Zniknie Ronaldo, Messi i „Lewy". Przetrzebią Niemców i Argentyńczyków. Ale u nas ludek jest litościwy. Wprawdzie już nie słychać wrzasków „nic się nie stało", ale dni mijają, a rozliczenia piłkarskiego blamażu nie ma. 

   Zamknięty krąg działaczy, ekspertów i komentatorów już wrócił do kraju i nikt nie przejmuje się, że to co mówiono, a to co zobaczyliśmy, ma się jak pies do jeża. Ci sami "byli" są u nas ciągle na ekranie. Mało wyraziści, bez osobowościowi żurnaliści sportowi trzymają się zaklętego kręgu ględzących komunały specjalistów od piłki kopanej. Sio! Jak rzekł onegdaj równie frapujący polityk. Przeżyliśmy pijaczków-prezesów. Zastrzelono ministra od sportu, który się uwikłał. Mizdrzą się redaktorzy, którzy na siłę chcą być bardzo sympatyczni i robią słodkie minki. Nuda.

   Pan Boniek zupełnie nie rozumie, że stał (i stoi) na czele tego interesu. I w ogóle - jak widać i słychać - nie poczuwa się do odpowiedzialności. Teraz będzie wymieniał trenerów. Miejmy nadzieję, że piłka nożna sama się wkrótce oczyści ze złogów.

   Tysiące dziennikarzy uwija się. Ale efekt jest mizerny. Czytelnictwo słowa pisanego zamiera. Politycy z obawy o swoje synekury chcą założyć kaganiec internetowi. Nowi - młodzi dziennikarze - widzą, że tylko dostanie się na ważny mały ekran może dać zawodowe szczęście (czytaj: popularność i pieniądze). Niestety, "starzy" nie puszczają. 

   Publiczne media nie powinny być rozliczane z tzw. oglądalności i kasy z tym związanej. Reklama, każda - i sedesowa i polityczna - powinna być zakazana. Polsatowi i różnym TVN-om powinno się oddać cały ten zakłamany kicz reklamowy. Udławcie się!

   Niestety niezguły i zwykłe lenie zasiadający na wysokich fotelach z politycznego nadania przez całe lata nie potrafią skonstruować i realizować systemu opłat abonamentowych. Trzeba więc wziąć z budżetu. A przede wszystkim zredukować całe to towarzystwo leniów, gdzie w dodatku na każdego leniwca - redaktora - przypada kilku gryzipiórków. To wszystko można zrobić lepiej i taniej. Skandaliczną rozrzutnością środków jest zatrudnianie tabunów pośredników i nadzorców przy systemie produkcji zewnętrznej. Trzeba przywrócić redakcje, a także relację mistrz i uczeń. To się da zrobić. Ale dopiero wtedy, gdy na czele postawi się twórcę, a nie wykonawcę politycznych poleceń.

   Mamy obecnie do czynienia z pozytywnymi zmianami w rządzie, w firmach. Dlaczego nie dokona się zmian w mediach - w miejsce wiernych-biernych nie postawi się utalentowanych i pracowitych? Jest tysiące takich. To duży kraj i mieszkają w nim (jeszcze!) wysoko wykwalifikowani (już!) ludzie. Posadźcie decydentów przed kamerami i mikrofonami. Niech ktoś ich publicznie przepyta. Zobaczymy wtedy wszyscy, kim naprawdę są i co mają do powiedzenia. Oczywiście pytać nie mogą posłuszne im lizuski. Łatwo znaleźć można odpowiednie osoby do prowadzenia takich egzaminów.

   "Szlachectwo" zobowiązuje. Ale trzeba je rzeczywiście reprezentować. Dawniej mianowała wszystkich tylko jedna partia. Teraz walczy o taki przywilej kilka politycznych ugrupowań. A to przecież proste: konkursy winny być transparentne. W całości transmitowane. Fachowo realizowane, tak, by kandydaci byli widzialni i dobrze słyszalni. To byłyby programy chętnie oglądane. Coś nowego w telewizji. Trzeba poddać kandydatów takim testom. Wyjdzie wówczas szydło z worka! Inaczej dalej rządzić będą "bońki".

Stefan Truszczyński

8 VII 2018

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl