Taki Kurski i kamaryla mogą już nic nie robić. Seriali tyle mają, że choćby i puszczać je na okrągło to i tak nawet małolat do śmierci wszystkich nie obejrzy.   Ogłupianie narodu prowadzić można różnorako, np. indoktrynacją, manipulacją, wybiórczością partyjniacką, ładną, głupią buzią, wreszcie nieustannym powtarzaniem - jako że wiadomo: kłamstwo po tysiąc razy wygłoszone prawdą się staje.   

   To informacja i publicystyka. Ale nie tylko tym się żyje. Prawda? I Jacek Kurski, z zastępcami, dobrze o tym wiedzą. Rozrywka! Entertainment! To jest to.  Pierwszy sukces to wspaniały, dynamiczny no i śliczny prowadzący wielkie gale - jak choćby ta spod Giewontu. A teraz patrzę i widzę, że kandydat na idola się rozwija. Włos mu wyraźnie rzednie, ale zęby przednie wyraźnie w porządku. Wesoły taki, śpiewa, tańczy, podskakuje. Prawie jak Robert Janowski. Albo i lepiej, bo Janowskiego się pozbyli. Ludzi nie pytali. Sami zdecydowali. Władza tak ma.   

   Władza ma też to do siebie, że nie lubi krytyki. Każda władza. I tym się charakteryzuje, że lubi być władzą jak najdłużej. Pysznią się więc posłowie, że piastują mandat trzecią-czwartą i więcej kadencję. Niby tak ludzie ich kochają, że nie mogą się z wybrańcami rozstać.   Ludzie chcą tej czy innej partii, ale o kolejności wybieranych na listach to nie oni decydują. I tak towarzystwo z Warszawy i innych wielkich miast rozrzucone jest po całym kraju. Paweł Kukiz oczywiście ma rację, że powinno się wybierać na posłów i senatorów ludzi z ziemi, która ich rzeczywiście obchodzi, o której wiedzą dużo, bo tam żyją, pracują i dzieci hodują.   Ale tak się nie dzieje.

   Wybory samorządowe to przedsmak okresu wybierania, w który wkraczamy. Teraz jest sprawa prosta. Choć nie do końca, bo ponawiane są próby importu kandydatów. Wielką rolę winny były odegrać telewizje i radia lokalne. Ale tego w wystarczającym stopniu nie zrobiono. Kandydaci, szczególnie „nowi”, powinni od dawna być przedstawiani i odpytywani. Oczywiście nie przez lizusków i wdzięczące się panienki, ale przez ludzi różnych opcji, tyle że mających wiedzę i odwagę pytania. Dobry kandydat, tzn. człowiek z osobowością, znaczącą pozycją  zawodową, prawdziwy społecznik - zawsze się obroni. Taki to nawet lubi ostre pytania, bo tylko one mogą przyciągnąć uwagę widza i słuchacza.   Każdy szef, dobry szef, wie że nawet krytykujący go tak naprawdę pracuje na pracodawcę, ponieważ właśnie krytyka wzbudza zainteresowanie. Głupek i miernota otacza się takimi samymi, bo boi się konkurencji i utraty stołka. Gdyby wprowadził np. raz na tydzień pół godziny-godzinę odpytywania prezesa - a nawet innych z kierownictwa - przez osobę spoza kręgu kumoterskiego było by to ciekawe i pożyteczne.   Niestety służalcze wywiady są zmorą. Nie wiadomo po co one. Idem per idem. To samo przez to samo. I komunały, i nuda, i samochwalstwo. Tromtadracje w wykonaniu powołanych do samorządzenia są zbędne.    Umysł ludzki sam się broni. Człowiek gapi się, ale nie widzi i nie słucha co do niego klepią z „lufcika”. Jest bowiem w człowieku zdolność natychmiastowego wyłączenia uwagi i myślenia o czymś innym. Wydawcy i prezenterzy są często jak ładowacze węgla do pieca. Machają łopatą, a i tak wszystko ucieka z dymem.

Stefan Truszczyński

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl