Nie chce mi się wertować starych numerów „Rzeczypospolitej”, by dociec czy obywatel (bo chyba jednak nie redaktor) Paweł Jabłoński od dawna był zwolennikiem wyprzedaży narodowego majątku. Może dopiero teraz pod nową władzą firmy kpi sobie z „narodowych sreber”. W „Rzeczypospolitej” z dnia 3 kwietnia pisze: „tymczasem jest olbrzymie ryzyko, że za dwa czy za sześć lat w Polsce wybory wygra partia, która zaliczy LOT do sreber narodowych i będzie chciała znów przejąć nad nim kontrolę”  i dalej – „przykład LOT pokazuje jednak, co powinno się zrobić z przewoźnikiem kolejowym. Większość spółek z grupy PKP jest w ciężkiej sytuacji. Tam też nie ma pieniędzy na inwestycje, ale za to są silne związki zawodowe, stąd sytuacje kompromitujące nowoczesne państwo. Dobrze byłoby, żeby polskie firmy były kontrolowane przez polski kapitał, ale w tych najtrudniejszych przypadkach jedyną szansą są wielkie zagraniczne firmy mające pieniądze i doświadczenie w rozgrywkach ze związkami zawodowymi. Lepsze zagraniczne koncerny niż rodzimi politycy.”

 

Nie myślałem, że coś tak wrednego wobec własnego kraju i współobywateli można napisać. „ONI” rzeczywiście sobie z „NAMI” poradzą. Już odbyło to się na wybrzeżu. Za sierpniowy bunt nie zapłacili poprzedni właściciele Polski Ludowej, ani doradcy ani … dziennikarze. Zapłacili naiwni robole. Nie ma polskich stoczni, telekomunikacji, handlu. Są miliony emigrantów i miliony bez pracy i bez szans na pracę w kraju.

Gdy frymarczono LOT-em podrzucając mu jak kukułcze jajo dziadka – historyka na stanowisko szefa Rady Nadzorczej, gdy wychwalano pod niebiosa kupowanie wkrótce uziemianych samolotów – gdzie Pan był Panie Pawle Jabłoński, Pan i Pańscy koledzy specjaliści od ekonomii, gospodarki? Czy protestowaliście, gdy PKP dzielono na wagoniki, tory i semafory?

„PKP trzeba potraktować tak samo jak LOT” – pisze Pan w swoim organie. Na szczęście sprzedaż tej niegdyś opiniotwórczej gazety leci na pysk. Chce Pan „doświadczenie wielkich zagranicznych firm” użyć w rozgrywkach z naszymi związkami zawodowymi. Słyszymy też skądinąd o „bratniej – unijnej” pomocy służb zza miedzy. To się robi kompatybilne. Pytanie – jak Pana należy potraktować? Kogo Pan reprezentuje w nawoływaniu do sprzedaży majątku narodowego? LOT, PKP, co dalej?

Zajmijmy się tymi „najtrudniejszymi przypadkami”

Wojsko nie wystawia już żołnierzy na warty. Płaci za to firmom ochroniarskim. A może w ogóle zrezygnować ze szkolenia swoich. Do szkolenia można by zatrudnić bezrobotnych emerytów – kombatantów np. ze SPECNAZU. Mają ogromne doświadczenie. A po Afganistanie są bezrobotni. Zauważyła to mafia. Na szeregowych weźmiemy Chińczyków, albo jeszcze tańszych – z Bangladeszu, Madagaskaru. Kiedyś nasi chcieli tam jechać – niech teraz bardzo tani i głodni żołnierze stamtąd do nas przyjadą.

Sprzedawanie sreber nie boli, jeśli to nie nasze. Ostatecznie można się najeść i drewnianą łychą i z aluminiowego garnka. Atrapa związkowa funkcjonowała przez lata i miała nawet fundusz wczasowy. Pierwszy po gębie, Panie Jabłoński, powinien dać Panu Lech Wałęsa. Słyszymy przecież jeszcze w uszach jego „mamy niezależne, samorządne…” i Pan chce teraz, by „grały z nimi” zagraniczne koncerny?

WARA! Poszedł Pan za daleko. Zapędził się Pan.

Może trzeba przypomnieć pełną nazwę: to nie PKP - to Polskie Koleje Państwowe. Nie chodźmy na skróty, bo nigdzie nie dojedziemy.

Jeszcze nie wszyscy wyjechali. Ale Pan może. Są świetne linie np. Deutsche Bundesbahn, British Railways, SNCF – czyli Societe Nationale des Chemins de Fer de France. Wszystkie te firmy akcentują w nazwie narodowość! Gorzej na wschodzie, bo tam nie wystarczy bilet – tam trzeba mieć jeszcze dowód, paszport.

Nie trzeba według punktualności pociągów regulować zegarków. Wystarczy by były bezpieczne. By działały spójnie. By kierowane były przez zawodowych kolejarzy i specjalistów tej branży. By zawiadowca miał czerwoną czapkę nie od parady, ani za zasługi wysiedziane na Wiejskiej. To się zrobić da. I oby nie za sześć, ale za lat dwa (nawet bez Pendolino)!

Stefan Truszczyński

 

 

08.04.2013 Stefan Truszczyński

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl