Kilka tygodni temu w felietonie-analizie ‘Okruchy prawdy: Raport z oblężonego Miastka’ pochwaliłem odwagę publicysty ‘Gazety Wyborczej’ Jakuba Bierzyńskiego, który w materiale z dn. 03.01.2018 pt. ‘Poznajcie wyborców PiS: cenią demokrację, mają udane życie, nie znoszą pouczania’ starał się w miarę obiektywnie i dosyć uczciwie zreferować Raport z badań „Dobra zmiana w Miastku”, a także próbował wyciągnąć z tego Raportu jakieś sensowne i racjonalne wnioski, które w opinii autora brzmiały w skrócie tak: PiS i jego elektorat to nie jest partia frustratów, a Polaków  najzwyczajniej w świecie należy szanować. Już wtedy zwróciła moją uwagę ogromna liczba zaciekłych wpisów i nienawistnych komentarzy pod wspomnianym tekstem, ale z przyrodzonej gołębiej łagodności serca nie wspomniałem o tym, nie chcąc jeszcze bardziej zaogniać dyskusji i zakłócać tej nieśmiałej próby refleksji - i co ważniejsze, także autorefleksji - w środowisku redaktorów oraz czytelników ‘Gazety Wyborczej’.

Tymczasem to sam autor tekstu, wspomniany red. Jakub Bierzyński, w kolejnym tekście z dn. 24.01.2018 pt. ‘Pogarda pod moim tekstem. Tak potrafimy nienawidzić, my obrońcy demokracji i lewica’, tak odnosi się do wspomnianego ‘hejtu’ czytelników 'Gazety Wyborczej' wobec jego tekstu: ‘czytelnicy zastosowali rozmaite psychologiczne ucieczki, żeby tekstu do siebie nie dopuścić. Podważali reprezentatywność badań, wiarygodność wyników i intencje badaczy. Prawdopodobnie po to, żeby za wszelką cenę utrzymać dotychczasowy światopogląd i własną wizję „tamtych” i siebie samych’.

Wystarczy zapoznać się z tymi wpisami, żeby zobaczyć że czytelnicy ‘Gazety Wyborczej’ po prostu nie przyjęli do wiadomości zarówno samych badań, jak i wynikających z nich wniosków, a zamiast tego zarzucili autorom m.in. ‘ładne bzdety, populizm czystej wody’, ‘żenadę’, ‘hipokryzję i strach’, a o wyborcach PiS pisali w taki oto ‘tolerancyjny’, 'postępowy' i 'europejski' sposób: ‘Są gorsi’, ‘kołtun’, ‘ciemny lud’, ‘są zawistni’, i w ogóle ‘Narodowi socjaliści z piss wiedzą co robią, socjolog bredzi we mgle złudzeń’.

Red. Bierzyński tak konkluduje te wpisy i stan umysłu czytelników ‘Wyborczej’: ‘Liberałowie lubią o sobie myśleć, że są otwarci i tolerancyjni. Z kolei osoby o lewicowych poglądach są dumne ze swojej wrażliwości społecznej. Reakcje pod moim tekstem w obu grupach skłaniają do negatywnej weryfikacji tych przekonań. „Oni są gorsi” - to dominujący ton komentarzy.’

I tu można by się zastanowić, skąd taki ogromny poziom nienawiści i pogardy wśród czytelników ‘Wyborczej’? Ja sam pierwszy raz zetknąłem się z tak ogromną kampanią nienawiści współtworząc wiele lat temu Biuro Prasowe Ruchu Odbudowy Polski Jana Olszewskiego – patriotyczno-solidarnościowej partii znanego i szanowanego prospołecznego polityka o PPS-wskich tradycjach rodzinnych i środowiskowych, który jednak w ‘Gazecie Wyborczej’ przedstawiany był jako rzekomy narodowy socjalista o autorytarnych i niedemokratycznych zapędach stojący na czele faszyzującego ruchu - dokładnie tak samo, jak dzisiaj przedstawiany jest Kaczyński i PiS. 

Zresztą nawet Ryszard Bugaj, poczciwy i uczciwy solidarnościowy lewicowiec, który w ramach kolejnej domniemanej polityczno-partyjnej wojenki redaktorów 'Gazety Wyborczej', przedstawiony był w ‘Wyborczej’ w tekście autorstwa Witold Beresia i  Jerzego Skoczylasa z dn. 2004-03-19 - pod zresztą także bardzo wymownym wymownym tytułem ‘Od Solidarności do zawiści’ - w taki sposób: ‘Bugaj za chwilę znajdzie się w LPR. /…/ W "Samoobronie" pewnie już kosy kują, by pójść za Ryszardem Bugajem’.

Żeby pokazać skalę pogardy środowiska ‘Gazety Wyborczej’ do Polaków, można także przytoczyć tytuł tekstu dosłownie z ostatnich dni: ‘A co, jeśli Polacy są głupi? Mamy takiego wyborcę, jakiego sobie wychowaliśmy’ Bartosza Kuźniarza z 20 stycznia 2018.

I tak naprawdę już sam tytuł w zupełności może wystarczyć za całą analizę. Katastrofa całego obozu medialno-politycznego skupionego wokół ‘Wyborczej’ polega m.in. na tym, że każdy minimalnie mądry, trochę inteligentny, a przynajmniej odrobinę przytomny publicysta czy polityk powinien wiedzieć, w jakim środowisku i w jakiej sytuacji społeczno-politycznej się znajduje – to znaczy powinien uwzględniać w swoich działaniach czytelników i wyborców, ich stan świadomości, sposób myślenia, wyznawane wartości, etc. Jeśli tego nie robi, i zamiast tego wyłącznie oddaje się dywagacjom ‘jak powinno być’, albo co gorsza zajmuje się wyłącznie bezmyślnym i aroganckim opluwaniem współobywateli, to jest najzwyczajniej w świecie niekompetentny i nie nadaje się na polityka czy nawet publicystę. I kończy dokładnie tak jak kiedyś UD/UW, a dzisiaj PO i środowisko 'Wyborczej'.

Z jednym w tekście Kuźniarza można się zgodzić: ‘Pomstowanie na populizm rządzących jest pod pewnymi względami nierozumieniem istoty polityki. Żadna władza nie mogłaby się utrzymać, gdyby nigdy nie umizgiwała się do ludu.’ Nie jest tu istotne obraźliwe określenie 'umizgiwanie się do ludu’, ale stwierdzenie oczywistości, że politycy i media powinni uwzględniać opinie obywateli. Słówko ‘populiści’ oznacza w tym wypadku te partie z dużym poparciem społecznych oraz tych popularnych polityków, których ‘Wyborcza’ i jej redaktorzy nie lubią. Natomiast pisanie, że ‘Polacy są głupi,’ bo nie wybierają tak, jak życzy sobie tego Kuźniarz czy ‘Wyborcza’, to nic więcej jak tylko i wyłącznie kapitulacja intelektualna sfrustrowanych aroganckich i agresywnych niekompetentnych nieudaczników.

I w ramach ćwiczeń z empatii można zadać pytanie redakcji ‘Gazety Wyborczej’: A co, jeśli to wy jesteście głupi i macie takiego czytelnika jakiego sobie  wychowaliście?

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl