Jak się bronić przed oszukańczą i napastliwą reklamą? Przed tymi, którzy „resztę świata” uważają za głupków. „Oni” czyli kasta reklamotwórców i dawców dorobili się jednak – dosłownie i w przenośni – pokaźnych zasobów, nieproporcjonalnych wobec dochodów prawdziwych twórców sztuk wszelkich.

            Doszło do tego, że nawet niszczone dziś bezlitośnie przez decydentów uczelnie wyższe oszalały i np. na wydziałach dziennikarskich równo traktują kształcenie żurnalistów jak i tzw. PR-owców. 

            To PR, czyli public relation jest nauką wciskania kitu w ładnym opakowaniu. Ale adepci tego „zawodu” od początku „studiów” dobrze wiedzą, że w przyszłości to PR da im forsę. Reporterka i publicystyka to ciężki kawałek chleba za marne pieniądze. Tylko nieliczni odróżniają (może z genów albo właściwego wychowania) twórczość i piękną pracę od cynizmu i blichtru kolorowych papierków.

            Na czele pseudomisyjnych firm medialnych stawia się facetów dyspozycyjnych wobec kolejnych zwycięskich partii. Z uczciwością, patriotyzmem i wszelkimi wyższej natury uczuciami mają oni tyle wspólnego co menelowy pętaczyna z obywatelem godnym. Ale to wybór szefów, ich gust decyduje. Oni nie wiedzą chyba, że ogłupiają społeczeństwo. Mówią, że tłumy wolą szmirę, a wciskanie reklamowej papki daje firmie szmal. Oczywiście z reguły krótka jest historia panowania prezesów. Ale nawet w krótkim czasie potrafią napsuć wiele.

            I tak to się kręci. Może potrząśnie zanikającym rozumem fakt, że właśnie zaserwowano nam niespotykaną kampanię głupoty reklamując ponad wszelką miarę i przedwcześnie delikatesików zmieniających garniturki na obrazkach przyczepianych do wszelkich możliwych płotów, na kolorowych okładkach niby poważnych periodyków, bez przerwy we wszystkich programach wizyjnych. Ten się goli, tamten maże pod pachami. Brak jeszcze do kompletu zawodnika w czasie defekacji na nocniku. Potem te subtelne panienki boli ramiączko lub nóżka. To rozbabrane przez rozkrzyczanych sprawozdawców i naiwnych fanów, przez ludzi żerujących na ludzkiej nadziei – to całe towarzystwo po prostu nagle ustało, uwierzyło w swoją wyjątkowość i w ogóle nie chce się im grać gdy reprezentanci jednego z najbiedniejszych krajów lali naszych. A potem był – w przerwie meczu – potok przygotowanych wcześniej chwalby i tromtadractwa.

            Nie ma skuteczniejszego sabotażu niż postawić na czele głupków, ludzi niekompetentnych. Nie trzeba zdradziecko sabotować podminowywać, detonować. Wystarczy na topie usadzić partaczy. Oczywiście sam by się tam nie wgramolił, ale pomoże partyjne zaplecze. Partia zapewni sobie ochronę w telewizji, radiu i gazecie. Potem znajdą się usłużni dziennikarze. A właściwie nie dziennikarze a propagandziści. Oni wykonają każde zadanie. PR to wsztystko zorganizuje i dobrze zapłaci.

            Do siego! I do następnego mundialu.

 

 

            22 VI 2018                                                                 Stefan Truszczyński

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl