Wreszcie doczekałem się polskiej kopii najnowszego filmu Stevena Spielberga „Czwarta władza” z Meryl Streep i Tomem Hanksem. Film dotyczy afery związanej z publikacją tak zwanych Pentagon Papers (dokumentów Pentagonu), które wyciekły z amerykańskiego think tanku RAND Corporation do prasy. Najpierw zostały opublikowane przez „The New York Times”, ale film od początku inaczej interpretuje znane fakty. Główną zasługę w ich ujawnieniu przypisuje waszyngtońskiemu dziennikowi „The Washington Post” (tytuł filmu w oryginale to „The Post”).

Tajny Raport o amerykańskim zaangażowaniu w Indochinach w ciągu trzech dekad (1945-1967) został przygotowany przez amerykańskich analityków na zlecenie ówczesnego sekretarza obrony Roberta McNamary. Z analizy Raportu wynikało m.in., że rząd USA ukrywał ważne informacje dotyczące wojny w Wietnamie i manipulował opinią publiczną. Raport został wyniesiony 1 października 1969 roku z siedziby RC przez jednego z ekspertów i współautorów Raportu - analityka RAND Corporation Daniela Ellsberga. Ellsberg z pomocą swojego przyjaciela Tony’ego Russo skopiował 7 tysięcy stron i po nieudanych próbach zainteresowania raportem kilku prominentnych polityków (m.in. Fulbrighta i McGoverna) przekazał je wiosną 1971 roku dziennikarzowi „New York Times” Neilowi Sheehanowi, którego poznał w Wietnamie. Sześciu dziennikarzy NYT pracowało przez kilka miesięcy nad publikacją https://www.nytimes.com/2017/12/20/us/pentagon-papers-post.html ,która ukazała się w gazecie 13 czerwca 1971 roku.

Niestety, w filmie Spielberga działania Ellsberga zaprezentowane zostały w niewielkim stopniu, a rola NYT – przecież decydująca, jeśli chodzi o pierwsze publikacje dokumentów - ograniczona. Pominięto również informację, że pierwszy, aczkolwiek nie wprost i nie ujawniając swoich źródeł, o tych dokumentach napisał bostoński dziennik „Boston Globe”. Film Spielberga koncentruje się na działaniach WP, personifikowanych przede wszystkim przez właścicielkę gazety Katharine Graham (Meryl Streep) i redaktora naczelnego Bena Bradlee (Toma Hanks). Walka o możliwość publikacji przez „Washington Post” tych dokumentów, a następnie – po sądowej blokadzie na wniosek rządu amerykańskiego - walka w sądzie o prawo do dalszej ich publikacji, jest głównym tematem filmu, obejmującym też dążenia WP do wejścia na amerykańską giełdę. Wbrew wielu krytykom uważam, że „Czwartej władzy” nie należy zestawiać z filmem „Wszyscy ludzie prezydenta” Alana Pakuli (oryginalny tytuł: „All the President’s Men”, rok 1976), lecz z „Aktami z Pentagonu” Roda Holcomba (tytuł oryginalny: „The Pentagon Papers” z roku 2003), albowiem fabuła obu tych filmów dotyczy właśnie spraw związanych z ujawnieniem tajnych dokumentów, których publikację próbował zatrzymać – nieskutecznie - rząd USA.

Nie zgadzam się również z fragmentem recenzji Krzysztofa Kłopotowskiego http://www.sdp.pl/felietony/14961,czwarta-wladza-drugiego-sortu,1515930463

który twierdzi, że Spielberg jest propagandzistą, ukrywającym racje drugiej strony, czyli Richarda Nixona i administracji Białego Domu. Racje zostały podane, choć bardzo pobieżnie, należy jednak zaznaczyć, że prezydentury samego Nixona wspomniany Raport nie dotyczył. Ponadto, w świetle późniejszych wydarzeń (afery Watergate opisanej choćby w takich filmach jak „Wszyscy ludzie prezydenta” czy „Tajne źródło” Petera Landesmana) obrona racji prezydenta Nixona, oszukującego w sprawie włamania do kompleksu Watergate i tuszującego śledztwo prowadzone przez FBI, wydaje się niemożliwa i niepotrzebna. To dzięki działaniom dziennikarzy ujawnione zostały nadużycia władzy, co jest pierwszorzędnym obowiązkiem dziennikarzy śledczych i wolnych mediów, o czym mówi też film „Czwarta władza”.

Film Spielberga doskonale portretuje środowisko dziennikarzy Waszyngtonu i Nowego Jorku, pokazuje walkę kobiet o swoje prawa w męskim świecie, giełdowe operacje i interesy wiążące polityków z biznesmenami i dziennikarzami. Zależności i układy pomiędzy tymi trzema grupami pokazują, jak trudno zachować niezależność mediów w niedoskonałym świecie zdominowanym przez biznes i politykę (K. Graham, właścicielka WP, była przyjaciółką McNamary, a redaktor naczelny B. Bradlee przyjaźnił się z prezydentem J.F. Kennedym)

Warto też powiedzieć, co jest w filmie prawdziwe, bo oparte na dokumentach i realnej historii, a co fabularną fikcją. Rzeczywiście, kiedy dziennikarze WP pracowali nad przygotowaniem dokumentów do druku w domu redaktora naczelnego WP w Georgetown, to jego 10 -letnia córka sprzedawała im lemoniadę. Wiernie została odmalowana sylwetka znakomitego reportera Bena Bagdikiana, zachwyca realizmem wystrój newsroomu, swoim pięknem czarują maszyny drukarskie i niezwykłą magię ma w sobie scena druku gazety, której strony zostają później porwane przez wiatr. Nieprawdziwa jest natomiast sekwencja z młodym dziennikarzem „Washington Post”, który miał się udać na „przeszpiegi” do redakcji NYT https://www.washingtonpost.com/news/retropolis/wp/2017/12/23/fact-checking-the-post-the-incredible-pentagon-papers-drama-spielberg-left-out/?utm_term=.f713a95e9109

Zgadzam się z opiniami, że film Spielberga nie jest jego największym osiągnięciem. Zgadzam się, że nie jest to najlepszy film o dziennikarstwie śledczym. Zgadzam się, że nie jest to również najpełniejszy film o aktach Pentagonu. Jednak pomimo swobodnej interpretacji przedstawianej historii, w której akcent przeniesiono z Nowego Jorku do Waszyngtonu i z NYT do WP, i pomimo swojego rodzaju mitomanii związanej z kreowaniem roli dziennikarstwa śledczego w tworzeniu historii Stanów Zjednoczonych, film „Czwarta władza”przybliża nas do zrozumienia technologicznych, redakcyjnych, politycznych i biznesowych uwarunkowań pracy dziennikarzy amerykańskich w latach 60. i 70. XX wieku.

Marek Palczewski

22 lutego 2018

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl