskiego, jeśli nie ma wartości  duchowych, to wszystko jest dozwolone, wszystko co cielesne, co atawistyczne, co korzystne materialnie. Natomiast lewica jest pełna łże-wartości: parodiuje  naukę Jezusa Chrystusa, niby  troszczy się o ubogich, a chce zawładnąć wszystkim, co ludzkie, panować nad społeczeństwem i dzielić, dzielić dobra dla dobra swych wyznawców,  niewyznaców traktując nienawistnie. To ona jest  siewcą nienawiści – wystarczy posłuchać wypowiedzi wielu europosłów i przyjrzeć się ich twarzom, gdy przemawiają. A przede wszystkim przemóc się i czytać Surdykowskiego, Srodę, Senyszyn, Michnika, Żakowskiego.

Wyobraźmy sobie teraz połączenie liberalizmu z lewicą, Tuska z Surdykowskim. Jeżeli zaś doda się do tej symbiozy głupotę byłego ambasadora RP i cynizm byłego premiera RP, ignorancję Timmermansa i wyrachowane Macrona – to otrzyma się dowód na postępującą jak rak w ostatnim stadium rozwoju  degenerację kultury zachodniej.

Dwie są główne przyczyny powszechnej fascynacji lewicą w dzisiejszym tzw. cywilizowanym świecie. Pierwsza to prostactwo umysłowe, niewiedza, snobizm intelektualny – patrz np. felieton Surdykowskiego. Wielu jako tako wykształconych ludzi demonstruje swą lewicowość, żeby uchodzić we własnym i cudzym mniemaniu za mądrych, albowiem wyznawanie poglądów lewicowych w opinii większości dzisiejszych (zresztą od ponad wieku) zmanipulowanych społeczeństw jest nobilitacją. Dlatego u nas wielu zwolenników miała Unia Wolności/Unia Demokratyczne i ma dzisiejsza Platforma „Obywatelska” z satelitami. Utożsamianie się z ich politykami (nie ideologią, gdyż partie te właściwie jej nie miały i nie mają) daje poczucie przynależności do elity. I tak rozpowszechniło się przekonanie, że inteligent prawdziwy to tylko lewicowiec, reszta to gmin… A nadto ze światopoglądem lewicowym wygodniej się żyje. Nie trzeba przecież podlegać nieraz rygorystycznej dyscyplinie duchowej, która wyklucza hedonizmy i egoizmy.

Drugi powód, z wyższych rejonów, rozpowszechniania się postaw lewicowych to wyrachowanie. Na propagowaniu idei sprawiedliwości społecznej wywodzących się z doktryn i dogmatów m. in. Marksa i Engelsa, największych mitomanów w historii, można zarobić. Wyłudza się bowiem pieniądze od społeczeństwa za czcze obietnice ulżenia doli biednych. Lewicowcy po przejęciu władzy tworzą tzw. państwa opiekuńcze, gdzie łatwo trwoni się i rozkrada wspólne zasoby materialne.

Nikt uczciwy i samodzielnie myślący nie zaprzeczy, że gdzie lewica obejmuje władzę, tam powstaje powszechny niedostatek, brakuje chleba, zapełniają się więzienia, rozrastają cmentarze; w niemieckim narodowym socjalizmie i bolszewizmie-sowietyzmie powstawały doły ziemne z setkami tysięcy trupów. Rządy lewicowe podporządkowują swej władzy całą gospodarkę, kontrolują kulturę, pragną zawładnąć życiem prywatnym poddanych. Każdy rząd lewicowy jest totalitarny, tak jak każdy totalitaryzm jest niewolą społeczną i jednostkową. Doprowadza państwa do zapaści gospodarczej, a społeczeństwa do nihilizmu moralnego, regresu kulturowego. Ile w XX w. było dyktatur lewicowych, od Władywostoku do Kuby i Chile, i ile w nich zbrodni! 

Lewicowość liberalna dla Niemców jest wymarzoną możliwością przypisywania ofiarom swych zbrodni, albowiem, jak powiedziałem wyżej, obie postawy pozwalają głosić, co się lewakom i liberałom podoba, tu nie ma żadnej moralności, żadnej prawdy, niczym w „wolnej amerykance” opinii. Dom Historii Europejskiej w Brukseli nie pokazuje, jak donoszą uczciwe  media, zła niemieckiego, natomiast eksponuje... męczeństwo Niemców po  zakończeniu wojny. Nie uwydatnia naszych zasług w obaleniu komunizmu, a przypisuje je Niemcom, którzy skruszyli mur berliński. Próżno szukać nawiązań do działalności św. Jana Pawła II, która zmieniła kondycję polityczną Kontynentu, tak samo jak nie ma w ekspozycjach śladu „Solidarności”. Dalsza integracja tych fałszów lewicowo-liberalnych z niemieckimi kłamstwami może spowodować, że nagle obudzimy się w Europie pod protektoratem Niemców, w Europie Marksa i Engelsa. Byłby to koniec kultury ukształtowanej przez Grecję, Rzym i chrześcijaństwo; historia cofnęłaby się do czasu Wandali i Niemców z Rosją podczas II wojny światowej.

A jednak te wszystkie szachrajstwa lewicowo-niemieckie nie wzbudzają żadnego rezonansu wśród rodzimej „elity”, butnej, agresywnej, krzykliwej i zdradzieckiej. Przeciwnie - Surdykowski broni, biedny, lewicy, jak niepodległości. Również Polacy uczestniczyli w projekcie Muzeum Historii europejskiej. Brali tedy udział w wielkiej manipulacji potężnych (bogactwem) kryptokomunistów, lewaków, liberałów, którym marzy się Europa od Atlantyku do Morza Czarnego bez narodowości, bez idei Boga i bez Polski, jak również bez polskiej determinacji ratowania po raz trzeci w Europie kultury chrześcijańskiej. Może dlatego dzisiejsza lewica polska nazwała się „demokratyczną”, żeby społeczeństwo, okaleczone czterdziestoma pięcioma latami dyktatury pezetpeerowskiej i w ostatnim ośmioleciu demoralizowane, dezorientowane kłamstwami i krętactwami, obniżaniem aspiracji cywilizacyjnych uwierzyło, iż współczesna lewica polska w zwartym sojuszu, jak niegdyś „w zjednoczeniu” partii „robotniczych”, stała się nagle obrończynią wartości narodowych, krzewicielką wolności, obywatelskich.

Surdykowski ośmiesza konserwatyzm, a przecież jego wyznawcy bronią Europy przed rozpadem i upadkiem swej wielkiej kultury. Trzeba jednak wybaczyć byłemu ambasadorowi,  bo on niewiele rozumie z tego, co dzieje się w Polsce i świecie. A bez świadomości zła nie ma winy i może dlatego Surdykowski ucieka w niewiedzę.

Jacek Wegner 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl