Jeśli napiszę o prawnikach jako marnotrawcach czasu pracy twórczej dziennikarza, może ktoś posądzić o podważanie zasad wszelkich, w tym - prymatu praworządności. Niech sobie posądza. Odnoszę się do zagrożenia interesu dziennikarstwa. Może nawet do szczególnego rodzaju dywersji, bo obniżanie sprawności obrad równa się wkładaniu kija w koło. W tym przypadku - pozbawiania funkcji koła sterowego.

Zjazd SDP z przydomkiem Nadzwyczajny, zwołany w kazimierskim Domu Pracy Twórczej 23-24 czerwca br. nie miał czasu popatrzyć z czego dziennikarz żyje. Organ powołany do sterowania żaglowcem musiał półtora dnia stracić na spory o poprawki statutu o znaczeniu dwu i trzeciorzędnym. Owszem uchwaliliśmy kilka ważnych apeli o odpolitycznienie mediów, rzetelność rankingów itd. Ale najwięcej czasu zajęło fryzjerstwo prawnicze.

Skazano delegatów na niekończące się, sprawniczałe ubijanie piany. Ciągle, ze zmiennym rytmem, z dzieleniem włosa na czworo, przelewaniem głosów „za”, „przeciw” i „kto się wstrzymał” jak w znanym powiedzeniu o próżnych naczyniach. Obradują dziesiątki delegatów oddziałów SDP. Można rzec sami doświadczeni dziennikarze telewizji, radia, prasy, renomowani fotoreporterzy. Co z tego, że fachowcy od mediów obradują, jak chciał prawnik. Już salę zanudzono. Kto? - Wśród delegatów jest parę osób z dyplomem wydziału prawa. Tu im graj! Na co dzień nasza esdepowska brać z nich dumna. Mają doświadczenie z sal sądowych, w gazetach nie raz zamieszczali cenne publikacje. A tu przyjechali żeby piłować. Dali się komuś wwiercić w stóg siana? Biją pianę, bo to ich bawi.

Nie po to żurnaliści, żeby ich zaprzęgać do roboty legislacyjnej, zwłaszcza nudnej przy korektach zapisów statutowych. Owszem, poprawki bywają konieczne, trzeba je zatwierdzać na zjeździe i potem rejestrować w KRS. Ale dlaczego nie przygotować pakietów, sprowadzić operacji do kilku głosowań, zamiast fundować kilkanaście godzin tego nudziarstwa. Może to rola radcy prawnego Zarządu plus małej grupy kolegów - prawników z wykształcenia? Pokłóciliby się poza salą zjazdu, w swoim gronie? Fajnie. Ale bez obecności dziesiątków delegatów. My mamy spojrzeć z perspektywy szerszej i uchwalić albo odrzucić.

Nie ma pisania prawa na mównicy! Zjazd to nie kancelaria. Więc dość tych zgłoszeń „ad vocem”. Zęby bolą od „ja w kwestii formalnej”.

No więc zamulili Zjazd. Dlatego nie podjęliśmy najważniejszego tematu: jak wzmocnić dziennikarza w jego służbie obywatelom. I owszem, próbowano podnosić, były cząstkowe naświetlenia problemu, ale przewinęły się zdyszane i trzeba będzie wracać.

W mojej ocenie na czerwcowym zjeździe w Kazimierzu Dolnym prawnik i jeden czy dwóch zebraniowych rozrabiaków narazili całą resztę sali na stratę czasu! Na zjeździe SDP trzeba chwycić byka za rogi. Wyliczyć, ile nabroili liberałowie w świecie mediów i na szkodę całego naszego zawodu, ile znaczeń sami pozwoliliśmy odwrócić, dlaczego stracił znaczenie zespół redakcyjny, gdzie pogrzebano honoraria autorskie. Trzeba zapytać rząd, jak dba o prawdę i jak długo toleruje mankamenty polityki informacyjnej. Na to zabrakło czasu.

Prawników wezwać, ale dopiero wtedy, gdy podmiot, żurnalista, za godziwy produkt zacznie otrzymywać porządne honoraria.

Jan Forowicz

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl