Jaka jest pamięć Europy? Co chce wiedzieć, a co pominąć? A może coś pominąć, inaczej to nazywając? I udawać, że przecież oddaje „prawdziwą” historię?

„Zmieniające się czasy, trwałe wartości” (Changing times Lasting values).Wystawa pod tym tytułem, pod koniec marca

rok temu, witała przed głównym wejściem do Parlamentu Europejskiego w Brukseli. Była poświęcona 60 rocznicy podpisania Traktatów Rzymskich w 1957 r.
Dokładnie w dn. 28 marca 2017 r. miało miejsce spotkanie: „Europa Pamięta. W obronie dóbr osobistych byłych więźniów niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych i zagłady - aspekty moralne i prawne procesu przeciwko telewizji ZDF i inne przykłady". Organizatorem był Kazimierz Michał Ujazdowski-eurodeputowany, obecnie we frakcji Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy.
Zaprosił prawników występujących w tych sprawach przed polskimi i niemieckimi sądami: mec. Lecha Obarę, mec. Andrzeja Dramińskiego z kancelarii w Olsztynie i mec. Piotra Dubera, polskiego adwokata pracującego na stałe w Berlinie.
Konferencja ta cieszyła się dużą frekwencją: byli inni eurodeputowani, politycy, liczni zagraniczni goście. Prawnicy mówili o uznaniu przez polskie sądy, iż  do katalogu dóbr osobistych, który zgodnie z  zapisem art. 23 kodeksu cywilnego ma charakter otwarty „w szczególności”, należy zaliczyć takie dobra jak: „tożsamość narodowa”, „godność narodowa”, „godność człowieka”. Ponadto, co uznał Sąd Apelacyjny w Warszawie (wyrok z dn. 31 marca 2016 r. sygn akt I ACa  971/15):
„używanie haniebnych określeń, jakoby to obozy były „polskie” prowadzi do naruszenia dóbr osobistych wnuka byłego więźnia  niemieckiego obozu koncentracyjnego”.  To przełomowe orzeczenie oznaczało i oznacza, iż  każdy Polak, który wykaże, iż w  takich przypadkach mogą być naruszane jego dobra  osobiste jak: „tożsamość narodowa”, „godność narodowa”,  ma prawo do wystąpienia z powództwem przeciwko takim nieprawdziwym stwierdzeniom. A nie tylko sami więźniowie niemieckich obozów koncentracyjnych: Auschwitz-Birkenau i innych”.
Europoseł K.M. Ujazdowski w  swoim  wprowadzeniu mówił, iż sprawy te wobec odniesienia do okresu, gdy  niszczono narody ma sens uniwersalny. A  także olbrzymie znaczenie moralne. Dlatego trzeba także o tym mówić w Parlamencie Europejskim.
Będą nowe  sprawy sądowe w sprawie tych haniebnych określeń. Finału nie może się doczekać sprawa byłego więźnia Auschwitz Pana Karola Tendery, liczącego 96 lat przeciwko niemieckiej telewizji ZDF (Zweites Deutches Fernsehen). Zgodnie z nakazem sądu w wyroku miały być: „przeprosiny w języku niemieckim na głównej stronie internetowej utrzymywane przez okres 30 dni.”  Ukazały się, ale nie w takiej formie. ZDF-II program niemieckiej telewizji publicznej jednak się twardo opiera. I mimo, że Wyższy Sąd Krajowy w Koblencji II senat do spraw cywilnych oddalił wszystkie skargi niemieckiej stacji, wspieranej przez polskich adwokatów, końca sprawy nie widać. Chce  wykorzystać wszystkie możliwości prawne zanim przeprosi we właściwy sposób, w pełni zgodny z prawem.
A z drugiej strony, dziwi ten upór ZDF?  Przeprosiła na „swój sposób”, a  nie  dokładnie tak, jak nakazywał wyrok. Niemcy nie chcą przestrzegać prawa?  Czy  robią to w sposób  wybiórczy?  To, co dla nich korzystne, a jeśli nie to lekceważą?  Czy to są  te trwałe wartości?
Do olsztyńskiej: Kancelarii „Lech Obara i Współpracownicy” i Stowarzyszenia PATRIA NOSTRA w Olsztynie zgłaszają się rodziny są oburzone określeniem „polskie obozy zagłady”, które bezcześci i fałszuje pamięć o tym, kto zamordował ich bliskich w trakcie II Wojny Światowej.
Już nie na samej konferencji, ale w większym gronie dyskutowaliśmy w parlamencie w Brukseli na temat Holokaustu. Czyli realizowanego przez Niemców programu całkowitego zniszczenia narodu żydowskiego w Europie-eksterminacji. W pełnym znaczeniu tego okrutnego określenia. Bo przecież mieli zginąć wszyscy przedstawiciele tego narodu.
Gdy ktoś powiedział, że  Polacy także byli poddani zagładzie, bowiem systematycznie niszczono jego elity, niewątpliwe dążąc do unicestwienia w ten sposób narodu. Bez elit bowiem nie ma świadomej społeczności narodowej.
Wtedy jeden z  eurodeputowanych ostro zaprotestował:
-Proszę tego nie porównywać-głośno mówił. -Zresztą parlament europejski dał temu jasno wyraz w  swoich dokumentach.
Postanowiłem sprawdzić tę informację. Czemu  dano „jasno wyraz”?
Zaglądam do Rezolucji z 27 stycznia 2005 r. Parlamentu Europejskiego w sprawie pamięci o Holokauście, antysemityźmie i rasiźmie: Parlament Europejski-uwzględniając art. 2, 6, 7 i 29 Traktatu o Unii Europejskiej oraz art. 13 Traktatu WE, które zobowiązują Państwa Członkowskie do utrzymania najwyższych standardów praw człowieka i niedyskryminacji, jak również Europejską Kartę Praw Podstawowych., pod  literą „B”  stanowi się, co następuje:

„zważywszy, że Europa nie może zapomnieć o swojej własnej historii, tj. tego, że obozy koncentracyjne i obozy zagłady wybudowane przez nazistów są jedną z najczarniejszych i najbardziej bolesnych kart historii naszego kontynentu, zważywszy, że zbrodnie popełnione w Auschwitz muszą przetrwać w pamięci przyszłych pokoleń jako ostrzeżenie przed ludobójstwem tego rodzaju, którego korzenie tkwią w pogardzie dla innych istot ludzkich, nienawiści, antysemityźmie, rasiźmie i totalitaryźmie”.

„Wybudowane przez nazistów”? A nie przez „Niemców”, „nazistowskie Niemcy”? Mając na uwadze dyskusję  jaka została wszczęta po  nowelizacji ustawy o IPN podjętej przez Sejm w piątek 26 stycznia 2018 r., te „jasne” określenia w  rezolucji Parlamentu Europejskiego, co najmniej wywołują oburzenie.

Kto przy tym pracował  by było to  zapisane, iż  sprawcami byli  członkowie NSDAP, SS, Gestapo-naziści, ale już nie Niemcy?  Bo jaka  była narodowość  owych „nazistów”?

Teraz bardziej zrozumiała jest taka  historia „przeciekająca przez palce”. I te  fałszywe i obraźliwe dla  narodu  polskiego  określenia „polskie obozy koncentracyjne”. W takich działaniach, gdy prawdziwe fakty, prawda po prostu ma sobie „przeciekać przez palce” już nie można napisać tak jak było w rzeczywistości: o „niemieckich obozach śmierci”, „niemieckich obozach zagłady”?

A  kto jest  najbardziej wpływowym państwem Unii? Przypomniałem sobie słowa niemieckiego europosła Ericha Schuelera wypowiedziane do grupy Polaków w Parlamencie Europejskim w Strasburgu.  Na moje pytanie, czy jest Europa „A” i „B”, tych starszych państw i przyjętych w 2004 r. „jasno” (dosłowny cytat) powiedział:

-Niemcy i Francja  założyły  dzisiejszą Unię Europejską. I to one będą  decydowały, co się w niej będzie działo.


 

                            Andrzej Dramiński

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl