Idealistyczne podejście do sposobu funkcjonowanie mediów, także lokalnych, sprawia, że więcej w nich hipokryzji niż prawdy.

„Gdybyśmy kierowali się wyłącznie standardami dziennikarskimi i interesem społecznym, nie przeżylibyśmy. Ale nie przeżyłaby tego żadna redakcja i gazeta w Polsce” - oświadcza w rozmowie Błażeja Torańskiego, Waldemar Śliwczyński, wydawca „Wiadomości Wrzesińskich”.
Ku mojemu zaskoczeniu, pod wywiadem, który ukazał się na portalu SDP, żadnych komentarzy, polemik, uwag. A szkoda, bo cała rozmowa jest niezwykle ciekawa, a moim zdaniem także do bólu prawdziwa. W dodatku miejsce jej publikacji wręcz idealne, bo gdzie jak nie na portalu dziennikarskim debatować na temat kondycji mediów, w tym także – bliskich memu zawodowemu sercu - mediów lokalnych.
Cenię przenikliwość Błażeja Torańskiego, jego erudycję i umiejętność „wyciągania” takich cytatów jak ten o „standardach dziennikarskich”. Jest kapitalny, bo prawdziwy. I nie mówię tego z ironią, lecz z autentycznym podziwem zarówno dla pytającego, jak i przepytywanego. To myśl niezwykle trafna, a to, że pada z ust wydawcy, który ma odwagę mówić szczerze o trudnej sytuacji mediów lokalnych, jest szczególnie budujące. Choć jest to prawda smutna, to wolę trudne, ale prawdziwe słowa, niż hipokryzję wielu wydawców, redaktorów naczelnych i samych dziennikarzy, którzy – chyba tylko przed sobą – udają, jak walczą o interesy czytelników do ostatniej kropli krwi.
Kto z nas nie zna lokalnych wydawców i redaktorów, którzy w branżowych mediach, podczas środowiskowych szkoleń i konferencji mówią o szlachetnej walce z lokalnym układem, a gdy tylko przychodzi do liczenia rachunków – nie mają oporów, by stanąć w kolejce po ogłoszenie od znajomego wójta, radnego, czy burmistrza?
Ja znam.
A – zapyta ktoś – czy to źle dopieszczać swojego chlebodawcę? Jeszcze kiedyś byłbym radykałem, ale kilkanaście lat pracy w mediach daje mi dystans. I choć nadal mam w tym względnie jednoznaczny pogląd, to dziś bardziej cenię takie wypowiedzi jak redaktora Śliwczyńskiego, niż idealistyczne i kłamliwe wywody medialnych hipokrytów.
Jeszcze gdyby o same rachunki szło, to pół biedy. Rzecz w tym, że w wielu miejscach hipokryzja jest wrośnięta w lokalne media. Do tej pory mówiło się o naciskach władzy, o wpływie na lokalne media, o ich uległości i generalnie słabościach, ale raczej były to wypowiedzi z zewnątrz, spoza środowiska. Jeśli dziennikarze, wydawcy, redaktorzy zostali skuszeni na takie zwierzenia, to raczej słyszałem idealistyczny ton, z którego wynikało, że „jest trudno, ale się nie dajemy”.
Tym razem jest inaczej. Wydawca mówi jaka jest praktyka by przetrwać, utrzymać miejsca pracy (choć coraz częściej „współpracy” na umowy zlecenie lub dzieło), ale i własną firmę.
Wprawdzie jeszcze można gdzieniegdzie usłyszeć, że media nie są typowym biznesem, więc obowiązują je inne prawa rynku, że liczy się bardziej misja niż stan konta. Ale – choć wciąż wierzę w romantyczność naszego zawodu – to jednak czytają takie słowa jak wywiadzie Błażeja Torańskiego, mam wrażenie, że idealistyczne podejście do sposobu funkcjonowanie mediów, także lokalnych, sprawia, że więcej w nich hipokryzji niż prawdy.
I nie w tym rzecz, by przyjąć za pewnik szczerą wypowiedź jednego wydawcy. Nie chodzi nawet o to, by z nią polemizować. Chodzi o to, by to, co zostało powiedziane, było punktem wyjścia do naprawy mediów. Bowiem tylko dobra diagnoza daje nadzieje na skuteczne leczenie.
Tomasz Nieśpiał

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl