Dziennikarz, który sam nie zgłębił historii, nie potrafi jej pojąć, przyswoić podstawowych faktów, nie powinien ferować opinii. Także o Powstaniu Warszawskim.

Kiedy myślę o tym, jak pasjonująco pisać o historii przypominam sobie sformułowanie Stanisława Cata Mackiewicza. On – niebywale racjonalny, ścisły umysł, krytyczny wobec zakrętów w polskich dziejach – powiedział, że nie można pisać o Powstaniu Warszawskim bez miłości. Nie chodzi oczywiście o to, że nie można zgłębiać wiedzy i dochodzić do krytycznych wniosków o tym, w jakich okolicznościach decyzja o Powstaniu zapadła i była wcielana w życie. Ktoś, kto nie rozumie powstańczego zrywu, ofiary, bohaterstwa dziewcząt i chłopców w 1944 roku, nie jest w stanie zrozumieć polskości naszych dziejów i oddać jej następnym pokoleniom.

Druga uwaga, jaka mi się nasuwa jest taka: wielokrotnie staramy się rozdrapywać nasze rany, a przecież warto spojrzeć na historię z szerszej perspektywy. Kiedy przeczytamy „Powstanie’44” Normana Davisa zobaczymy, że nie zostawia on suchej nitki, ale nie na Polakach, nawet nie na przywódcach polskich w kraju czy na uchodźctwie. Nie. On krytykuje Winstona Churchilla i Franklina Delano Roosevelta, którzy nie potrafili pomóc Powstaniu, zmusić sojusznika sowieckiego np. do tego, aby umożliwił lądowanie samolotów alianckich poza linią sowieckiego frontu. Davis krytykuje, ale daje pozytywny obraz Powstania, jako jednej z największych bitew, jaka rozegrała się podczas II wojny światowej, mającej dla sojuszników znaczenie militarne, a dla naszego narodu – ideowo-polityczne.

Od dziennikarzy należy więcej wymagać, aniżeli od ludzi, którzy przepełnieni duchem patriotycznym wznoszą podniosłe hasła. Bez miłości nie da się przekazać całej prawdy historycznej. Tymczasem u publicystów widzę biczowanie tych, którzy podejmowali decyzję o wybuchu powstania, dowodzenie, jak głupie to było i nieodpowiedzialne. To jest cyniczne i powierzchowne dążenie do tego, aby uzyskać rozgłos. Często wynika to też z niskich pobudek walki z polską tradycją, z tym, co Polska kocha i z czego wyrasta. Brak wiedzy u dziennikarzy, którzy piszą o Powstaniu Warszawskim niejednokrotnie jest porażający.  Autor, który sam nie zgłębił historii, nie potrafi jej pojąć, przyswoić podstawowych faktów, nie powinien ferować opinii. Ta zasada odnosi się nie tylko do Powstania Warszawskiego, ale w ogóle jest kluczem do ciekawego opisywania historii.

Zanotował: tor.

****

Maciej Rosalak, publicysta historyczny, autor książek, dziennikarz „Tygodnika Do Rzeczy”

 

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Poprzednia wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: http://old.sdp.pl