Ostatni zbiór tekstów krytycznych Andrzeja Horubały przeczytałem niemal jednym tchem. Autor jest nie tylko wnikliwym obserwatorem życia kulturalnego lecz również doskonałym stylistą. Wie o tym i dumnie przytacza zachętę kolegi, by napisał powieść zamiast esejów. Proszę nie! Zabraknie nam jego horyzontów, które regularnie odsłania w tygodniku „DoRzeczy”. Chyba, że zamknąłby się w domu i wziął Mannowski zamach na arcydzieło. Ale kto wtedy jeździłby po Polsce do teatrów, chodził do kina, czytał te wszystkie książki przetwarzając na kapitalne pigułki opisów?

  Horubała przedstawia siebie jako „zgreda” i „katola” ujmując w autoironiczny nawias. To mu pozwala walić czytelników po oczach ocenami uprzedzając sprzeciw: niby czego się spodziewaliście? Minek przymilnych i pochrząkiwań układnych?

  Chociaż tak mocno określony, potrafi elegancko rozprawić się z przeciwnikiem, jak w wypadku recenzji wystawy o masonerii w Muzeum Narodowym. Kuratorem był prof. Tadeusz Cegielski, bodaj najważniejszy mason w Polsce. Horubała snuje więc opowieść o tajnym stowarzyszeniu walczącym z kościołem katolickim i dążącym do władzy nad światem ale zmiękcza sympatią dla  profesora oprowadzającego wycieczkę po wystawie. A nawet usprawiedliwia muzeum, że jej organizację powierzyło masonowi, skoro samo wyrasta z tej tradycji.  

  Na moją dziennikarską wrażliwość to zbytek miłosierdzia. Muzeum jest też placówką naukową, ma więc obowiązek obiektywizmu. Jak dyrektor muzeum mogła pozwolić na całkowite pominięcie przestróg Kościoła przed spiskiem? Horubała sugeruje, że sprzyja ona tej pół tajnej organizacji. A gdzie etyka uczonego? Nie jestem „katolem” a „dzieci wdowy” ani mnie ziębią ani grzeją. Ale dziennikarz buntuje się na to nadużycie. Za nasze pieniądze podatnika mamy prawo dowiedzieć się więcej.

  Jednak autor nie był wybaczający dla prof. Andrzeja Mencwela za biografię Stanisława Brzozowskiego. Gani resztki marksizmu, ciężki styl i pokrętność wywodów, co  wyjaśnia wadą psychiczną profesora, który wbrew dowodom wątpi, aby pod koniec  Brzozowski  pogodził się z Kościołem. I przytacza opinię, że najlepszym tekstem Mencwela był donos na Michnika i marcowych „komandosów” napisany w areszcie w 1968 roku na użytek esbecji. Cios morderczy! Co więcej, Horubała wykazuje, że Krytyka Polityczna dopuściła się nadużycia biorąc autora „Legendy Młodej  Polski” za patrona ideowego.

  Autor ocenia zjawiska z pozycji tradycyjnego, twardego katolika. Z tego powodu brak mu – moim zdaniem – szerszego oddechu. Jest nader inteligentny i erudycyjny ale trafny raczej tylko w ocenach bieżących. Opowiada się za tradycyjnym modelem rodziny i nie ma ani krzty dobrego słowa dla feministek. Jest też homofobem, co mu nie przeszkadza w chwaleniu warsztatu twórców gejów, gdy na to zasługują. Będąc ojcem wielodzietnym nie dopuszcza myśli, że ten model rodziny jest przestarzały.

  W średniowieczu z powodu wysokiej śmiertelności trzeba było szóstki dzieci, by dwoje doprowadzić do dorosłości. A z tego okresu pochodzi rdzeń katolickiej etyki seksualnej. Dziś nawet dwoje jest za dużo. Zrobiło się nas siedem miliardów gdy automaty zastępują ludzi a roboty wykonują ciężkie prace podkopując pozycję mężczyzny w społeczeństwie,  co umożliwia postępy feminizmu. Powszechna rozwiązłość hetero i perwersje homo to adaptacja zachodniej cywilizacji do tych warunków. Zaś Internet osłabia patriotyzm, bo wyzwala z przykucia wyobraźni do ziemi ojczystej. Szybki rozwój technologii wywraca do góry nogami moralność. Na Zachodzie to są ostatnie lata tradycyjnego ładu. W Polsce jesteśmy spóźnieni a nie zasadniczo lepsi.

  Zbiór tekstów Horubały z ostatnich lat jest jednak pogłębioną kroniką kultury naszych czasów, a co więcej zawiera obszerny indeks nazwisk. Lektura tej książki to przyjemność połączona z pożytkiem i miejscami z potrzebą inteligentnego sporu.

 

PS. Uwaga na konflikt interesów. Autor poświęcił mi dwa pochlebne teksty w swoim zbiorze.

-------------------------------------------------------

Andrzej Horubała, „Byliśmy tacy zakochani”, s.430, Wydawnictwo Fronda, 2017.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl