Antoni Krauze – reżyser “Czarnego Czwartku” i “Smoleńska” jest poważnie chory. Kilka tygodni przebywał w szpitalu na kardiologii. Ostatnio wypisał się ze szpitala na własną prośbę, wbrew lekarzom.

Módlmy się w intencji zdrowia Antoniego Krauze.

Krauze w przeszłości /w 1998 r./ przeszedł śmierć kliniczną, która zmieniła jego życie. Przeżył po niej nawrócenie. Uważa, że po to by zrobić dwa ważne filmy, wspomniane właśnie “Czarny Czwartek” i “Smoleńsk” /o katastrofie naszego samolotu rządowego w 2010 r., wielkiej tragedii narodowej, kiedy zginął prezydent Lech Kaczyński i 95 innych Polaków, w zdecydowanej większości naszych wybitnych rodaków, polskiej elity/.

Reżyser jest rodowitym warszawiakiem, z bardzo wierzącej i patriotycznej rodziny, jego stryj walczył w Powstaniu Warszawskim w batalionie “Parasol”, sam Antoni miał wtedy 3 lata /urodził się w styczniu 1940 r./.

W 1998 r., kiedy miał zawał i umierał, czuł żal do Pana Boga, że zabiera go za wcześnie. Uważał wtedy, że ma jeszcze tyle do zrobienia. Po latach mówił, że Bóg uratował go wówczas po to, by zrobił właśnie dwa wspomniane, bardzo ważne filmy – “Czarny Czwartek” i “Smoleńsk”.

Krauze w wypowiedziach twierdził, że nie boi się śmierci. Mówił wręcz, że po zrobieniu “Smoleńska” Bóg go zabierze i pozwoli wrócić mu tam, gdzie już był, czyli do tego lepszego świata… Liczył na to…

Cezary Dąbrowski /13.2.2018/

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl