W obronie Michnika!

   Cud się stał pewnego razu – zewsząd nagle płyną wyrazy poparcia i oburzenia wobec „ataku” na Adama Michnika, który pojawił się w Sądzie Rejonowym, pozwany przez prawicowego wydawcę za zniesławienie w „GW”. Solidarność pierwszy wyraził w osobistym komentarzu jeden z tuzów prawicowego dziennikarstwa Bronisław Wildstein. Zaraz potem w oficjalnym proteście zabrało głos Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. Ton był wspólny: to była napaść, arogancja, naruszenie standardów dziennikarskich, zupełny brak szacunku itd.

   Michnik rzeczywiście był agresywnie wypytywany o dość ogólnikowe rzeczy przez… No właśnie – przez kogo? Kim byli ludzie, którzy amatorskimi kamerkami filmowali naczelnego „Wyborczej” i agresywnie go zaczepiali na sądowych korytarzach? Czy mieli coś wspólnego z dziennikarstwem? Z dziennikarską profesją? Czy mieli jakiekolwiek oznaki przynależności do jakiegoś medium? Obojętne, jakiego… Nie! Widziałem ten materiał – to byli ludzie znikąd, owszem, nakręceni, żeby Michnikowi „dołożyć”.

   Ale zabieranie przez oficjalne gremia dziennikarskie głosu w tej sprawie uważam za przesadę. Odnosi się to szczególnie do CMWP. Ostatecznie red. Wildstein jest wolnym dziennikarzem i człowiekiem, może zabierać głos w każdej sprawie, którą uzna za wartą komentarza czy interwencji, co innego oficjalna agenda SDP…

   Naprawdę musimy, my, niezależni dziennikarze, w taki sposób udowadniać, że jesteśmy bezstronni, że lekceważymy podziały w ważnych sprawach? Nie wydaje mi się, aby np. TVN czy „Wyborcza” protestowały za wyzwiska, wredne epitety i chamskie zaczepki, kierowane pod adresem np. Stanisława Michalkiewicza! Jak wygląda codzienna praktyka – wiemy aż za dobrze… (za portalem koduj24.pl)

Dziennikarz potrafi…

   Nieczęsto się to zdarza – ale się zdarza, że dziennikarz załatwi jakąś ludzką ważną sprawę od początku do końca. W takich sytuacjach każdy człowiek mediów odczuwa chyba satysfakcję, że należy do takiej grupy zawodowej, która – na co dzień lekceważona przez różnych Możnych Tego Świata, wypychana za drzwi, traktowana per nogam, zbywana  nic nie znaczącymi ogólnikami – potrafi zadziałać skutecznie w zwykłej ludzkiej sprawie.

   Z portalu wiadomości.onet.pl dowiedzieć się można, że taką właśnie determinacją i skutecznością wykazała się red. Ewa Ornacka, która po 10 latach uporczywej dziennikarskiej walki (reportaże, własne tropienia, poszukiwania) wywalczyła wolność dla Arkadiusza Kraski, niesłusznie skazanego na dożywocie za podwójne zabójstwo.

   Nieco wcześniej inny dziennikarz, Grzegorz Głuszak, spowodował uwolnienie po 18 latach skazanego niesłusznie za zabójstwo Tomasza Komendy.

   I co powiecie, krytykanci ludzi mediów, uważający, że jesteśmy tylko od uprawiania propagandy?!

A przecież przywołane wypadki to z pewnością nie jedyne pozytywne efekty pracy tysięcy dziennikarzy…

Dobre serce szefa

   Z portalu wirtualnemedia.pl: „Media prywatne mają korzenie w służbach PRL; mediów publicznych będziemy bronić jak niepodległości, będziemy bronić was, waszych posad”.

   Taką apostrofę wygłosił kilka dni temu szef Rady Mediów Narodowych Krzysztof Czabański.

   W Wielkim Poście zapotrzebowanie na dobre słowa i gesty miłosierdzia wzrasta i dobrze, że jest zaspokajane, zwłaszcza z najwyższych szczytów!

Czujność – rzecz chwalebna

   Na portalu OKO.press „relacja” z obchodów 9 rocznicy tragedii smoleńskiej, autorstwa niejakiego Roberta Jurszy. Tytuł artykułu - „Katastrofa mitu smoleńskiego”. Jursza pisze, że tym razem nie było słów o „zamachu”, prezes PiS już nie twierdził, że ludzie „polegli”, a tylko „zginęli”, w ogóle zmianie uległ ton wypowiedzi o tym, co stało się 9 lat temu…

   Ale najbardziej znaczącym dla autora „relacji” był fakt, że nigdzie nie było widać… Antoniego Macierewicza!

   Słowem – władza zmienia narrację, zdaje się sugerować red. Jursza.

   Chyba nie przypadkiem tekst ukazał się bardzo krótko po tym, jak w rozmowie z red. Skowrońskim na antenie Radia Wnet prof. Witakowski, członek Podkomisji Smoleńskiej, przedstawił dokładnie ostateczne ustalenia raportu technicznego Podkomisji, dotyczące rzeczywistego przebiegu zdarzeń w smoleńskim zamachu: gdzie rozmieszczone były ładunki wybuchowe, w jakiej kolejności były odpalane, dlaczego zniszczenia TU-154 M były takie, a nie inne…

   Red. Jursza zasłużył na premię za czujność zawodową. Nim efekty pracy naukowców zostały upowszechnione (o ile będą…), on już podyktował opinię, jaką powinien podzielać każdy „rozsądny” obywatel.

   Na koniec warto przypomnieć, że tam, gdzie nie ma wiadomości prawdziwych, ich miejsce zajmuje kłamstwo…

Wojciech Piotr Kwiatek

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl