Przyznam, że jestem nieco zaskoczony, że rządzący nagle doszli do odkrywczej wiedzy, że zdecydowana większość mediów reprezentuje interes swojego właściciela, czyli Niemców. W ostatnich tygodniach, jeszcze zanim wybuchł skandal z „Faktem” o synu Leszka Millera pisałem o tym wielokrotnie na portalu SDP. Zresztą łatwo można było dojść do konstatacji, takiej jak moja w felietonie  sprzed dwóch  miesięcy: „Media wrogie polskiej racji stanu nie tylko dominują w kraju, kapitał, które je wydaje (w tym po części krajowy) toczy od wygranych wyborów przez prezydenta Andrzeja Dudę i PiS totalną wojnę  z polskimi władzami szczebla krajowego  i prędzej czy później przy tak zmasowanej kanonadzie wojnę mogą wygrać, ale przegramy my jako Polska.”

   Dlaczego to jest groźne teraz? Nie dlatego, że jakaś redakcja portalu ujawnia taśmy na temat aktualnego premiera ot tak sobie, dla ciekawości czytelników, ale dlatego, że jej działalność pod przykrywką swobody wydawniczo-dziennikarskiej jest narzędziem realizacji długofalowej  polityki dyktowanej z zewnątrz.  A ponieważ dominuje w mediach w Polsce kapitał obcy, głównie niemiecki, pozwalamy, aby to on budował nam opinię społeczną, która bezpośrednio przekłada się na decyzje wyborcze, czyli decyzje kto nami rządzi. Kiedyś w czasach przedrozbiorowych to ambasadorowie obcych mocarstw i ich wojska dyktowały, kto w Polsce ma rządzić. Dziś mamy inną przestrzeń społeczną i inne narzędzia oddziaływania na nią i media odgrywają w niej decydującą rolę. 

   Pisałem też niedawno:  „Długo mówi się o potrzebie ustawy dekoncentracyjnej (czyli ochrony krajowego rynku medialnego tak jak to jest we Francji czy Niemczech), to jest pierwszy potrzebny krok, ale drugi powinien dotyczyć ustawy ułatwiającej grupowanie rodzimego kapitału medialnego. Sprawa jest zbyt poważna, aby ją odkładać ad calendas Graecas”. Na razie jednak nie ma ani tego pierwszego, ani tego drugiego kroku. To są poważne zaniedbania, które bezpośrednio uderzają w polską demokrację.  Te potrzebne działania nie są niczym nadzwyczajnym, choć ryk  zagranicy będzie duży, bo to już ona  uznała  za swoją trwałą sferę wpływów mimo, że zarówno w Niemczech czy we Francji, gdyby ktoś dopuszczał obcy kapitał  w ich  mediach, to zostałby  uznany za wariata.

Jerzy Kłosiński

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl